***
"czemu taki jesteś? Czemu mnie uderzyłeś?"
nie bije jej, nie mam sumienia... chyba, nie, ja ją tylko ukarałem. Zasłużyła, to nic. Karanie, a bicie nie ma ze sobą nic wspólnego.
-Harry! Serio? Nie będe siedzieć w tej pieprzonej piwnicy! Pręcej rozwale sobie głowe o ściane!
-To. Jest. Kara.- wysyczałem dobitnie. Słusznie trzymałem sie przy swoim.. ja zawsze mam racje i dostaje to czego chce - a od niej wymagałem posłuszeństwa, choć lubiłem ją jako zadziore. Pomyślałem chwile, po czym stwierdziłem że nie będe sie na razie nad nią litować i wyszedłem.
***
-Dzień dobry piękna!- wpadłem do piwnicy, chciałem czegoś szybkiego, a nie chciałem jej zdradzać - czas na mały numerek!
Podszedłem szybkim krokiem w jej kierunku, biedactwo, nie wiedziała co robić... No cóż, pamiętajmy, zero litości. Pora aby w akcje wkroczył dark Harry...
Wiedziałem czego chce i wiedziałem że to osiągne zwaszcze tego rana. Zacząłem od góry, powoli pewnym ruchem ściągnąłem z niej koszulke. Zacząłem dłońmi jak i ustami muskać jej dekold
-Harry! Nie! P-prosze.. zzostaw, zostaw mnie!
-To. Tylko. Kara. Nic. Ci. Nie. Będzie!- wycedziłem przez zaciśnięte zęby. Widziałem strach w jej oczach, zamrugała kilkakrotnie aby pozbyć sie łez, które po chwili spłynęły po jej policzkach.
-Kurwa! Zgwałcisz mnie!
O-o
-Nie. To nie będzie gwałt- odpowiedziałem spokojnie- albo wiesz co? Wale to kurwa
*** <LUCY'S P.O.V>
Onn, onn on mnie dotykał. Nie to że coś, ale nigdy jeszcze mnie tak nie... ruchał. On mnie przeruchał na wszystkie strony świata! To było dziwne, nawet bardzo.. a najbardziej to, że nawet mi sie podobało
Pobawił sie mną i wyszedł. Pozbierał sie i wyszedł, zostawił mnie... tak po prostu. On nie ma sumienia, jak ja moge go kochać! Boje sie go, a przynajmniej zaczynam sie bać. Czułam sie taka bezbronna przy nim, on mnie nie kochał, gdyby tak, nie zrobiłby tego.. zostawił mnie
otumanioną.. osz kurwa. Coś mi sie kurwa jebana mać przypomniało
Nosz kurwa, nie wzięłam tabletek, on nie miał zabezpieczenia
Ja moge być w ciąży... nie, nie, nie! Ja nie moge! Ja nie moge być w jebanej ciąży! NIE! on może zabić to dziecko, które możliwe że nosze pod sercem, a co gorsza zabić... MNIE
*
Jebane przemyślenia. Ledwo co skończyłam ostatni rok szkoły! Jestem kurwa w ogólniaku, a nie na jebniętych studiach. ja mam kurwa skończoną osiemnastke, nie kurwa dwudziestke ósemke!
Jestem za młoda na dziecko! A Harry? On mnie zostawi jak sie dowie. Bo, co kurwa, będzie płakał ze szczęścia? to sie kurwa wjebałam
morderca jako ojciec
Spokojnie, Lu.. nie masz pewności. Zrób test ciążowy..
Ten głos w mojej głowie ma dobre pomysły. Będe kurwa walić w dzrwi, aż otwozy.
No to zaczynamy show
***
20 minut walenia, 10 minut proszenia o otwarcie drzwi i 10 minut błagania o to aby pojechać do apteki, ale w końcu sie opłaciło, zabrał mnie do apteki.. po 'leki od bólu głowy' hah, Debil
Dałam farmacełtce w podeszłym wieku odpowiednią sume pieniędzy, a ona dała mi test... test ciążowy. Mam nadzieje że wyjdzie jedna kreska, jedna jebana krecha. Czy prosze o tak wiele? Wzięłam jeszcze leki od bólu głowy. Pamiętaj, Lu... nie wzbudzamy podejrzeń... "my" ? no dobra głosiku, lecimy z tym koksem. I tak już jestem w dupie, u Stylesa
Raczej on w twojej- ja pierdole, jaka upierdliwa podświadomość.
Wróciłam do samochodu.
***
Poleciałam do łazienki. Nie miałam żadnej wymówki, powiedziałam że musze sie wykompać, nie mijało sie to z prawdą, było z nią zgodne. Ale on szczerze miał to gdzieś, a przynajmniej tak mi sie wydawało.
Zrobiłam test.. Ugh, aby tylko nie wyszedł pozytywny. Przecież nie miałam mdłości. Mdłości to oznaka ciąży. Te pięć minut dłużyło sie w nieskończoność
-Lucy?- osz kurwa- co robisz?
-zaraz ide pod prysznic- łyknij to, łyknij to, łyknij!
-Aha. Ale już cie głowa nie boli?
Och
-nie, już nie - chyba poszedł
Już 5 minut
Spojrzałam w góre, zamknęłam oczy, skierowałam głowe w dół i znów je otworzyłam.
Jedna zjebana, hujowa kreska! Kurwa jadna! Jedna krecha. Cieszyłam sie jak dziecko, o mało co nie zostałam matką, a hazza tatuśkiem. Powtrzymałam sie od cichego pisku szczęścia.
Ścisnęłam test mocniej i wyrzuciłam za okno. Nie wiem gdzie poleciał, ale huj mnie to teraz obchodzi.
-Lucy
Hazz.
-Harry?
-pod prysznic
-No, zaraz ide.. - Harry? nie boli cie coś?
-powiedziałem. Pod prysznic- nagła zmiana nastroju, aha okey? Dostałam siarczystego policzka. Hary? Ała?
-no ide, ide
-Powiedziałem. Szybciej- a temu co?
Znów policzek. No ałć, no. Powoli zdjęłam z siebie ubrania, a on był już nagi
Mamo? boje sie...
-Ruchy!- mam już tego dość. Na za dużo sobie pozwala. Nie jestem jego szmatą! o nie! Na powrót sie ubrałam,krzyżując ręce na piersiach
-Nie harry! Nie jestem twoją partnerką seksualną! Nigdy nie byłam, i nigdy nie będe! -moje wrzaski rozniosły sie echem po domu- Mam dość ruchania mnie na wszystkie strony jak dziwke- prychnęłam zniesmaczona, przypominając sobie wcześniejszą sytuacje- Jestem twoją dziewczyną, a nie zabaweczką! Zachowujesz sie jak fiut. Skończony dupek!- wykrzyczałam mu w twarz
-Lucy!
-Nie Lucyaj mi tu, hary
-Masz przestać. Natychmiast! Inaczej źle to sie dla ciebie skończy -wysyczał
-Wal sie! - oh tak, Lucy, dobrze. Zgarnęłam telefon i wybiegłam z domu.
***
bałam sie troche.. nie harrego, tego miasta, a zwłaszcza teraz, po zmroku. No bo, kurwa, pałętałam sie o 23:04 po mieście którego nie znałam. I w cale nie wyglądało to jakbym uciekła z domu, wcale.
Spojrzałam na telefon, który znów zaczą wibrować. Harry. Rozłączyłam sie i poszłam w dalejnieznanym mi kierunku...
***
Jedynie co pamięam to nieodebrane połączenie od Stylesa i mocny trzask. Coś mnie potrąciło? Nie, napewno nie.
Znowu mnie porwali? Cioty, kiedy kurwa sie odczepi ta pipa?
Powoli otworzyłam oczy, próbując przyzwyczaić się do światłam. Obok, koło ramy łóżka stał jakiś facet, a naprzeciwko mnie dziewczyna. Kurwa Chelsea
-Znowu ty, pipo?
-Ciebie też miło widzieć, skarbie
------------------------------------------------------
bum tararara, bum! nowy rozdział, dziej sie dzieje!
"komentujcie, subskrybujcie, żółty magiczny guziczek" xD
no, a jak, komentujcie! ♥
zapraszam również na: http://higher-than-the-sky-ff.blogspot.com/
POJAWIŁ SIE Z MOJEJ STRONY PROLOG; szukajcie '(julaa's half)'
KOCHM xoxo ♥
poniedziałek, 22 grudnia 2014
poniedziałek, 24 listopada 2014
XIII "EVIL HARRY''
-Cco to było? -złapałam sie za bolące miejsce
-Za nic, od teraz wiesz że takich rzeczy sie nie robi
-Jak ja nic nie zrobiłam! -za to jeszcze dostałam po twarzy z liścia
-To masz na przyszłość -złapał mnie za ramie i wyprowadził z budynku
***
6 godzin w łazience.. spędziłam je gdy udało mi sie wymknąć Hazzie, siedziałam zamknięta na 3 spusty i nie zamierzałam wychodzić spojżałam w lustro. Siniak na poliku był bardzo widoczny, sino zielony. Kolory zielonego i fioletowego nie pasowały do mnie
-Lucy, otwieraj!
-Nie...
-Otwórz
-Nie.
-Lucy!
-nie hazz-nie wychodze. Nie wyciągniesz mnie.. chyba że siłą
-Odsuń sie od drzwi
-po co?
-po prostu sie odsuń -wykonałam polecenie, usiadłam w kącie łazienki zaraz za umywalką. Trzask. Potworny trzask. Drzwi z zawiasów, a w łazience Harry.
Siedziałam cicho, to była jedyna łazienka do której jest tylko jedno wejście i wyjście. Tylko jedne drzwi..
-Lucy?! -ja jednak postanowiłam nie odezwać sie ani słowem. Widziałam hazze, wszystko co robi, ale on nie widział mnie
-Lucy! powoli trace cierpliwość.. WYŁAŹ!- zajżał do wanny, może i jest głębsza niż inne ale bez przesady.Debil. Zachichotałam jak idiotka z jego wymysłów. Tak hazz, sprawdź jeszcze czy nie ma mnie za oknem. Znów chichocik
-Mam cie..- no kurwa, wpadłam. Głupi chichot!
-Ukarze cie.. jeszcze nie wiem jak, ale ukarze. Ucieczka była złym pomysłem, co? -moje buty zrobiły sie bardzo ciekawe.
Hazz wziął mój podbrudek w dwa palce i powoli podniósł do góry. Niespodziewanie i gwałtownie zaczą mnie całować. Jęknęłam cicho próbując nabrać powietrza, a on, wykorzystał ten moment mojej nieuwagi i wtargnął językiem do moich ust- już wiem jak cie ukarać, ale zwykły seks niie wystarczy... choć- wzią mnie za ręke jednak ja stawiałam opór. Nie wyciągniesz mnie, kurwa. Pokręcił głową i wziął mnie na ręce. Miałam ochote mu przywalić, ale bałam się najgorszego. Scenariusz który miałam w głowie nie wróżył nic dobrego. Ku mojemu zdziwieniu nie poszliśmy do żadnej sypialni. Bynajmniej zwykłej sypialni. Zeszliśmy na dół, na sam dół. Że co, kurwa? Piwnica?! o nie, nie, nie.. nie zgadzałam sie na spędzenie wakacji w piwnicy! tylko kurwa w objęciach Hazzy. Dupne LA
*** <HARRY'S POV>
Była niegrzeczna, zasłużyła na kare. Posiedzi troche w piwnicy troche sie poruchamy. Dla mnie wszystko okey. Ona nie ma nic do gadania. Położyłem ją na materacu i wyszłem bez słowa. Przekręciłem kluczyk w drzwiach i wyszłem z domu. Może i zachowywałem sie jak chuj, ale gówno narazie mnie to obchodzi. Przecież nie będe za to mieć niemiłych konsekwencji.
No chyba nie
Głupi głos w głowie. Zamkniesz sie kiedyś?
Nie myśląc o wcześniejszej sytuacji pojechałem na wyścig. Ahh jak za starych lat. Przywitałem sie z kilkoma osobami. Włączając w to kilka boskich pań. Do kurwy czemu ja mam dziewczynę w takim momencie?!
Wsiadłem do auta.. kilka prostych, szybkich minut i dotarłem na mete, pierwszy. Wysiadłem z auta słońce powoli zachodziło, ale nadal oślepiało. Założyłem okulary i podeszło do mnie kilka niezłych lasek. Ohh yeah
-Byłeś świetny - typowe
-No właśnie Harry byłeś świetny. A teraz jesteś singlem -czekaj, czekaj.. CO?
-Lucy?
-a kto? święta miko.. laska?
-Powinnaś być w.. a wogle jak sie wydostałaś?
-Nie ważne. Od teraz nie interesuj sie już mnią
-Nawet tak nie myśl- chwyciłem ją w pasie i przeżuciłem ją sobie przez ramie. Przez chwile stawiała opór, ale wiedziała że i tak nie wygra. Hah, wsiadłem do auta i odjechałem z piskiem opon. W tle słyszałem niezadowolenie lasek. No cóż musze sie zająć moim dzieciaczkiem. Spojżałem w lusterko na moją niezadowoloną panią. Siedziała mając ręce skrzyżowane na piersi i wpatrzona była tempo we mnie. Ałć, ma mega wiercące spojrzenie
-Co tam? Mamy focha?- no dobra troche sie nie dziwie. Poprawiła sie na miejscu nadal do mnie nie odzywając, ale nadal sie we mnie wpatrywała- oh, i jeszcze sie nie odzywamy?- no to kurwa peszek- Za kare posiedzisz sobie troszke w piwnicy
-Czemu taki jesteś?- odezwała sie w końcu- czemu mnie uderzyłeś?
_________________________________________________________
Hej! Ludziska, nowy rozdział! Bo wrócilam z zawodów pływackich, oh na szczęście sie nie utopiłam :p :D :d No i jestem lolz Bejbe, bejbe ołł.. Będzue dalej akcja! <3 Jesli przeczytałeś ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD <nawet z anonimka> jesli nie wiecie jak sie komentuje z anonima to zobaczcie na google ;* kochamm! <3 :* :*
sobota, 22 listopada 2014
XII "GOOD or BAD HOLIDAYS?"
-Ty mój mały zboczeńcu
***
<krótka wypowiedź w 3 os.>
Te wakacje miały być najlepszymi w życiu Lucy..
Miała spędzić miłe chwile z romantycznym Harrym Stylesem... ale czy na pewno Harry nie zmieni się w DIABŁA? Przekonaj się...
<1 os>
- Harry już nie moge... prosze odpocznijmy chwile - stęknęłam będąc już na skraju wytrzymałości fizycznej, ale też psychicznej.
-Co ja mam zrobić? Podniecasz mnie tą gracją, zachowaniem, słowami..
-Hazz prosze.. ciągły seks i tylko seks nic nie robimy innego na tych wakacjach- przy ostatnim słowie zrobiłam cudzysłów w powietrzu
-Dobra. Jutro wychodzimy na cały dzień, wracamy późnym wieczorem
-Gdzie idziemy?
-NIespodzianka- kolejna na tych wakacjach? Ile ich jeszcze będzie?
ojj, dużo Lucy
Kurwa, co to za głos? To na pewno nie moje sumienie
-Harry..
-Na impreze, okey?
-Aha.. okey- a tylko mnie zdradź to ci jaja urwe
-Coś ci chyba nie pasuje..?
-Martwie się że mnie zdradzisz...
-Nawet tak nie mów- wycedził
-zobaczymy - ojj zobaczymy
***
-Harry, moge iść w tym?- obróciłam sie przed nim ubrana w czarną mini, osłaniającą moje długie nogi, buty na 12 cm obcasie na dodatkowej platformie oczywiście czarne i do tego czarna skórzana kurtka
-mrr- przygryzł dolną warge
-To moge?
-Pytanie- punktujesz u mnie Harry. Oby tak dalej
-Ty też wyglądasz niczego sobie- oczywiście czarne rurki podarte na kolanach, biały podkoszulek przylegający do jego ciała, dzięki czemu uwydatnił jego mięśnie. Cały zestaw wykończyły czerwone converse za kostke, nie mogło jeszcze zabraknąć jego ulubionej czarnej kurtki.
Odwróciłam się do niego plecami i miałam iść do łazienki gdy nagle Harry pociągnął mnie za włosy. Syknęłam z bólu, czubek mojej głowy przylegał do jego torsu a moje oczy wkrótce odnalazły jego
-Dziś nie będzie po mojemu.. ale jutro się zabawimy- puścił moje włosy i wepchnął mnie do łazienki
Tracisz punkty Hazz
***
-Klub.. okey- nie byłam zbytnio zadowolona ze względu jakiegoś klubu na przedmieściach. Nie wyglądał zachęcająco
-To klub Al'a- aha jakiś gej czy coś?- to najdroższy klub w mieście
Powiedziałam to na głos?
-Ciekawe ile dziwek tu wyruchałeś..- mruknęłam zrezygnowana
-Nie chce o tym mówić, to przeszłość- jego ręka odnalazła moją dłoń i splótł palce z moimi- ty jesteś przyszłością..
-Od ruchania?
-Przestań! -wooho Harry wychamuj
-Idziemy czy nie- zapytałam z irytacją. Chcę jutra, albo nie! Chcę dzisiaj
Ale na pewno?
***
Siedzimy już 4 godzimy, a mnie zaraz kurwica weźmie
-Harry?
-Co, słońce?
-Możesz sie kurwa zająć mną? To robi sie nudne. Za dziwkami się oglądasz, jezus, Harry. Może ja już ci nie jestem potrzebna, co?- wdech wydech, wdech..kurwa!- wolałabym już ciągły seks!
-No kurwa zwariuje!- ty?- Seks źle, klub źle, co u ciebie jest dobrze?!
-Po pierwsze nie drzyj sie na mnie!- oczy mi się zaszkliły, tylko kurwa nie płacz, nie teraz!- Chciałam żebyśmy spędzili te chwile razem, romantycznie. Może i też w łóżku ale nie czas! Może też kurwa, mięta, vanillia. Myślałeś o tym? Myślisz o mnie czy tylko o sobie?- spokoju, przybądź- nie chciałam tylko żebyś oglądał się za dziwkami!
-Musze ochłonąć, chcesz czegoś?
-Wode- i opuścił balkon. Co chwile spoglądałam przez barierkę upewnić się czy czasem już nie posuwa jakiejś laski
-Zazdrosna co nie? -boże kto to, ten głos nie należał do Hazzy. Spojżałam na dół, aby się upewnić, że to nie hazz. ale on stał przy barku. Obejżałam się, stał tam koleś w garniaku i czarnych vansach
-Kkkim jesteś?- wyjąkałam
-Oj, nie przedstawiłem się.. miło mi jestem Al, dumny właściciel klubu i przyjaciel Stylesa. A ty pewnie jesteś jego dziwką?
-Nie Al. Nie jestem jego dziwką tylko dziewczyną. Chyba, że ci mówił tak o mnie, to nie jestem żadną z nich- uśmiechnęłam się ciepło
-w żadnym wypadku
-Znakomicie- znów się uśmiechnęłam. Odwróciłam się, aby zajżeć do Harrego. Wracał, sam. Normalnie kamień z serca.
Gdy chciałam się obrócić do Al'a jego już nie było. Dziwny gość
-Woda dla pani -podał mi wode. Wypiłam duszkiem zawartość
-Tańczymy?
-Jasne. - podałam mu ręke, którą ucałował i zeszliśmy na dół. Wolny, przytulany tego czego mi trzeba... jego.
***
Za dużo szybkich piosenek, nie wyrabiam.
-Hazz, kotem, przyniesiesz mi wode?
-Okay, nie ruszaj się z miejsca
Przybełkotał do mnie facet. Nawalony w trupa
-Dzieecko, coo powieszz na małłłe coo nie coo?
-Spierdalaj osiłku, mam chłopaka
-Noo, cóż może innym razem- odchodząc klepną mnie w tyłek, moje poliki obrały rumieńce, on w zamian puścił mi oczko. No i przyszedł Hazz
-Co to za flirty?
-Hah, to? przyszedł chciał lode, a ja go odprawiłam
-A rumieńce?- klepną mnie po policzku
- To nic - i za to dostałam od niego w brzuch...
____________________________________________________________________________________________________________
wooooohooooho jak tamm, fługo mnie nie było a tu bumm z wieczora rozdział!
KOMENTUJCIE
dla mojego peryklesa i mojego boczusia <3 lov yaa
***
<krótka wypowiedź w 3 os.>
Te wakacje miały być najlepszymi w życiu Lucy..
Miała spędzić miłe chwile z romantycznym Harrym Stylesem... ale czy na pewno Harry nie zmieni się w DIABŁA? Przekonaj się...
<1 os>
- Harry już nie moge... prosze odpocznijmy chwile - stęknęłam będąc już na skraju wytrzymałości fizycznej, ale też psychicznej.
-Co ja mam zrobić? Podniecasz mnie tą gracją, zachowaniem, słowami..
-Hazz prosze.. ciągły seks i tylko seks nic nie robimy innego na tych wakacjach- przy ostatnim słowie zrobiłam cudzysłów w powietrzu
-Dobra. Jutro wychodzimy na cały dzień, wracamy późnym wieczorem
-Gdzie idziemy?
-NIespodzianka- kolejna na tych wakacjach? Ile ich jeszcze będzie?
ojj, dużo Lucy
Kurwa, co to za głos? To na pewno nie moje sumienie
-Harry..
-Na impreze, okey?
-Aha.. okey- a tylko mnie zdradź to ci jaja urwe
-Coś ci chyba nie pasuje..?
-Martwie się że mnie zdradzisz...
-Nawet tak nie mów- wycedził
-zobaczymy - ojj zobaczymy
***
-Harry, moge iść w tym?- obróciłam sie przed nim ubrana w czarną mini, osłaniającą moje długie nogi, buty na 12 cm obcasie na dodatkowej platformie oczywiście czarne i do tego czarna skórzana kurtka
-mrr- przygryzł dolną warge
-To moge?
-Pytanie- punktujesz u mnie Harry. Oby tak dalej
-Ty też wyglądasz niczego sobie- oczywiście czarne rurki podarte na kolanach, biały podkoszulek przylegający do jego ciała, dzięki czemu uwydatnił jego mięśnie. Cały zestaw wykończyły czerwone converse za kostke, nie mogło jeszcze zabraknąć jego ulubionej czarnej kurtki.
Odwróciłam się do niego plecami i miałam iść do łazienki gdy nagle Harry pociągnął mnie za włosy. Syknęłam z bólu, czubek mojej głowy przylegał do jego torsu a moje oczy wkrótce odnalazły jego
-Dziś nie będzie po mojemu.. ale jutro się zabawimy- puścił moje włosy i wepchnął mnie do łazienki
Tracisz punkty Hazz
***
-Klub.. okey- nie byłam zbytnio zadowolona ze względu jakiegoś klubu na przedmieściach. Nie wyglądał zachęcająco
-To klub Al'a- aha jakiś gej czy coś?- to najdroższy klub w mieście
Powiedziałam to na głos?
-Ciekawe ile dziwek tu wyruchałeś..- mruknęłam zrezygnowana
-Nie chce o tym mówić, to przeszłość- jego ręka odnalazła moją dłoń i splótł palce z moimi- ty jesteś przyszłością..
-Od ruchania?
-Przestań! -wooho Harry wychamuj
-Idziemy czy nie- zapytałam z irytacją. Chcę jutra, albo nie! Chcę dzisiaj
Ale na pewno?
***
Siedzimy już 4 godzimy, a mnie zaraz kurwica weźmie
-Harry?
-Co, słońce?
-Możesz sie kurwa zająć mną? To robi sie nudne. Za dziwkami się oglądasz, jezus, Harry. Może ja już ci nie jestem potrzebna, co?- wdech wydech, wdech..kurwa!- wolałabym już ciągły seks!
-No kurwa zwariuje!- ty?- Seks źle, klub źle, co u ciebie jest dobrze?!
-Po pierwsze nie drzyj sie na mnie!- oczy mi się zaszkliły, tylko kurwa nie płacz, nie teraz!- Chciałam żebyśmy spędzili te chwile razem, romantycznie. Może i też w łóżku ale nie czas! Może też kurwa, mięta, vanillia. Myślałeś o tym? Myślisz o mnie czy tylko o sobie?- spokoju, przybądź- nie chciałam tylko żebyś oglądał się za dziwkami!
-Musze ochłonąć, chcesz czegoś?
-Wode- i opuścił balkon. Co chwile spoglądałam przez barierkę upewnić się czy czasem już nie posuwa jakiejś laski
-Zazdrosna co nie? -boże kto to, ten głos nie należał do Hazzy. Spojżałam na dół, aby się upewnić, że to nie hazz. ale on stał przy barku. Obejżałam się, stał tam koleś w garniaku i czarnych vansach
-Kkkim jesteś?- wyjąkałam
-Oj, nie przedstawiłem się.. miło mi jestem Al, dumny właściciel klubu i przyjaciel Stylesa. A ty pewnie jesteś jego dziwką?
-Nie Al. Nie jestem jego dziwką tylko dziewczyną. Chyba, że ci mówił tak o mnie, to nie jestem żadną z nich- uśmiechnęłam się ciepło
-w żadnym wypadku
-Znakomicie- znów się uśmiechnęłam. Odwróciłam się, aby zajżeć do Harrego. Wracał, sam. Normalnie kamień z serca.
Gdy chciałam się obrócić do Al'a jego już nie było. Dziwny gość
-Woda dla pani -podał mi wode. Wypiłam duszkiem zawartość
-Tańczymy?
-Jasne. - podałam mu ręke, którą ucałował i zeszliśmy na dół. Wolny, przytulany tego czego mi trzeba... jego.
***
Za dużo szybkich piosenek, nie wyrabiam.
-Hazz, kotem, przyniesiesz mi wode?
-Okay, nie ruszaj się z miejsca
Przybełkotał do mnie facet. Nawalony w trupa
-Dzieecko, coo powieszz na małłłe coo nie coo?
-Spierdalaj osiłku, mam chłopaka
-Noo, cóż może innym razem- odchodząc klepną mnie w tyłek, moje poliki obrały rumieńce, on w zamian puścił mi oczko. No i przyszedł Hazz
-Co to za flirty?
-Hah, to? przyszedł chciał lode, a ja go odprawiłam
-A rumieńce?- klepną mnie po policzku
- To nic - i za to dostałam od niego w brzuch...
____________________________________________________________________________________________________________
wooooohooooho jak tamm, fługo mnie nie było a tu bumm z wieczora rozdział!
KOMENTUJCIE
dla mojego peryklesa i mojego boczusia <3 lov yaa
niedziela, 12 października 2014
XI "HOLIDAYS"
PRZECZYTAJ NOTKE POD ROZDZIAŁEM! OBOWIĄZKOWO!!
-Spierdalaj Harry!
-o nie, w takim stanie nie będe z tobą rozmawiać
-Wolałabym chodzić do szkoły niż cały czas musieć sie bać ze mogą mnie porwać
-Czyli wolałabyś szkołe ode mnie?
-tego nie powiedziałam -powoli do oczu zaczęły napływać mi łzy
-Ja tak zrozumiałem -jego spokój w tej sytuacji mnie wnerwiał na skótek tego wybuchłam płaczem- lucy, przestań nie lubie gdy płaczesz
-A ja nie lubie ciebie takiego, chamskiego, obojętnego, chłodnego, bez uczuć...do mnie
-Przestań.
-Sam przestań! -znów walnęłam w rame łóżka nogą. Po czym usiadłam przy ścianie i dalej zalewałam sie łzami
Lucy, ależ ty mądra
-Czemu zawsze musimy sie kłócić o taką błachostkę? -Hazz zwrócił sie do mnie. Podniosłam głowę i spojrzałam na niego. Przykucną koło mnie i chwycił moją twarz w dłonie.
-My już tak mamy -uśmiechnęłam się przez łzy- Hazz, przepraszam cie. Ja mam teraz jakieś... humorki, jak baba w ciąży
-Ale nie jesteś w ciąży?
-Nie
-No właśnie. O dzieciach możemy myśleć po ślubie
No i to zbiło mnie z tropu..
Ja i on, małżeństwo. On jako ojciec?
-Cco?
-Kto wie... może kiedyś będziesz moją panią Styles
Lucy Middle-Styles
Słodko.
Za drzwiami można było usłyszeć ciche "ooo". Zaśmialiśmy sie z Harrym i wróciliśmy do pakowania sie
***
Zwykłe lotnisko, niezwykła podróż. Harry sie postarał. Prywatny samolot, wakacje, ciepło, ja i on, seks...
Wymarzone wakacje!
Dopieroco wsiedliśmy na pokład a już samolot wzbił sie w powietrze. Troche sie przestraszyłam i poderwałam z krzesła. Nie pierwszy raz leciałam samolotem ale to mi narobiło stracha
-spokojnie- chwycił mnie za ręke -nie umrzesz - uśmiechnęłam sie i siadłam mu na kolana
*HARRY'S P.O.V*
Chwyciłem ją w biodrach i posadziłem na moim przyjacielu. Uśmiechnęła sie lekko i kontynuowała. Rozszeżyła nogi, i podsunęła sie tak dokładnie siedząc na mnie. Powoli ściągnęła ze mnie kuszulke jedną ręką, a jej druga dłoń gładziła mój brzuch. Robiła to specjalnie, wiedziała że mnie tym podnieci
-Perzestań -chwyciłem jej dłoń ale ona wyrwała ją z uścisku i przeniosła ręke do mojego rozporku...
***
-To powiesz mi w końcu gdzie jesteśmy?
-pytasz sie 8 raz.. -mruknąłem znudzony
-No powiedz
-W Vegas i przestań już marudzić za 10 minut będziemy
-Yhyhyhyhy... zniszczyłeś całą zabawe
-Jaką zabawe? Jak przyjedziemy to dopiero zacznie sie zabawa -poruszałem brwami
-Mam sie bać?
-Nie, może... Ale wypróbujemy nowe pozycje.. zabawy
-Seksualne?
-Bingo!
-Jednak sie boje
-Spokojnie będzie przyjemnie- nim sie opamiętałem byliśmy już na miejscu...
WITAJ VEGAS!
Moje ulubione miasto. Cluby, dziwki, Kasyna, piwo, narkotyki, papierosy i dobra zabawa. Ja jednak jestem z dziewczyną i mam ograniczenie. Prawie że do zera.
-No beybe jesteśmy -chwyciłem ją za ręke i wyszliśmy z samolotu. Wziąłem jej i swoją walizke i poszliszmy do naszego domu.
*LUCY'S P.O.V*
Kurwa, stać go na prywatny samolot a nie stać na taxsówke
-Heri? (xD)
-Hyym?
-Nie stać cie kurwa na taxi?
-nie marudź, Lu ładna noc.. przejdźmy sie, w domu odpoczniemy i...
-I?
-ty wiesz co "i"
-Ojj Heri -zarumieniłam sie. On wiedział jak mnie zadowolić
-No co oj wiem że chcesz- uśmiechną się i pokazał rząd swoich białych, prostych zębów... i te dołeczki... jak za pierwszym razem gdy sie poznaliśmy- coś ty taka, nie w tym świecie?- zaczesał palcami swoje włosy do tyłu.. wyglądał mega seksownie. Miałam ochote zedrzeć z niego tą koszule
-A nic.. jak widzisz jestem tu i mam ochote
-No co? -oj on dobrze wie na co
-na ciebie...
UDANE WAKACJE CZAS ZACZĄĆ!!
××××××××××××××××××××××××
Wiiitajcie po długiej przerwie! Krótkie wytłumaczenie mojej nieobecności: SZKOŁA i brak czasu zawody w biegach, tymbark (jestem dobra z W-F) Dostaliście neew rozdzial troche krótki ale kolejne bd dłuższe i...
NOWOŚĆ gify na końcu rozdziału!
3KOMENTARZE=×= NOOWY DŁUŻSZY ROZDZIAŁ Z GIFEM!
środa, 24 września 2014
ROZDZIAŁ X -"LOVE SEX''
-Harry rozumiemy że jesteś niewyżyty. Ale zrozum jest cała w siniakach a ty chcesz siee kochać - przy naszej wspólnej kolacji poruszyli temat krzyków i tego wszystkiego dochodzących z naszej sypialni.
Zboczuchy jedne
Po co słuchają? Zatyczki nie są drogie. Ale w sumie co ja sie nimi przejmóje, wystarczy ze mi i Harremu jest przyjemnie. Ale musze pomyśleć o tabletkach a nie ciągle te wkórwiające prezerwatywy.
-No. Harry daj dziewczynie odpocząć- zabrał głos Niall -rozumiem ze jest twoją dziewczyną i jest ładna, ale traktuj ją jak kobiete a nie jak dziwke
-jest moja, wara -Hazz przyciągną mnie do siebie. Syknęłam z bólu a Niall prawie nie wybuchł śmiechem, mi raczej do śmiechu nie było - a poza tym ona wczoraj chciała
-Nie zganiaj na Lucy
-Ale taka prawda -odezwałam sie w końce i lekko zarumieniłam, spuściłam głowe w dół
-Lucy nie broń Harrego wiemy wszyscy że to on
-No raczej nie wszyscy! Ja tego chciałam i nic wam do tego, kupcie sobie zatyczki do uszu one kurwa nie są drogie. Stać was!- wszyscy umilkli a ja kontynuowałam - a ja nie wiem jak wy słysze Zayna z Perrie bo są do cholery jasnej za ścianą, Tomlinsona z Elką też nie są za cicho, Liam twoje igraszki z Dan też słychać. No i najważniejsze czemu ja do cholery słysze Amande z Niallem?! Co mnie omineło jak mnie nie było?
-Aaa bo twoja Amamda jest z Niallem
-No to gratulacje Am, wreszcie nie chodzisz z dupkiem tylko z cholernym gansterem i myślisz że co, Słodki Niallerek nie potrafi zdradzać? Przytuliłabym cie bo ciesze sie twoim szczęściem ale wszystko mnie boli.
***
-Wow, harry to było...
-Byłaś świetna kotek -Hazz pocałował mnie krótko. Byliśmy w wannie akurat grzeszyliśmy. Czyli to co lubimy najbardziej.
-Hazz, podwieziesz mnie do sklepu? nie chce jechać sama -zapytałaam Harrego i szybko dostałam odpowiedź
-Po co?
-Harry..
-Po co?
-Ymm, bo -zawiesiłam sie- no bo kurwa wnerwiają mnie te prezerwatywy chce cie poczuc aa nie gume! Dlatego chce jechac po tabletki -zarumieniłam sie i delikatnie poruszyłam sie na jego torsie, na którym leżałam
-Nie podniecaj mnie, ostrzegam moze sie to dla ciebie źle skończyć
-Na pewno - jeszcze raz pokręcilam biodrami
-Sama sie prosisz...
I znow Hazz zabrał mnie w świat który tak bardzo uwielbiałam
***
Obudziłam sie z krzykiem czując przeszywający ból w klatce piersiowej, który po minucie przeszedł. Zaraz po mnie obudził sie Harry
-p-p-przepraszam ze cie obudzilam
-Co się stało?
-N-nic miałaam koszmar
-Spokojnie jestem tu nic ci sie nie stanie.. Połóz sie -wykonałam jego polecenie - i spróbuj zasnąć... pamiętaj jestem tu i kocham cie nic ci przy mnie nie będzie
-ja ciebie też kocham, hazz -i wtulona w jego tors słuchając jego bicia serca zasnęłam...
***
Obudził mnie zapewne harry krzątający sie po pokoju. Dziwne ze wstał o 7 rano
-Hazz po co sie zbierasz, gdzie idziesz?
-nie mówiłem ci? a to przepraszam. Pakój sie popołuudniu wyjeżdżamy
-Co?! - wyrwałam sie z łóżka i pobiegłam do szafy szukając ubrań na wylot -Harty to pojedziemy do tego sklepu?
- kupimy tam na miejscu, zbieraj sie
No i tak zrobiłam. Zebrałaaam wszystko to co było mi potrzebne czyli: kosmetyki, ubrania, i inne pierdoły
-Hazz tam gdzie jedziemy jaki jest klimat?
-Tam jest gorąco
-aha okey
Na wylot chciałaam sie ubrac elegancko więc wybrałam godny zestaw: krótkoe shorty, biały podkoszulek i conversy
No tak na peno jest godny.
Lucy, ty dziwko
Hazz natomiast miał gdzieś ze tam jest ciepło, ubrał sie w czarne rurki, biały T-Shirt i szare converse. Nie powiem wyglądał bosko ale do cholery tam jest ciepło!
-Hazz, wiem że jesteś swojego typu gansterem, ale tam jest chyba serio ciepło- spojrzałam na niego gdy ten pakował pistolet- a poza tym mamy wakacje i nic sie nam nie stanie
-Lucy, za przeproszeniem zamknij tą morde, okay? Ja chce żebyś była bezpieczna
-A ja chce spędzić z tobą normalny czas! -Tupnęłam nogą a drzwi lekko sie poruszyły. Co za pedzie, podsłuchuja!
-Nie zachowuj sie jak dziecko Lucy
-Ale będe!- krzyknęłam waląc nogą w ramę łóżka
No i jak? podoba wam sie Harry w wersji dobrej? Bo niedługo może sie to zmienić... i Hazz będzie very very Veery Bad :D
Czytajcie: bad Harry Styles!
2 KOMENTARZE=NOWY ROZDZIAŁ!!! •_._• :} <3
czwartek, 18 września 2014
Rozdział IX "HELLOW BITH!''
-Wiitam wszystkich! -Odezwała sie. To była ona z krwi i kości, ale jednak zastanawiało mnie czemu to nie Harry.- A i... Zostawcie do kurwy nendzy moją przyjaciółke cioty! -padł kolejny strzał w Richa, ten padł na podłoge zakrwawiony.
Jedna ciota z głowy. Jeszcze tylko jedna
Nie żył. Potem wycelowała w Chelse i strzeliła, ta jednak zrobiła szybki unik wycelowała w Amande i trzeliła w jej pistolet. Potem w ręke Am.
-Niall, Harry choćcie! -krzykneła Am. Harry, harry, hazz. Mój Hazz?
I w tamtej chwili w drzwiach pojawiła sie sylwetka Harrego
-Harry! - krzyknęłam. On popatrzył sie na mnie i lekko uśmiechną, potem znów wycelował w Chelse ale jej już nie było. Zniknęła
Od kiedy ta dziwka jest niewidzialna?!
Harry podszedł do łóżka na którym leżałam i uklękną przy nim. Popatrzyl na mnie ze łzami w oczach ują moją dłoń i lekko pocałował
-zostawimy was na chwile, ale błagam pośpieszcie sie -Głos Amandy rozniusł sie po pomieszczeniu, a potem wyszła wraz z Niallem.
-Hazz..
-Lucy, przepraszam. Nie powinienem zostawiać cie ani na chwile
-Harry to nie twoja win..
-A właśnie że moja. Ale w końcy cie mam i już jesteś bezpieczna -lzy zaczęły lecieć mi strumieniami po polikach - boli?
Nie Hazz, łaskocze
-Nawet nie wiesz jak
-choć, zbieramy sie i wyjeżdzamy. Jak tylko wyzdrowiejesz
-gdzie?
-niespodzianka
-nie lubie niespodzianek, Hazz
-spokojnie, ta będzie swietna
-Zobaczy sie
-Lucy czy oni zrobili ci coś czego nie chciałaś czy oni cie..
-Nie Hazz, prawie. Ale nie chce o tym myśleć... harry masz jakieś ubrania dla mnie?- powiedziałam zakrywając swoje piersi
-Wstydzisz sie mnie? własnego chłopaka?
-nie ale moje ciało takie sine, okropne
-Nawet tak nie mów. Zawsze jesteś piękna
Harry wyciagnął z plecaka legginsy, koszulke i jakąś bielizne. Po krótkim czasie byłam już ubrana. Hazz wziął mnie na ręce i wyszliśmy na dwór, stały tam dwa samochody. Wsiedliśmy do jednego z nich, Harry położył mnie na tylnym siedzeniu i usiadł zaraz obok. Położyłam głowe na jego kolanach i wtuliłam sie w jego tors, harry natomiast zdiął kurtke i okrył mnie ją
-Nie, hazz
-Cii. Spokojnie minuta i jesteśmy w domu, a tam odpowiednio sie tobą zajme... - i ruszyliśmy
*HARRY'S P.O.V*
Byliśmu już w domu. Delikatnie wziąłem Lu na ręce i wszedłem z nią do domu potem do mojego pokoju i położyłem na łóżku. Ona jednak wstała i podeszła do mnie, mogłem ją dokładnie obejżeć
-Powinienem częściej dawać ci leginsy, bo twój tyłek. Cudo
-Harry.. - przytuliła sie do mnie a ja poczułem że moja koszula robi sie mokra. Płakała.
-Ćss, Lucy spokojnie. Jestem tu, nic ci nie grozi -ona jednak zamiast słuchać mojej wypowiedzi wpiła mi sie w usta. Ja odwzajemniłem pocałunek, jeszcze bardziej przyciągając ja do siebie. Lucy owinęła nogi wokół moich bioder a ja złapałrm ją za tyłek aby nie upadła. Pogłębiłem pocałunek i padliśmy na łóżko. Siedziała na mnie i resztkami sił pozbawiła mnie ubrania, byłem nagi. Teraz ja siedziałem na niej i powoli zciągałem z niej ubrania oglądając jej piękne posiniaczone ciało
-Hazz, chce cie poczuć. Teraz, zaraz..
-Lucy nie wiem czy to dobry pomysł. Nie chce ci nic zrobić
- zrób to dla mnie nie widziałam cie miesiąc
-Lucy..
-Prosze.
*LUCY'S P.O.V*
-Prosze.
I wyszedł po prostu wyszedł zostawiając mnie nagą napaloną na niego. Zamknęłam oczy i nie chciałam otworzyć, znów tamtego dnia poczułam łzy na polikach. Łzy smutku...
Usłuszałam dźwięk zamekającego się zamka mimo wszystko popatrzyłam sie tam był to hazz z prezerwatywą
-dobrze, zrobie to dla ciebie, ale jak tylko będzie boleć masz mówić. Okey?
-Okey.
Harry podszedł do mnie. Położył ręce po obu stronach mojej głowy
-3,2,1 i... - na "i" wszedł we mnie do końca, krzyknłam cicho ale na tyle głośno żeby wszyscy w domu mnie usłyszelli. Harry poruszał sie we mnie powoli penetrując cale moje wnętrze, po jeszcze paru pchnięciach poczułam że dochodze
-Robisz sie ciasna.. wiem że zaraz dojdziesz. Dobrze dojdź do mnie -i jak na pstryknięcie palców doszłam z krzykiem, a po chwili Hazz razem ze mną...
HAY HAY HAY...
ROZDZIALŁ DLA LOMBUSIA!!
ALE JEŚLI JUŻ JESTEŚ NIE ZASZKODZI CI SKOMENTOWAĆ xx
2KOMENTARZE=NOWY ROZDZIAŁ!!!
piątek, 12 września 2014
VIII cz II ""GO AWAY
Po otworzeniu oczu ujrzałam mężczyzne i kobiete. On ubrany był w ciężkie wojskowe buty, spodnie moro, czarny T-shirt i czarny sweter. Bezguście jak nie wiem co! Dziewczyna była ubrana w dopasowaną różową koszulke z dużym dekoltem, szarą spódniczke mini i buty na wysokim obcasie, a wlosy miała rozpuszczone. Wyglądała ździrowato. Po krótkiej chwili zainteresowali sie mną
-Oo nasza księżniczka sie obudziła
-Kim jesteś suko i czego chcesz
-Jak śmiesz sie tak do niej odzywać śmieciu- odezwał sie jej kolega. A ja zdążyłam dokładnie zrozumieć co sie dzieje. Bylam w opuszczonym domu, wiszałam na linach związana w nadgarstkach byłam przetrzymywana przez jakąś ździre. Super.
-Ja? Ja jestem Chelsea Botton
-Co ode mnie chcesz idiotko?
-Ja chce Harrego - zrobiłam dziwną mine troche jej nie rozumiałam - nie udawaj że go nie znasz, Harry Styles. Byłam z nim, bylismy szczesliwi i nagle ze mną zerwał -podeszła do mnie i chwyciła mnie za podbródek - gdy spytałam sie czemu, powiedzial ze ma inną... jakąś Lucy. potem dowiedziałam sie ze to ty. I prosze
-No to co kurwa ode mnie chcesz?
-Harry mówił prawde, jesteś piękna- i puścila mój podbródek. Po chwili walnela mnie z pięści w prawy polik.
-Czego chcesz pizdo?!
- Twojej śmierci- włosy staneły mi dęba w moich oczach było widać strach. Bałam sie. - Chce żebyś umarła, będe zabijała cie wolno. Zadając ból który sama czułam po zerwaniu, a kiedy już cie zabije i ty nie wrócisz do Harrego ja będe z nim
-On mnie kocha! I przyjdzie po mnie. Uratuje mnie
-Nie bądź taka pewna. co wszczepil ci czip namierzający?
-Spierdalaj, jesteś zwykłą dziwką. Dajesz dupe na prawo i lewo! Ja tak nie robie, dlatego Harry mnie kocha!
-Na pewno? -przytaknełam - poznaliście sie na domówce -znów przytaknełam - a powiedział ci co sie stało jaaak poszłaś?
-Nie.
-A no widzisz. Bo Hazz cie zdradził Middle, a wiesz z kim? Ze mną! Jak skończyliśmy sie kochać zadzwoniłaś i wyszedł.
-on cie nie kocha! Kłamiesz!
-Jestes pewna twoich słów?
-on by mi tego nie zrobił- ale jednak mialam wątpiwosci
-ale zrobił
-Ty suko! -Jej reakcja była inna niż sie spodziewałam. Wystawiła ręke i krzyknęła ''kij!'' W tedy w jej dłoni pojawił sie kij który przedtem rzucił jej, ten facet. Chelsea więła zamach i z całej siły walnęła mnie kijem w brzuch, czynność wykonała jeszcze trzy razy, ale zapomniała o czyms
Nogi
Nie związała mi nóg. Tym razem ja wzięlam zamach i walnełam lewą nogą kij który dzięki temu jej wypadł, a prawą dwa razy mocniej w brzuch. Botton skuliła się w kulke i złapała za bolące miejsce
-Richard bierz to co masz pod ręką i bij! Do nieprzytomności.
I tak sie stało zbilł mnie i stracilam przytomność
***
Obudziłam sie w bardziej przyjemnym miejscu. Czyżby ta dziwka mnie przeniosła. Byłam w pomieszczeniu które nie przypominało salonu, tak jak wywnioskowałam że to on. Kanapa zniszczona, poździerane tapety ze scian, porysowana podłoga dwa zwykle krzesła i łóżko. Naprzeciwko niego stała kamera z wlaczonym nagrywaniem.
-Podoba ci sie? -znowu ta ździra -od dziś to twój pokój. Zastanawia cie pewnie kamera co? no widzisz jak będziesz przywiązana do łóżka i biczowana, gwałcona przez Richarda. To będzie nagrane i wysłane do Harrego. Ale to Richard chce sie zemścić, a ja będe aniołkiem.
-Jesteś ździrowatym diabłem nie aniołem! -krzyknełam w jej strone wierzgając nogami jak szalona. Tym razem miałam je związane, więc moje ruchy były jeszcze bardziej ograniczone. -a niby za co ten Rich chce sie zemścić? ty szukasz zemsty, nie on!
-on też.. stare niedokończone sprawy z Hazzą. I wzieliśmy ciebie, to co najdroższe jemu sercu -przez te słowa zrobiło mi sie cieplej na sercu -ale teraz to ja będe tą jedy..
-Nie! Pieprz sie z tym swoim richardem! mnie i harrego zostaw! -Przerwałam jej
-Śnisz. Richard! Przywiąż panienkę do łóżka. Przedstawienie czas zacząć! -Zaśmiała sie gorzko, a ten typek podszedł do mnie zdjął line z haczyków i rzucił mnie na łóżko. Zwinnie przywiazal mnie do ram łóżka, tak ze nie moglam wykonacNajmniejszego ruchu konczynami
-Rich, kamera jest włączona. Działaj -i na jej polecenie Richard zdarł ze mnie koszule i spodnie.
Kurwa! to były moje ulubione rurki, Rich!
Spojrzał na mnie jak wygłodniały wilk na swoją ofiare. A niech sie pieprzy. Przez moją chwile zamysłu sciagnał ze mnie bielizne i w tedy się zaczelo...
Musiałam uciekać...
Inaczej zgine, a ta dziwka nie mogła mi zabrać chłopaka.
I w tedy usłyszałam strzały, jeden po drógim i znów huk, drzwi spadły z zawiasów a w niej pojawiła się znana mi osoba
Amanda...
-----------------------------------------------
okey jak rozdział? strasznie sie namęczylam zeby go napisac alee w koncu jest! Podoba sie? napisz w komie
A TERAZ WAŻNA INFORMACJA. Jak pewnie mówiłam a jesli nie to słuchajcie. Jest rok szkolny jak wszyscy pewnie wiecie xd i mam malo czasu bo zaczeli zadawac sa pierwsze sprawdziany/kartkowki. Dlatego rozdzialy bd zadziej. Przepraszam.
Ale bardzo zalezy mi na komach wiec przesylajcie dalej do kogos i komenujcie, to wspiera
3KOMENTARZE=NOWY ROZDZIAŁ!!!
niedziela, 31 sierpnia 2014
ROZDZIAŁ VII- "GOOD TIME?''
Rozdział VII - "GOOD TIME"
Przeczytaj notke pod rozdziałem!
Te dni które spędziłam odkąd sie pogodziliśmy z Hazzą były cudowne. Pełne namiętności i seksu. To dobrze ze sie pogodziliśmy, bo raczej nie chciałabym wyglądać jak gruba flądra. Dziś Harry tak jak mi mówił, a raczej z tego co udało mi sie z niego wycisnąć zabiera mnie na romantyczną kolacje tylko we dwoje. Nasze wyjście albo skończy sie nocą w łóżku albo kłutnią, pewnie o to ze jestem zazdrosna. Już nie raz byłam zazdrosna o hazze, pamiętam dokładnie jaaak byłam zazdrosna. Kiedyś o jego siostre- Gemme, którą bardzo polubiłam.
-O czym myślisz słońce?
-O wszystkim i o niczym -Hazz w odpowiedzi uśmiechną sie słodko i mocniej przytulił do siebie. Uwielbiałam takiego Hazzę, choć lubiłam też bad boya, a zwłaszcza tego który jest wkórwiony i lubi mocno i szybko. Chociaż czasem może zaboleć wtedy chodzi za mną jak cień i przeprasza, czasem daje czekoladki a czasem słodki seks...
W tej chwili Harry wstał i zaczął sie ubierać
-Gdzie sie pan wybiera?
-Przecież idziemy na kolacje tak? Musze sie naszykować
-Aż tyle ci to zajmie? -Wiedziałam że sie dlugo szykuje ale bez przesady! Harry ogarnij dupsko, cały dzień to nawet baba sie niezbiera.
-No, musze jakoś wyglądać. Zabieram ze sobą piękną kobiete, chce zwrócić też troche uwagi na siebie
-Ale pamiętaj nie całą uwage tylko troche
-Tak zapisze sobie
-Noo to rozumiem-podeszlłam do niego. Stalłam razem z nim naprzeciwko szafy. I teraz ja mialłam dylemat który dopadał kazda dziewczyne
W CO SIE UBRAĆ
Miałam dwie szafy, komode i szafke zapchane po brzegi ciuchami i JA NIE MIALAM SIE W CO UBRAC..
-O czym znowu myslisz, co? Jeszcze cie glowa rozboli od tego ciągłego myślenia
-Nie mam kurwa w co ubrać! rozumiesz to czy nie?
-Ej, spokojnie rozumiem -jednak ja nie zwóciałam uwagi na to ze do mnie cos powiedzial lecz kontunuowalam
-Wy mężczyźni nie macie takiego dylematu, ubierzecie albo tą jebaną marynarke, koszule i jakieś buty albo jeansy koszulke i kurtke. A my kobiety, nie możemy pokazać sie dwa razy w tym samym. To jest niedopuszczalne! Wiesz, my z Amandą kiedyś napisałyśmy książke..- Harry popatrzył na mnie jak na wariatke- tak ksiazke w której było napisane co wolno kobietom, a czeko sie im zabrania. - I na tym skończyłam swoją wypowiedź
-Lucy, lucy, lucy. Ty jeszcze wielu żeczy nie rozumiesz
-Pierdol sie Hazz
-Z tobą zawsze - zanim zdążyłam coś powiedziec zaatakował moje usta i zabrał mnie w świat pełen nagości , bliskości i namietnosci. Tak że nie musialam sie martwic w co sie ubrac...
***
Ostatni raz przejrzalam sie w lustrze poprawiając moją sukienke. Białe obcasy, łososiowa sukienka i blado różowa torebka, to był zestaw który sobie wybrałam
-Lucy! Musimy zaraz wyjechać
-Okey, okey wychodze juz
Niepewnie otworzyłam drzwi. Hazz ubrałl sie w czarny garnitur, białą koszule i czarne pantofle. Jego loczki były idealnie ułożone. A mi opadła szczęka.
-I co? Aż taka jebana marynarka?
-Wow -więcej z siebie wydusić nie mogłam -czemu ty, taki grecki bóg wybrałeś akurat mnie?
-A jakoś sie napatoczyłaś- udałam obrażoną i odwróciłam głowe w inną strone - żartuje, chodz bo sie zpóźnimy
-Okey - przytaknełam i ruszyliśmy
***
Siedzimy już dobrą godzine w restauracji. Była droga, spodziewałam sie czegoś w ciemnych kolorach a zwłaszcza po Hazzie, ale było inaczej. Było to duże jasne pomieszczenie w różnych odcieniach niebieskiego, białego, żółtego i różowego co dodawało uroku całej restauracji. Harry wybrał miejsce w głównej części pomieszczenia.
Nagle rozległ sie huk, można było słyszeć krzyki wystraszonych kobiet i dźwięk tłuczenia szyb. Spojrzałam przestraszona na Harrego. On wstał złapał mnie za ręke i wybiegliśmy, w wampirzym tempie znaleźliśmy się poza miastem. Na kompletnym zadupiu, wjechaliśmy do lasu. Nie mogłam z siebie nic wydusić, byłam zdenerwowana przestraszona i zupełnie nie wiedziałam co sie dzieje. Poczułam ciepłą dłoń na moim udzie i usłyszałam ciche "spokojnie nic ci nie grozi" uspokoiłam sie troche, ale tylko troche...
Witammm, jestem z rozdziałem. Ojj będzie sie działo :D Z tego ze jest rok szkolny rozdziały będa rzadziej ale... Kolejny rozdział już jutro! zapraszam <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Przeczytaj notke pod rozdziałem!
Te dni które spędziłam odkąd sie pogodziliśmy z Hazzą były cudowne. Pełne namiętności i seksu. To dobrze ze sie pogodziliśmy, bo raczej nie chciałabym wyglądać jak gruba flądra. Dziś Harry tak jak mi mówił, a raczej z tego co udało mi sie z niego wycisnąć zabiera mnie na romantyczną kolacje tylko we dwoje. Nasze wyjście albo skończy sie nocą w łóżku albo kłutnią, pewnie o to ze jestem zazdrosna. Już nie raz byłam zazdrosna o hazze, pamiętam dokładnie jaaak byłam zazdrosna. Kiedyś o jego siostre- Gemme, którą bardzo polubiłam.
-O czym myślisz słońce?
-O wszystkim i o niczym -Hazz w odpowiedzi uśmiechną sie słodko i mocniej przytulił do siebie. Uwielbiałam takiego Hazzę, choć lubiłam też bad boya, a zwłaszcza tego który jest wkórwiony i lubi mocno i szybko. Chociaż czasem może zaboleć wtedy chodzi za mną jak cień i przeprasza, czasem daje czekoladki a czasem słodki seks...
W tej chwili Harry wstał i zaczął sie ubierać
-Gdzie sie pan wybiera?
-Przecież idziemy na kolacje tak? Musze sie naszykować
-Aż tyle ci to zajmie? -Wiedziałam że sie dlugo szykuje ale bez przesady! Harry ogarnij dupsko, cały dzień to nawet baba sie niezbiera.
-No, musze jakoś wyglądać. Zabieram ze sobą piękną kobiete, chce zwrócić też troche uwagi na siebie
-Ale pamiętaj nie całą uwage tylko troche
-Tak zapisze sobie
-Noo to rozumiem-podeszlłam do niego. Stalłam razem z nim naprzeciwko szafy. I teraz ja mialłam dylemat który dopadał kazda dziewczyne
W CO SIE UBRAĆ
Miałam dwie szafy, komode i szafke zapchane po brzegi ciuchami i JA NIE MIALAM SIE W CO UBRAC..
-O czym znowu myslisz, co? Jeszcze cie glowa rozboli od tego ciągłego myślenia
-Nie mam kurwa w co ubrać! rozumiesz to czy nie?
-Ej, spokojnie rozumiem -jednak ja nie zwóciałam uwagi na to ze do mnie cos powiedzial lecz kontunuowalam
-Wy mężczyźni nie macie takiego dylematu, ubierzecie albo tą jebaną marynarke, koszule i jakieś buty albo jeansy koszulke i kurtke. A my kobiety, nie możemy pokazać sie dwa razy w tym samym. To jest niedopuszczalne! Wiesz, my z Amandą kiedyś napisałyśmy książke..- Harry popatrzył na mnie jak na wariatke- tak ksiazke w której było napisane co wolno kobietom, a czeko sie im zabrania. - I na tym skończyłam swoją wypowiedź
-Lucy, lucy, lucy. Ty jeszcze wielu żeczy nie rozumiesz
-Pierdol sie Hazz
-Z tobą zawsze - zanim zdążyłam coś powiedziec zaatakował moje usta i zabrał mnie w świat pełen nagości , bliskości i namietnosci. Tak że nie musialam sie martwic w co sie ubrac...
***
Ostatni raz przejrzalam sie w lustrze poprawiając moją sukienke. Białe obcasy, łososiowa sukienka i blado różowa torebka, to był zestaw który sobie wybrałam
-Lucy! Musimy zaraz wyjechać
-Okey, okey wychodze juz
Niepewnie otworzyłam drzwi. Hazz ubrałl sie w czarny garnitur, białą koszule i czarne pantofle. Jego loczki były idealnie ułożone. A mi opadła szczęka.
-I co? Aż taka jebana marynarka?
-Wow -więcej z siebie wydusić nie mogłam -czemu ty, taki grecki bóg wybrałeś akurat mnie?
-A jakoś sie napatoczyłaś- udałam obrażoną i odwróciłam głowe w inną strone - żartuje, chodz bo sie zpóźnimy
-Okey - przytaknełam i ruszyliśmy
***
Siedzimy już dobrą godzine w restauracji. Była droga, spodziewałam sie czegoś w ciemnych kolorach a zwłaszcza po Hazzie, ale było inaczej. Było to duże jasne pomieszczenie w różnych odcieniach niebieskiego, białego, żółtego i różowego co dodawało uroku całej restauracji. Harry wybrał miejsce w głównej części pomieszczenia.
Nagle rozległ sie huk, można było słyszeć krzyki wystraszonych kobiet i dźwięk tłuczenia szyb. Spojrzałam przestraszona na Harrego. On wstał złapał mnie za ręke i wybiegliśmy, w wampirzym tempie znaleźliśmy się poza miastem. Na kompletnym zadupiu, wjechaliśmy do lasu. Nie mogłam z siebie nic wydusić, byłam zdenerwowana przestraszona i zupełnie nie wiedziałam co sie dzieje. Poczułam ciepłą dłoń na moim udzie i usłyszałam ciche "spokojnie nic ci nie grozi" uspokoiłam sie troche, ale tylko troche...
Witammm, jestem z rozdziałem. Ojj będzie sie działo :D Z tego ze jest rok szkolny rozdziały będa rzadziej ale... Kolejny rozdział już jutro! zapraszam <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
sobota, 30 sierpnia 2014
informacja
Witam! Jak wszyscy wiecie dziś ostatni dzień tak zwanej wolności, ponieważ jutro już szkoła. Dlatego postaram sie wstawić dziś dwa rozdziały na bad harry styles ;-).
A i informacje do innych blogów
-mój blog o modzie zawieszam na dwa- trzy miesiące. Bo w tedy dostane nowy laptop a z telefonu nie moge wstawiać zdjęć. Ale druga adminka powinna zadbać przez ten czas o niego.
-My dark life. Oh mój ulubiony z blogów moich. Na nim rozdziały dodawane są, niezbyt często, ale postaram sie to zmienić :]
-Mój pierwszy blog: mój własny śwat 1D. Który bardzo bardzo bardzo bardzo zaniedbałam. Prowadze go z przyjaciółką już chyba dwa-trzy lata. ALE... POWRACAM DO NIEGO Z MASĄ POMYSŁÓW! Hah w roku szkolnym.
- no i ostatni ; bad Harry Styles na który wstawiam najczęściej posty. Poniewaz pisze go na telefonie, a potem kopiuj, wklej na bloggera i opublikuj... Tu też będe wstawiala czesto posty tak jak to robiłam.
Kocham was! I pozdrawiam wszystkich ;**
A i informacje do innych blogów
-mój blog o modzie zawieszam na dwa- trzy miesiące. Bo w tedy dostane nowy laptop a z telefonu nie moge wstawiać zdjęć. Ale druga adminka powinna zadbać przez ten czas o niego.
-My dark life. Oh mój ulubiony z blogów moich. Na nim rozdziały dodawane są, niezbyt często, ale postaram sie to zmienić :]
-Mój pierwszy blog: mój własny śwat 1D. Który bardzo bardzo bardzo bardzo zaniedbałam. Prowadze go z przyjaciółką już chyba dwa-trzy lata. ALE... POWRACAM DO NIEGO Z MASĄ POMYSŁÓW! Hah w roku szkolnym.
- no i ostatni ; bad Harry Styles na który wstawiam najczęściej posty. Poniewaz pisze go na telefonie, a potem kopiuj, wklej na bloggera i opublikuj... Tu też będe wstawiala czesto posty tak jak to robiłam.
Kocham was! I pozdrawiam wszystkich ;**
niedziela, 17 sierpnia 2014
ROZDZIAŁ VI - "Battle''
Rozdział dedykuje tobie Wici, pisałam go z myślą o tobie ;**
ROZDZIAŁ VI - ''Battle''
*HARRY'S P.O.V*
-I co powiedziała? -Zapytałem Liama zaraz po tym jak rozmawiał z Lucy
-Krzyczała. Mówiła coś mniej więcej tak: ja mam mu pomóc on powinien pomóc mi, a nie wymaga mojej pomocy, a jemu nie szkoda mnie. Blablabla
-Wcale nie blablabla szkoda mi jej nawet bardzo. I zamierzam o nią walczyć
-Stary po co? Jutro jest impreza idziemy, wyrwiesz jakąś laske.. co?
-nie chce jakies laski, chce Lucy
-To sobie ja wez
-Ona juz jest moja!
-taa. No dobra jak sie zdecydujesz upadły bad boyu to mów
-Czemu upadły?
- jakiś miekki jestes, slaby, zakochany itp
-Ugh.. wynocha
GET OUT LIAM! GET OUT!
-No juz nara
-Wychodze ale wez sie w cos ubierz bo jak narazie siedzisz goły
-Get out!
-Haha stary wyluzuj
-Oj idź już liam -i wyszedł. W sumie to miał racje. Stałem sie jakis miekki, delikatny... A tak nie powinno byc. Tak to przystało na nas mężczyzn powinnismy byc twardzi. Postanowiłem sobie że pójde do Lucy i wyjaśnimy sobie wszystko.
*LUCY'S POV*
-kocham cie
-ja ciebie tez...
I w tedy sie rozpłakałam, od jakiegoś czasu oglądam telenowele i zawsze jest happy end, ale w moim przeypadku nie zawsze. Na ekranie pojawił sie napis "REKLAMA" a nastepna telenowela miala byc za godzine, wiec postanowiłam skołować cos do jedzenia. Poszłam do szafy wybrałam czrne rurki, czarną koszule z czaszką, białe vansy i szarą bluze. Od kąd zerwaliśmy ubieram sie właśnie tak - na czarno. Podeszłam do drzwi wyjściowych i to co zobaczyłam mnie zdziwiło, oj i to bardzo zdziwiło.
HARRY
W nich stal Harry. Nic sie nie zmienil. Mial podkrazone oczy i wlosy w nie ładzie, ale i tak wyglądał idealnie. Co ja gadam przeciez zerwalismy
-Harry własnie wychodzilam
-Mam to gdzieś, musimy pogadać - Czyżby zły Harry znów sie ujawnił? przekonajmy sie...
-O czym? - ruchem ręki zaprosiłam go do środka a potem usiedlismy na kanapie- zerwaliśmy
-Przyszłem po wyjaśnienia
-Jezu, Harry zerwałam z tobą bo nic o sobie nie wiemy
-Na serio? Hahahahah przestań bo zejde ze śmiechu
-Mi nie jest do smiechu, hazz! Ja raczej cie kocham i jest mi przykro ze zerwalismy ale nic o tobie nie wiem.
-Dobra zacznijmy od nowa
-nie wiem czy to dobry pomysl
-Ale ja wiem - chwycił mnie za ręke i wplutl w nia palce. Spojrzalam na nasze splecione rece cos kazalo mi zabrac ręke ale jednak tego nie zrobiłam.
-Dobra ile masz lat?
-19 wiem jestem dwa lata starszy od ciebie*
-opowiedz mi o twojej rodzinie
-ymm mam matke mam siostry jedna moja ulubiona siostra, Gemma jest wspaniała ale i tak kocham wszystkie
-jesteś mięczakiem
-że co słucham?!
- Zaintrygował mnie w tobie Bad boy nie mięczak
-Chce być delikatny! -wybuchł - wobec ciebie, jesteś kobietą o której mysle na powaznie, a nie tylko ze to przelotny związek!
-spokojnie, moze i teraz znam ciebie ale ty nie znasz mnie
-Phi! niedawno skonczylas 17 lat**,twoi rodzice są we włoszech, nie masz rodzeństwa, Pochodzisz z...
-No właśnie z?
-Angli dokładnie Londyn
-Gratulacje - wstałam i zaczelam bic brawo. Harry pociągną mnie za ręke i upadłam na niego, można powiedzieć że górowałam. A dokładniej siedziałam na jego przyrodzeniu i czułam jakby normalnie rósł pode mną
-podoba mi sie ta pozycja
-Chciałbyś.
-Nie nie chciałbym ciebie, ja mam ciebie cała
-Po pierwsze nie jesteśmy razem po dru..
-Zgadzasz sie byc ze mną - przerwał mi - i tak prędzej czy później sie zgodzisz. Więc?
-Okey
-nie chce nic robić za szybko więc seks przełożymy jak będziesz gotowa. Teraz ide coś zrobić do jedzenia i pooglądamy filmy
-A moze zapytałbyś mnie o zdanie? -podniosłam ręke w góre jak uczennica w tej cholernej podstawówce.
-Nie, raczej nie.
-Dzięki
-Prosze - uśmiechną sie szelmowsko i znikł w kuchni -jak można nic nie mieć w lodówce?! -krzykną oburzony
-Mówłam ci ze wychodziłam. Dokładnie szlam do sklepu, ale ty musiałes przyjsc
-Nie gadaj tyle tyko chodz- ubral buty i wyszlismy. Wsiadłam za kierownice mojego czarnego BMW, mimo ze mam 17 lat mam prawo jazdy. Dzięki tato - ja kieruje
-mój samochód ja kieruje
-Masz prawko?
-Yhym -przekręcił oczami i wsiadł.
*Zrobilam faila powinno być ze Lucy skonczyla 17 lat a nie 18. Przepraszam
**No ma 17 lat nie 18
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
ROZDZIAŁ VI - ''Battle''
*HARRY'S P.O.V*
-I co powiedziała? -Zapytałem Liama zaraz po tym jak rozmawiał z Lucy
-Krzyczała. Mówiła coś mniej więcej tak: ja mam mu pomóc on powinien pomóc mi, a nie wymaga mojej pomocy, a jemu nie szkoda mnie. Blablabla
-Wcale nie blablabla szkoda mi jej nawet bardzo. I zamierzam o nią walczyć
-Stary po co? Jutro jest impreza idziemy, wyrwiesz jakąś laske.. co?
-nie chce jakies laski, chce Lucy
-To sobie ja wez
-Ona juz jest moja!
-taa. No dobra jak sie zdecydujesz upadły bad boyu to mów
-Czemu upadły?
- jakiś miekki jestes, slaby, zakochany itp
-Ugh.. wynocha
GET OUT LIAM! GET OUT!
-No juz nara
-Wychodze ale wez sie w cos ubierz bo jak narazie siedzisz goły
-Get out!
-Haha stary wyluzuj
-Oj idź już liam -i wyszedł. W sumie to miał racje. Stałem sie jakis miekki, delikatny... A tak nie powinno byc. Tak to przystało na nas mężczyzn powinnismy byc twardzi. Postanowiłem sobie że pójde do Lucy i wyjaśnimy sobie wszystko.
*LUCY'S POV*
-kocham cie
-ja ciebie tez...
I w tedy sie rozpłakałam, od jakiegoś czasu oglądam telenowele i zawsze jest happy end, ale w moim przeypadku nie zawsze. Na ekranie pojawił sie napis "REKLAMA" a nastepna telenowela miala byc za godzine, wiec postanowiłam skołować cos do jedzenia. Poszłam do szafy wybrałam czrne rurki, czarną koszule z czaszką, białe vansy i szarą bluze. Od kąd zerwaliśmy ubieram sie właśnie tak - na czarno. Podeszłam do drzwi wyjściowych i to co zobaczyłam mnie zdziwiło, oj i to bardzo zdziwiło.
HARRY
W nich stal Harry. Nic sie nie zmienil. Mial podkrazone oczy i wlosy w nie ładzie, ale i tak wyglądał idealnie. Co ja gadam przeciez zerwalismy
-Harry własnie wychodzilam
-Mam to gdzieś, musimy pogadać - Czyżby zły Harry znów sie ujawnił? przekonajmy sie...
-O czym? - ruchem ręki zaprosiłam go do środka a potem usiedlismy na kanapie- zerwaliśmy
-Przyszłem po wyjaśnienia
-Jezu, Harry zerwałam z tobą bo nic o sobie nie wiemy
-Na serio? Hahahahah przestań bo zejde ze śmiechu
-Mi nie jest do smiechu, hazz! Ja raczej cie kocham i jest mi przykro ze zerwalismy ale nic o tobie nie wiem.
-Dobra zacznijmy od nowa
-nie wiem czy to dobry pomysl
-Ale ja wiem - chwycił mnie za ręke i wplutl w nia palce. Spojrzalam na nasze splecione rece cos kazalo mi zabrac ręke ale jednak tego nie zrobiłam.
-Dobra ile masz lat?
-19 wiem jestem dwa lata starszy od ciebie*
-opowiedz mi o twojej rodzinie
-ymm mam matke mam siostry jedna moja ulubiona siostra, Gemma jest wspaniała ale i tak kocham wszystkie
-jesteś mięczakiem
-że co słucham?!
- Zaintrygował mnie w tobie Bad boy nie mięczak
-Chce być delikatny! -wybuchł - wobec ciebie, jesteś kobietą o której mysle na powaznie, a nie tylko ze to przelotny związek!
-spokojnie, moze i teraz znam ciebie ale ty nie znasz mnie
-Phi! niedawno skonczylas 17 lat**,twoi rodzice są we włoszech, nie masz rodzeństwa, Pochodzisz z...
-No właśnie z?
-Angli dokładnie Londyn
-Gratulacje - wstałam i zaczelam bic brawo. Harry pociągną mnie za ręke i upadłam na niego, można powiedzieć że górowałam. A dokładniej siedziałam na jego przyrodzeniu i czułam jakby normalnie rósł pode mną
-podoba mi sie ta pozycja
-Chciałbyś.
-Nie nie chciałbym ciebie, ja mam ciebie cała
-Po pierwsze nie jesteśmy razem po dru..
-Zgadzasz sie byc ze mną - przerwał mi - i tak prędzej czy później sie zgodzisz. Więc?
-Okey
-nie chce nic robić za szybko więc seks przełożymy jak będziesz gotowa. Teraz ide coś zrobić do jedzenia i pooglądamy filmy
-A moze zapytałbyś mnie o zdanie? -podniosłam ręke w góre jak uczennica w tej cholernej podstawówce.
-Nie, raczej nie.
-Dzięki
-Prosze - uśmiechną sie szelmowsko i znikł w kuchni -jak można nic nie mieć w lodówce?! -krzykną oburzony
-Mówłam ci ze wychodziłam. Dokładnie szlam do sklepu, ale ty musiałes przyjsc
-Nie gadaj tyle tyko chodz- ubral buty i wyszlismy. Wsiadłam za kierownice mojego czarnego BMW, mimo ze mam 17 lat mam prawo jazdy. Dzięki tato - ja kieruje
-mój samochód ja kieruje
-Masz prawko?
-Yhym -przekręcił oczami i wsiadł.
*Zrobilam faila powinno być ze Lucy skonczyla 17 lat a nie 18. Przepraszam
**No ma 17 lat nie 18
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
środa, 13 sierpnia 2014
ROZDZIAŁ V - Kontynuacja
-Kurwa. Niall wygrałeś jest u Lucy!
- Aha nie ma mnie pół nocy i wy już zakłady gdzie jestem
-Co? czekaj czekaj, Zayn, zayn! Zayn kurwa przegrałeś razem ze mną
-Dobra nara Lou
-Ej a kto nam sniadanie zrobi?
-Zamowcie cos
-ooo okey. -I sie rozłączył
Poszlem do mojej dziewczyny która spała na leżaku. Podeszłem do niej i wziąłem na ręce jak panne młodą. MOŻE KIEDYŚ. Polozylem na kanapie, ucałowałem czolo i cichaczem wyszłem
* pare godzin później*
Postanowiłem sprawdzić czy już nie śpi. Podeszlem do szafy i wyciągnołem z niej czarne rurki i szary T-shirt. Zszedłem na dół po drodze spotylkjąc Niall'a który jak zawsze szedł głodny do kuchni, ja kierowałem sie do wyjścia. Ubrałem moje białe converse i przy nakladaniu kurtki ktos zaczal do mnie
-A teraz gdzie sie wybierasz? -moglem sie domyślić był to Louis
-Do Lucy -odpowiedziałem mu i załozylem kurtke
-Ahh, no pewnie. Wy i te wasze młodociane miłości. Też byłem taki
-Jaki?
-Taki jak ty. Byłem zapatrzony w moją miłość
-Że w Elke?
-też, dziewczyny sie o mnie biły a ja wybrałem ją. Dostawala rozne groźby od moich wielbicielek. Kilka razy porwali ją, ale to przebolała i jesteśmy szczęśliwi
-Mojej Lu nic sie przy mnie nie stanie
-Na pewno? - kiwnąłem głową na tak -a to ciekawe bo jakbys nie zauwazyl siedzi w domu, SAMA bez opieki i w kazdym momencie moze ktos ją.. -nie dokonczyl bo wyszlem z domu kierujac sie w strone wejscia do domu Lu. Zapukalem do drzwi i po chwili otworzyła mi je długonoga brunetka
-Cześć Lu
-Idź stąd Harry, idź i zapomnij, zapomnij o mnie o tym co między nami doszło o wszystkim swiązanym ze mną. Wiec do niezobaczenia Hazz.. -powiedziała ze łzami w oczach i zamknęła przedemną drzwi na zamek.
co jej sie stalo? czemu nie chciala mnie widziec? te pytania krazyly mi po glowie przez tydzien ktory po tym wydarzeniu miną. Jednak nie poddałem sie tak łatwo chciałem o nią walczyć...
*LUCY'S P.O.V*
Miną tydzień odkąd zerwałam z nim kontakt. Czemu to zrobiłam? Nie, nie byłam pijana nic nie brałam. Więc czemu? po naszym stosunku, pocałunku i wszystkim co pomiedzy nami doszlo. To to ze nic o sobie nie wiedzielismy, zero normalnie nic, wieku, nic o rodzinie. Wiedzielismy tylko jak mamy na imie. I tyle. Moglismy sie najpierw zapoznac zanim byl nasz pierwszy raz. Moze i to dobrze ze sie rozstalismy? on ma wolną reke, moze sobie podrywac wszystkie. Oprucz mnie. ja troche na tym ucierpiałam, kocham go mimo tego ze od razu jak sie poznalismy wkroczylismy na stopien "chłopak & dziewczyna" mimo krotkiej znajomosci, cierpialam samookaleczalam sie mam kilka ran na udach i na rekach o wiele wiecej. On pewnie juz sie zabawia z jakąs laską. z zamyslu wyrwal mnie moj iphone dający znak ze ktoś dzwoni. Odebrałam
-Halo?
-Lucy? Liam z tej strony musisz mi, nam pomóc
-Niby w czym?
-Harry od tygodnia nic nie jadł nie pił, nie wychodzi z łóżka i wygląda strasznie i ciągle powtarza "gdzie zrobiłem błąd, gdzie zrobiłem błąd Kurwa gdzie?!"
-powiem ci cos liam i przekaz to reszcie: zerwalam z Harrym i mi tez jest ciezko nawet nie wiesz jak. Wychodze z domu tylko jak trzeba kupic lody bo w nich topie smutki i przez to przytyłam, samookaleczam sie najpierw bylo kawalkiem szkla ze zbitego wazonu a potem juz zyletką. Wy sie opiekujcie nim ja bede sie okaleczac az sie zasterzeje i umre
-L-l-lucy? Muwisz prawde? czemu kaleczysz swoje idealne cialo - w sluchawce odezwal sie Hazz
-Harry, to juz nie twoja sprawa co robie ze swoim cialem
-Lu prosze nie rób tego
-Ymm Harry daj mi do telefonu Liama
-No dobrze
-no i co pogodziliscie sie?
-nie
-Lucy, pomozesz?
-W czym niby?
-no doprowadzic harrego do normalnego stanu
-nie wiem liam, nie wiem
-Nie szkoda ci go
-A jemu nie szkoda mnie?! on mi nie pomaga więc ja nie pomoge mu! a przynajmniej na razie -moje nerwy były na skraju wytrzymalosci. Bad boy sie glodzi, tak na pewno uwaga bo uwierze. Styles nie pomaga mi to ja jemu
-czemu? powinnaś mu pomóc
-On powinien mi pomóc co?! a nie wymaga mojej pomocy! -I w tedy sie rozplakałam...
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
rozdział V- Whiskey
-Tak, tak pochwal sie kolegom
-A żebys wiedziala ze to zrobie ale najpierw..- przywarł wargami do mojej szyi, co chwile liżąc i przygryzając moją skóre- naznacze cie
-Na serio Hazz?
-teraz wszyscy wiedzą ze jestes zajęta
-albo po dobrej imprezie
-Jestes po prostu moja
-nie naprawde? nie wiedziałam - ahh ta ironia, jest wszędzie - Co robimy? - polozylam glowe na jego torsie
-A czy ja wiem?
-Ugh.. ide spać
-na serio? bez przesady
-Jestem wykończona
-Okey - obiol mnie ręką w talii , a ja wtuliłam się mocniej w jego tors i momentalnie zasnełam.
Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno do mojego pokoju. Przymrużylam oczy aby przyzwyczaic sie do światła, obróciłam się chcąc zobaczyć czy mój nocny towarzysz jest ze mną i tak było. Spał jak zabity, wyglądał słodko i niewinnie
- Hazz śpisz? - szepnełam do niego, w rezultacie usłyszałam tylko niezrozumiałe jęki - Harry? -powtarzalam pytanie jeszcze z 3 razy ale nic nie odpowiadał. Uznałam ze śpi i raczej jak go obudze nie będzie zadowolony. Zeszłam na dół do kuchni bo mój brzuch dawał mi się we znaki. Zrobiłam pełny tależ kanapek i dwie kawy dla mnie i Harrego. Po tych czynnosciach nogi same zaprowadziły mnie na główny korytarz, a moją uwage przykuły drzwi do piwnicy. Otworzyłam je i zaświeciłam światło, rozejrzałam sie, a nogi prowadziły mnie dalej. Minęłam pierwsze trzy pokoje i doszłam do czwartego. w nim było najbardziej zimno, weszłam do srodka i zauważyłam dwie beczki. I w tedy sobie przypomnialam, to był alkohol jedna z moich ulubionych rzeczy. Wzięłam jedną z pustych butelek stojących w koncie i podeszłam do jednej z beczek podstawilam pod lejek butelke i odkręciłam kurek. Do butelki zaczęla sączyć sie ciecz, była żółto-złotawa czyli taka jak powinna byc. Po jakiejś minucie butelka była pełna. Z napojem weszłam na góre do salonu siadłam na kanapie i nie wiem czemu włączylam TV. Wstałam z siedzenia i znów skierowałam sie do kuchni i wzięłam szklanke, po wzięciu naczynia siadłam po raz kolejny i przelałam Whiskey do szklanki. Przyłożyłam ją do warki i wypiłam zawartość szklanki, po czym drugi raz nalałam cieczy do szklanki i wypiłam. Olałam picie z pieprzonych szklaneczek i wypiłam zawartość butelki. I w tym właśnie momencie urwal mi sie film...
* HARRY'S P.O.V*
Obudziłem sie czując sie jak po dobrym seksie
I tak było
Pierwsze co chciałem sprawdzić czy Lucy jest ze mną. nie było jej przy mnie, zdziwilo mnie to troszke wiec poszłem jej szukać. Znalazłem ją w salonie była napita i nie wiedziała zupełnie co mówi. Zauważyłem butelke stojącą na stole, było w niej troszke napoju. Wypiłem to co zostało był to alkohol, tak ten smak poznam zawsze. W końcu Lucy zainteresowała sie mną
-Hejjj Hazz -bełkotała - chhoć ze mną - złapała mnie za ręke i chwiejnie prowadzila do ogrodu z tyłu domu. Pierwsze co rzuciło mi sie w oczy to wielki basen, a obok niego pięc leżaków zwykłych i trzy duże z tego co mi sie wydaje są one dla par. Dalej była jeszcze trzy osobowa chuśtawka i stolik z krzesłami. Dziewczyna pociągneła mnie do jedgo z duzych lezakow i rzuciła mnie na niego po czym siadła na mnie. Byłem w bokserkach a ona w koronkowym staniku i w takich samych majtkach
-Lucy spokojnie jesteś pijana nie wiesz co robisz
-Jaa? niemożliwe
-żebyś później jak wytrzezwiejesz nie miala pretęsji - ona tylko wzruszyła ramionami i zaczęła pocierać swoją dolną partią o moje przyrodzenie. Nie ze mi sie to niepodobalo ale wolałbym gdyby to robiła będąc trzeźwą i w tedy zadzwonił telefon, mój. Ściągnąłem dziewczyne ze mnie i położylem na leżaku na co ona skrzyżowala rece na piersi i naburmuszona odwrocila glowe w przeciwna strone ode mnie. Pobiegłem po telefon i w ostatniej chwili odebralem.
-Halo
-Harry! gdzie ty jestes?
-Spokojnie Louis jestem tuz za plotem
-To rusz dupsko tutaj bo nam sie jesc chce
- A Liam
- On właśnie przypalił tosty
-Niech spróbuje jeszcze raz
- Ta, jeszcze nam dom spali. A tak wogle u kogo jestes?
- u Lucy
sobota, 9 sierpnia 2014
Rozdział IV cz. II
Przeczytaj notke pod rozdzialem!
Rozdział + 18. CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!
Ściągnełam z niego spodnie i bokserki, a on moje majtki.
I tak oto leżałam naga przed gołym chłopakiem moich marzeń
-Hazz -dotknelam opuszkami palców jego nagiego torsu. Pokrywała go masa różnych tatuaży.
-Jeśli nie chcesz nie musimy tego robić, moge poczekać - powiedział dokładnie lustrując moje cialo, przez co zaczerwienilam sie.
-Niee Harry
-Czyli ze chcesz? Ja cie do niczego nie zmuszam
-Chce.
-na pewno?
-tak.. - I w tedy sie zaczelo... zaczął całowac mnie po calym ciele. Zaczal od szyi, powoli zjerzdzal w dol. Piescil moje piersi co chwile przygryzajac sutki, dzieki czemu stwardnialy. Zjechal nizej zatrzymujac sie przy mojej malej. Zaczął piescic moją lachteczke.
-Harry! - wykrzyczałam jego imie i chwycilam go za glowe przyblizajac ja blizej do mnie tak abym mogła go jeszcze bardziej poczuc. Moje ciało wygielo sie w luk po tym jak skończył, przynajmniej ten etap. po finale tego etapu patrzyl mi głęboko w oczy i pocałował, całował powoli i namiętnie tak jakby nie miało być jutra. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki, zszokowało to troche Styles'a, ale miałam zamiar zaraz do niego wróćić
-A panna gdzie sie wybiera? - Spytał mnie podnosząc się z łóżka
-Spokojnie Kotek minuta i jestem - odpowiedziałam mu i odeszłam do łazienki słysząc jego jęki protestowania. Otworzyłam małą szufladke pod umywalką i wyjełam z niej prezerwatywe. Zamknelam szufladke i wrocilam do Harrego. Rzucilam w jego strone małe pudełeczko, a on zwinnie je złapał i uśmiechną sie. - No i co? Nie ucieklam
-No nie..
-No. Widzisz? - odwrócił sie tylem do mnie, pewnie nakładając prezerwatywe
- Ojj chodź tu - chwycił mnie w biodracha i posadził mnie na swoich kolach- gotowa? - kiwnełam niepewnie głową na tak - na co podniusł mnie do góry i posadził na swoim koledze dzieki czemu pisnęłam. Chwyciłam go za jego loczki i ciągnełam w gore. Hazz trzymał mnie w biodrach i co chwile podrzucał do góry
-Haaarry!- krzyknełam chwytając go za ramiona i wbijając w nie paznokcie
-Przestać? - zapytał mnie, był.. jak na siebie opiekuńczy
-Nie. -Odpowiedziałam krótko, wbijając mocniej paznokcie w niego. Odchyliłam głowe do tyłu nadal kurczowo trzymając go za ramiona. Czułam że niedługo dojde -Hazz zaraz dojde...
-Tak dobrze dojdź do mnie
-razem ?
-razem. - odpowiadział i w koncu pojawil sie nasz upragniony finał. Doszlismy razem tak jak zamierzałam - jak sie czujesz? - spytał. Nie poznawałam go, był opiekuńczy.
Opiekuńczy bad boy~ ciekawe...
-Całkiem -mimo bólu w mojej dolnej części ciała czułam sie całkiem nieźle. Poczułam jego ciepłe dłonie na moim nagim ciele które ciągneły moje ciało do niego. Leżelismy w ciszy naprzeciwko siebie, napawając sie swoim widokiem - Harry, czemu jestes taki opiekuńczy wobec mnie mimo ze jestes takim bad boyem
-Ymm może dla tego ze jesteśmy razem?
-Haha śmiechłam. Ale tak na serio
-No bo.. jak ci to powiedzieć, huh.. po prostu cie k-k-kocham - aha na pewno
-Taa. Mów prawde ile razy chcesz mnie przelecieć
-No z 10-11 - i w tedy wszystko pękło jak bańka mydlana w słoneczny dzień. Zaczełam płakać, po prostu nie wieżyłam ze to powiedzial -hey, hey kotek żartu nie załapałaś -? Serio Harry, serio?
- ty chamie żartowałeś -pacnełam go dłonia w czupryne drugą ocierając łzy
-jak moglem mowic serio
-ja też
-Co ty też
-Cie kocham, hahahaha oj sorki zartowalam
-Ty!
- Ha! żartu nie załapał. No patrzczcie państwo Harry Styles nie zalapal zartu, niesamowite, niech ktoś to nagra! - nom. Czujecie tą ironie?
-Oj weź
-No dobra ja cie kocham ty mnie tez i jest dobrze. Tak?
-Dokładnie
-No, ale sie zagadaliśmy która to?
- dzieś koło 4nad ranem
- Że co słucham?!
-No tak
-I jak my kurwa jutro wstaniemy do szkoły co? - nadszedl najgorszy dzien.. panie i panowie koniec weekendu.- Pierdole jestem zwykłą nastolatką uczęszczającą do liceum a nie kurwa psem. Noo
- nie jestes zwykłą nastolatką, ty jesteś niezwykła. A przy okazji moja. ------------------------------------------
Hejcia! jestem juz z II czescia. Jak wam sie podoba?
A i małe info ustawiam licznik komentarzy :p czyli jesli bd ilestam komów to bd kolejny rozdzial jesli nie to nie
2 KOMENTARZE == KOLEJNY ROZDZIAŁ
Rozdział + 18. CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!
Ściągnełam z niego spodnie i bokserki, a on moje majtki.
I tak oto leżałam naga przed gołym chłopakiem moich marzeń
-Hazz -dotknelam opuszkami palców jego nagiego torsu. Pokrywała go masa różnych tatuaży.
-Jeśli nie chcesz nie musimy tego robić, moge poczekać - powiedział dokładnie lustrując moje cialo, przez co zaczerwienilam sie.
-Niee Harry
-Czyli ze chcesz? Ja cie do niczego nie zmuszam
-Chce.
-na pewno?
-tak.. - I w tedy sie zaczelo... zaczął całowac mnie po calym ciele. Zaczal od szyi, powoli zjerzdzal w dol. Piescil moje piersi co chwile przygryzajac sutki, dzieki czemu stwardnialy. Zjechal nizej zatrzymujac sie przy mojej malej. Zaczął piescic moją lachteczke.
-Harry! - wykrzyczałam jego imie i chwycilam go za glowe przyblizajac ja blizej do mnie tak abym mogła go jeszcze bardziej poczuc. Moje ciało wygielo sie w luk po tym jak skończył, przynajmniej ten etap. po finale tego etapu patrzyl mi głęboko w oczy i pocałował, całował powoli i namiętnie tak jakby nie miało być jutra. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki, zszokowało to troche Styles'a, ale miałam zamiar zaraz do niego wróćić
-A panna gdzie sie wybiera? - Spytał mnie podnosząc się z łóżka
-Spokojnie Kotek minuta i jestem - odpowiedziałam mu i odeszłam do łazienki słysząc jego jęki protestowania. Otworzyłam małą szufladke pod umywalką i wyjełam z niej prezerwatywe. Zamknelam szufladke i wrocilam do Harrego. Rzucilam w jego strone małe pudełeczko, a on zwinnie je złapał i uśmiechną sie. - No i co? Nie ucieklam
-No nie..
-No. Widzisz? - odwrócił sie tylem do mnie, pewnie nakładając prezerwatywe
- Ojj chodź tu - chwycił mnie w biodracha i posadził mnie na swoich kolach- gotowa? - kiwnełam niepewnie głową na tak - na co podniusł mnie do góry i posadził na swoim koledze dzieki czemu pisnęłam. Chwyciłam go za jego loczki i ciągnełam w gore. Hazz trzymał mnie w biodrach i co chwile podrzucał do góry
-Haaarry!- krzyknełam chwytając go za ramiona i wbijając w nie paznokcie
-Przestać? - zapytał mnie, był.. jak na siebie opiekuńczy
-Nie. -Odpowiedziałam krótko, wbijając mocniej paznokcie w niego. Odchyliłam głowe do tyłu nadal kurczowo trzymając go za ramiona. Czułam że niedługo dojde -Hazz zaraz dojde...
-Tak dobrze dojdź do mnie
-razem ?
-razem. - odpowiadział i w koncu pojawil sie nasz upragniony finał. Doszlismy razem tak jak zamierzałam - jak sie czujesz? - spytał. Nie poznawałam go, był opiekuńczy.
Opiekuńczy bad boy~ ciekawe...
-Całkiem -mimo bólu w mojej dolnej części ciała czułam sie całkiem nieźle. Poczułam jego ciepłe dłonie na moim nagim ciele które ciągneły moje ciało do niego. Leżelismy w ciszy naprzeciwko siebie, napawając sie swoim widokiem - Harry, czemu jestes taki opiekuńczy wobec mnie mimo ze jestes takim bad boyem
-Ymm może dla tego ze jesteśmy razem?
-Haha śmiechłam. Ale tak na serio
-No bo.. jak ci to powiedzieć, huh.. po prostu cie k-k-kocham - aha na pewno
-Taa. Mów prawde ile razy chcesz mnie przelecieć
-No z 10-11 - i w tedy wszystko pękło jak bańka mydlana w słoneczny dzień. Zaczełam płakać, po prostu nie wieżyłam ze to powiedzial -hey, hey kotek żartu nie załapałaś -? Serio Harry, serio?
- ty chamie żartowałeś -pacnełam go dłonia w czupryne drugą ocierając łzy
-jak moglem mowic serio
-ja też
-Co ty też
-Cie kocham, hahahaha oj sorki zartowalam
-Ty!
- Ha! żartu nie załapał. No patrzczcie państwo Harry Styles nie zalapal zartu, niesamowite, niech ktoś to nagra! - nom. Czujecie tą ironie?
-Oj weź
-No dobra ja cie kocham ty mnie tez i jest dobrze. Tak?
-Dokładnie
-No, ale sie zagadaliśmy która to?
- dzieś koło 4nad ranem
- Że co słucham?!
-No tak
-I jak my kurwa jutro wstaniemy do szkoły co? - nadszedl najgorszy dzien.. panie i panowie koniec weekendu.- Pierdole jestem zwykłą nastolatką uczęszczającą do liceum a nie kurwa psem. Noo
- nie jestes zwykłą nastolatką, ty jesteś niezwykła. A przy okazji moja. ------------------------------------------
Hejcia! jestem juz z II czescia. Jak wam sie podoba?
A i małe info ustawiam licznik komentarzy :p czyli jesli bd ilestam komów to bd kolejny rozdzial jesli nie to nie
2 KOMENTARZE == KOLEJNY ROZDZIAŁ
czwartek, 31 lipca 2014
Rozdział IV - I DON'T KNOW cz. I
*Wspomnienie*
-MAMO! MAMO! co to jest? - krzyczalam
-To corciu nie jest dla dzieci
-To co to?
-To jest kochanie WHISKEY za trzy lata będzie gotowe do wypicia-whiskey te slowa zapadly mi w pamiec az do teraz
*Terazniejszosc*
-Lucy, lucy Middle. Moja Lu, moja ukochana Lucy- naprawde? Powiedzcie ze sie nie przeslyszlam, ahh niech ktos mnie uszczypnie
-Żżże ja?
- tak...
-No ale.. nie, nie czekaj przeciez do ciebie rwie sie kazda laska a ty wybierasz mnie? przeciez to jakies zarty zaraz tu wyskoczą ludzie i powiedzą "wkrecilismy cie"
-Nie mow ze nie chcialabys ze mna byc
- nawet nie zapytales o chodzenie
-Ok, Lucy Middle czy ty chcialabys zostac moja dziewczyna?
-Moze i bym chciala ale ty i tak mnie wybzykasz i po tygodniu wyrzucisz jak zepsuta zabawke..- mialam metlik w glowie chcialam z nim byc ale cos mi mowi ze on mnie zostawi bo tylko sie pobawi~ale czy to prawda?
-Nie bo ty jestes inna, jestes dla mnie wazna
-No okey..
-czyli zgadzasz sie byc moja dziewczyną?
-Chyba Tak- Harry chwycił mnie w biodrach i podniosl do góry, dzieki czemu oplotlam nogi wokol jego bioder i pocalowalismy sie. Poglebil pocalunek po czym wtargna jezykiem do moich ust i nasze jezyki toczyly walke o dominacje- Hazz, chciałabym wracac do domu
-Na prawde nie chcesz jeszcze zostac?
- Jestem zmęczona
-No dobra- odparł i wzial mnie za reke i wyszlismy z ich domu, kierujac sie w strone mojego.
-Pa -pozegnalam sie z nim i krotko go pocalowalam
-Do zobaczenia kotek
-Tylko mi sie tam za bardzo nie upij i nie rób tego czego później będziesz żałował
-Tak, tak mamo- zasmialismy sie oboje- to pa skarbie - po wypowiedzeniu jego słów zamknełam sie w domu. Po schodach doszlam na gore, skierowalam sie do sypialni i wzielam piżame, poszlam do lazienki. Zżuciłam z siebie ubrania, wzielam szybki prysznic. Po prysznicu nalozylam na siebie stanik i majtki, wyszlam z lazienki i wyjrzalam przez okno. Po drugiej stronie ulicy stal samochód a przed nim mężczyzna, mial na glowie kaptur wiec zabardzo nie moglam dostrzec jego twarzy. Przestraszylam sie troche poniewaz zaczal sie zblizac do mojego domu, podbieglam do drzwi od pokoju i zamknelam je zaslonilam okna i polozylam sie na łóżku. Chwyciłam telefon i wybralam numer Harrego, po trzech sygnałach odebrał
*rozmowa telefoniczna*
-Harry?
-Słońce, jest pierwsza w nocy
- Wiem Hazz, wiem. Ale boje sie..
-Czego?
- ktos jest przed moim domem
-No i? Co ja ci zrobie
-Harry nie zachowuj sie jak cham
-Co ja mam ci zrobic
- przyjdziesz do mnie?
- Musze?
-Styles!
- ej co po nazwisku?
-to przyjdziesz czy nie
- juz ide -powiedzial troche ironicznie
-Harry!
- no co juz wychodze
- dobra pa
*Koniec rozmowy*
Po jakiś 2/3 minutach usłuszałam dźwiek dzwonka. Chwiejnie wstałam z łóżka otworzylam drzwi od pokoju i zeszlam na dół, powoli otworzyłam główne drzwi. Przed nimi stał Hazz
- Harry! -podbiegłam do niego i mocno przytulilam
-No Lucy. Po co mialem tu przychodzic skoro nikogo nie ma?
- ugh.. Harry no
-Moge juz isc do domu?
-nie zostaniesz dłużej?
- że niby na noc?
-Taak -przygryzłam dolną warge
-i co dalej
-Chcesz sie przekonać?
-Jasne - weszlismy do środka, zamknelam za nami drzwi i poszłam do salonu - zamierzasz paradować przedemną w samej bieliźnie ?
-A co? nie chcesz
-nie powiedzialem nic takiego
-No właśnie... Dobra chcesz pooglądac jakis film?
- co proponujesz
- Horror
-Mmm może "Droga bez powrotu" albo "Obecność"
- oba
- okey
***
-Bałaś sie!- po tym jak pooglądalismy wszystkie filmy jakie nam przyszly do glowy leżeliśmy u mnie na łóżku ponieważ tam odbywał sie seans
-Może i tak, a moze i nie
-Przecierz sie trzęsiesz
-Bo mi zimno
- a teraz nadal ci zimno -Harry położył sie na mnie podpierając aie tylko na rękach. Uśmiechnełam sie zadziornie i sciągnęłam z niego koszulke - a więc tak sie bawimy? - Hazz bawił sie chwile zapięciem od mojego stanika po czym rozpią go i zębami sciągną ze mnie. Nie pozostawałam mu dłużna i sciągnełam z niego spodnie.
TO..jest juz IV rozdzial
Omg, Będzie sie dzialo ^~^
niedziela, 27 lipca 2014
Rozdział III -"MY DREAM IS YOU"
*LUCY'S POV*
ON, jego usta, usmiech, on caly~ byl dla mnie jak marzenie, Jest moim marzeniem.
-Ja, Harry to.. - jąkałam sie jak nigdy. Odwróciłam głowe i odeszlam do stolika gdzie byla reszta naszych znajomych, usiadlam kolo perrie, spuscilam glowe
-Lucy co jest?
- Nnic, nic sie nie stalo
- Middle! musimy pogadac- Harry podszedl do naszego stolika I oparl sie na nim rekami- Middle! Patrz na mnie jak do ciebie mówie do Cholery!
Spojrzalam na niego mialam strach w oczach, strasznie sie balam - Middle Kurwa! I.D.Z.I.E.M.Y.- wycedzil potem wzial mnie za reke i gdzies zaciagna. Ludzie dobrze sie bawiacy nawet nie zwrocili na nas uwagi. Zamknelam oczy, balam sie dokad mnie ciagna ale wiedzialam ze to zmieni wszystko...
-Lucy otworz oczy i spojrz na mnie- powiedzial-nie jestesmy w zadnej piwnicy nie chce cie zabic, bo..
-Bo? -Spojrzalam na niego
-Bo nie- wiedzialam ze to jego "bo nie" mialo znaczyc "kocham cie", ale taki bad boy co kazdą laske przeleci nie mowi ze kocha
- no dobra o czym chciales pogadac, jakbys nie wiedzial na dole jest niezla impreza i duzo niezlych chlopakow
Tym razem w jego oczach nic nie bylo pustka metlik i tyle. Raz swiecily w nich plomyki zlosci a raz byly czarne jak wegiel
-A ja, ja nie jestem niezlym chlopakiem ?! -mowil wszystko ze zloscia
- ty? ty jestes bad boy'em przelecisz laske a potem ja zostawisz- o nie, chyba przesadzilam. Zacisna mocno rece w piesci i zblizyl sie do mnie balam sie ze mnie uderzy wiec pisnelam i zamknelam oczy.
*AMANDA'S POV*
Uslyszalam pisk Lucy poderwalam sie z siedzenia i mialam tam juz isc ale ktos czyli Niall mnie powtrzymal
- ja musze tam isc on jej moze cos zrobic
- moze jej zrobic i tobie, cos wiecej jesli tam pojdziesz - zamknelam sie i siadlam na miejsce
*HARRY'S POV*
Chcialem ja uderzyc wkurzyla mnie, nie balem sie bic kobiet poniewaz juz nie raz to robilem.
Rozluznilem dlonie i spojrzalem na nia patrzyla sie na mnie, cala sie trzasla bala sie
-Ja Lucy, przepraszam- nie no nie wierzylem w swoje slowa pierwszy raz przeprosilem dziewczyne, czyli jednak sie zakochalem, ona byla dla mnie wazna. Opadlem na lozko, siedzialem majac twarz ukryta w dloniach. Milczalem ona rowniez, mialem metlik w glowie CZY JA, HARRY STYLES JESTEM GOTOWY NA STAŁY ZWIĄZEK, CZY UMIEM KOCHAĆ..?
*LUCY'S POV*
Siedzial majac twarz skryta w dloniach. Powoli zblizylam sie do niego i usiadlam obok, wyciagnelam reke w jego strone delikatnie glaskajac jego plecy moją drobną dlonią. Odwrocil glowe w moją strone mial łzy w oczach mi tez łezka zakręcila sie w oku na ten widok, pierwszy raz widzialam takiego bad boy'a płaczącego
-Harry wszystko ok? -zapytalam
-NIE, Lu nic nie jest ok. Nie rozumiem czegos..
-Czego?
-Ciebie tego co robisz, zawsze dziewczyny interesowaly sie mna a nie innymi, a ty, ty nie zwracach na mnie uwagi, a ja na ciebie owszem
-Co chciales przez to powiedziec? -zpytalam
- że się zakochalem
-Oo w kim jaka ona jest- troche mi bylo szkoda ze to nie jak ale no trudno moje marzenia nie spelniaja sie
-Ona jest najpiękniejszą kobietą jaką widziałem, najmądrzejszą, najlepszą ona jest pewna siebie a zarazem niesmiala. Jest delikatna i piękna jak kwiat róży a nawet piękniejsza, jest po prostu idealna tylko szkoda ze nie moge jej miec.. troszczylbym sie o nia opiekowal calowal uszczesliwial w kazdy mozliwy sposob, skoczylbym w ogien jakby mi kazala, po prostu ją K-k-kocham..
-Jejku to było piękne, ale jak ona sie nazywa?
-Mam ci powiedziec jej piekne imie?
-tak prosilabym-ciekawosc przebijala wszystko
-ona ma na imie...
Wyszlo dosc krotko mialo byc dluzsze ale nie wyszlo :p raczej wiecie kogo hazz mial na mysli w kolejnym rozdziale bedzie troche nutki niegrzecznosci i grzechu XD. Komętujcie dzieki temu mam motywacje do dalszej pracy xx
sobota, 26 lipca 2014
Rozdział II -SWEET TREATS
Byl to brunet o glowe wyzszy odemnie. Jego loczki były zaczesane do tylu, na nogach mial białe converse, czarne rurki i białą koszule. Jego oczy były zielone.
-Pprzepraszam- wydukalam po chwili
-Nic sie nie dzieje piękna-mówiąc to ukazał górny rząd swoich białych zębów- jestem Harry-przedstawił sie - a ty?
-Witaj Harry, jestem Lucy
-Niestety musze juz pędzić, a więc do zobaczenia piękna, mam nadzieję że się jeszcze spotkamy...- na koniec ucalowal moja reke i odszedl
*LUCY'S POV* *w domu Lu tuz przed imprezą*
Niedlugo impreza. Jeszcze nigdy przed impreza sie nie denerwowalam, a teraz jest inaczej.. odczuwam niepokuj jakby ta impreza miala zmienic wszystko...
Bylam ubrana w biala sukienke siegajaca mi do polowy ud czarne buty na wysokim obcasie ze zlota platforma, a Amanda w swykla kremowa sukienke mini i buty w tym samym kolorze. Mialam mocny makijarz Amanda takrze. Bylysmy gotowe. Wyszlysmy z mojej willi szlysmy powoli do ich domu, zadzwonilam dzwonkiem i po chwili ujrzalam bruneta z wyraznym zarostem na twarzy i brazowymi oczami, ubrany byl w czarne porwane rurki biala koszulke i biale nike
-witajcie dziewczyny-powiedzial -harry! - moze to ten Harry ten ktorego potracilam ten ktorego... Nie, nie, nie to niemozliwe.
Po chwili w drzwiach pojawil sie lokowaty. A JEDNAK..
- Oo witaj Lucy- przywital sie ze mna- Zayn oprowadz kolezanke Lu- mulat poslusznie wykonal jego polecenie wzial Amande za reke i znikli w domu -panienka pozwoli- Harry wyciagna w moją strone ręke- chwycilam ją i loczek pociagna mnie za soba, bylismy w glownym miejscu gdzie wszyscy tanczyli. w centralnym miejscu byl DJ obok barek i dalej wielka kanapa- choc przedstawie ci kogos- podeszlismy do kanapy na niej siedzialo 4 chlopakow i ich dziewczyny - to jest Zayn- wskazal na bruneta- a przy jego boku pezz lub perrie, jak kto woli- różowo włosa podala mi reke a ja ją scisnelam. Wiedzialam ze sie zaprzyjaznimy- dalej Liam i jego dziewczyna Danielle lub Dan tez do wyboru- dziewczyna usmiechnela sie do mnie a ja odwajemnilam gest- Najstarszy ale z mózgiem 3latka Nasz Louis a obok Eleanor albo po prostu Elka- dziewczyna wstala i mnie przytuliła bardzo miłe -dalej jest nasz Niall'er z...no tak nie znam jej imienia
-Amanda lub Am- powiedzialam
-No tak juz nas znasz ale nadal nie wiemy jak ty sie nazywasz- odezwala sie pezz
-Ah ona to...
-Jestem Lucy Middle-przerwalam mu, chyba tego nie lubi bo scisna mocno moja reke- ałć, harry to boli
-Caly harry jemu nie mozna przerywac bo albo dostaniesz po mordzie albo jeszcze gorzej- stwierdzil niall, czyzbym poznala gorsza strone harrego?
-No dobra, Lucy zatanczysz?- zapytal hazz -chciałbys najpierw musze sie napic- pociagnelam go w strone baru- 2razy cos mocnego- powiedzialam do barmana ten po paru minutach dał nam gotowy napuj. Wypilam duszkiem jego zawartosc i pociagnelam Harrego w strone parkietu. Tanczylismy wlasnie do piosenki "sail - awolnation"
Przetanczylismy jeszcze 3 piosenki
-A teraz cos wolnego- dzieki bogu, slowa DJ'a byly dla mnie jak zbawienie
-Dobra piekna zatanczysz?
- jeszcze sie pytasz?- harry zlapal mnie w biodrach a ja zazucilam rece na jego szyje. Hazz przyciagnal mnie do siebie tak ze pomiedzy naszymi cialami nie bylo nawet milimetra przerwy. Tanczylismy ocierajac sie swoimi cialami pod koniec piosenki patrzylismy sobie prosto w oczy az stalo sie pocalowal mnie, muskal moje usta delikatnie swoimi, nasze jezyki walczyly o dominacje. W koncu oderwalismy sie od siebie, patrzylam mu prosto w oczy, spuscilam glowe i probowalam swoimi wlosami zaslonic rumience.
-Slicznie sie rumienisz nie zaslaniaj tego- mowiac to podniusl moj podbrodek palcem i znow delikatnie musna moje usta. Byl to krotki lecz namietny pocalunek. CHhhyba sie w nim zakochalam, chyba...
*HARRY'S POV*
To co sie stalo, ten pocalunek to bylo cos innego. Dziewczyny z ktorymi sie calowalem byly inne po prostu chcialy wiecej ...
Hej słodziaki! Przychodze do was z II rozdzialem pt.Słotkie niespodzianki
Rozdział I -START
Rozdzial I - START
Szlam pustymi uliczkami Londynu. Powoli przechadzalam sie po drodze głównej, latarnie oswietlały mi droge. Była ok 2:30 nad ranem więc nie jeździły tu żadne samochody. Szłam powoli napawając się pięknem londynu, doszlam do dzielnicy tych najbogatszych, szłam oglądając piękne wille, aż doszłam do tej największej najpiękniej zdobionej, z największym basenem, z pięknym ogrodem. Skręciłam w jej strone, otworzyłam furtke wyjęłam klucz z tylniej kieszeni moich rurek otworzyłam drzwi zdjęłam buty zamknęłam drzwi i poszłam do ogromnego salonu, włączyłam telewizor leciał jakis program kulinarny.
Tak jestem najbogatsza w mieście jednak moi rodzice nie sa ze mna mieszkają we włoszech przyjerzdżaja do mnie co dwa trzy miesiące. chodzę do zwykłej szkoły jak normalna nastolatka ale moje zycie nie jest normalne...i chyba nie będzie..
Moge miec wszystko
Jestem najpopularniejsza w szkole kazdy chce sie ze mna przyjaźnić, każdy chłopak chce ze mną być. Mialam wielu chlopakow prawie z kazdym sie kochalam. Jednak nie zaszlam w ciąże. Niedawno skonczylam 18 lat, tak jestem mloda ale coz tak bywa.
Ah Amanda moja jedyna prawdziwa przyjaciółka znamy się od piaskownicy. Jestesmy jak siostry, zapomnialam wspomniec ze nie mam rodzenstwa. Wyłączylam plazme i poszlam do mojego pokoju, byl na prawde ogromny. Przebralam sie w pizame i poszlam spac. Rano obudzil mnie dźwięk głosu Bruno Marsa i jego piosenki The Lazy Song spojrzalam na wyswietlacz mojego bialego iphone5S.Widnialo tam zdjęcie amandy. Odebralam powoli a w sluchawce odazwala sie Am.
-Hej! Musisz do mnie teraz przyjsc mam nowinke- slowa wszystkie zaakcetowala czyli ze cos powaznego
- ale ze teraz? przeciez jest dobiero...- spojrzalam na zegarek wybijal on godzine 14:26
- czternasta dwadziescia szesc- znowu ten akcent ahh -będe u ciebie za 5 minut masz byc gotowa- no tak od Am do mnie jest 5 minut drogi piechotą ona tez jest bogata no ale nie tak bardzo jak ja.
Ubralam nowa bielizne koszule odslaniajaca mi prawie caly brzuch z napisem "i love you bitches", dzis chociaz to londyn bylo slonecznie i bardzo cieplo. Koszulka nie przylegala do moich piersi wrecz przeciwnie dzieki nim ukladala sie falami pod nimi, ubralam jeszcze krótkie jeansowe spodenki do ich tylniej kieszeni wlozylam mojego iphone i sluchawki do przedniej kieszeni wlozylam pieniadze zeszlam na dół.
Zniecierpiwiona Am, Bosko!
Zapomnialam ze ma klucze do mojego domu..
Faceplan
W koncu odezwala sie pierwsza
-Ugh dluzej sie nie dalo?-pokiwalam przeczaco glowa, czulam sie troche jak na przesluchaniu- no dobra usiadzmy i wszystko ci opowiem-wykonywalam poslusznie wszystkie jej polecenia- to tak.. pies siostry brata sasiada (xd) czy jakostam, nie wazne.
Nie ma to jak rozumowanie Amandy, lvl Hard
-Dowiedzialam sie-kontynuowala- ze obok ciebie wprowadza sie piątka chlopakow- usmiechnela sie szeroko- podobno bardzo przystojnych- jej usmiech sie powiekszyl-i... trzeba bedzie ich poderwac- teraz obie sie usmiechnelysmy, kocham podrywac chlopcow, ale i tak nigdy nie mialam stalego zwiazku. Kazdy mnie zdradzal. Idioci- robia dzis impreze i my jestesmy zaproszone
-Na ktora?
- osiemnastą i musimy sobie kupic nowe ciuchy na nia
*sklep* *Amanda's POV*
-A moze tą Lucy?- spytalm sie przyjaciolki pokazując jej kremową obcisłą sukienke
-Może być- nienawidze tych jej odpowiedzi typu "jak chcesz" "nikt cie w tlumie nie zauwazy" to znaczy ze jej sie nie podoba-albo wiesz ta jest ladna wez ja- odpowiedziala mi. Wzielam kremowa sukienke i zaplacilam podana przez kasierke cene.
-Teraz...-zaczela- idziemy po rzeczy dla mnie!-krzyknela radosnie
*LUCY'S POV*
Bieglam przed siebie jak szalona, kocham wybierac ciuchy, a zwlaszcza na imprezy. Nagle wpadlam na kogos, ja upadlam na tylek a osoba z ktora sie zderzylam troszke stracila rownowage. Po chwili przed moimi oczami pojawila sie reka niepewnie chwycilam ja i wstalam. Popatrzylam no osobe z ktora sie zderzylam byl to..
środa, 23 lipca 2014
Bohaterowie
Lucy Hale jako Lucy Middle
"szykuje się niezła impreza- WBIJAMY!"
Selena gomez jako Amanda Lidle
"Impera Alkochol- No jasne ze tak"
Harry Styles jako ona sam
"dziewczyny, hajs i alkochol- To Jest to"
Niall Horan jako on sam
"yyy.. JA? co ja mam do tego jej problem"
Zayn Malik jako on sam
"Ja mam się ruszuć?! Spadaj.."
Liam Payne jako on sam
"Misiaczka? Może kiedyś"
Louis Tomlinson jako on sam
"Ze niby ja? chyba śnisz"
Perrie Edwards jako ona sama
Eleanor Calder jako ona sama
Danielle Peazer jako ona sama
Kochani są już bohaterowie pierwszy rozdział pojawi się w najbliższych dniach <3
Prolog
Marzenia się spełniają tylko trzeba chcieć
Życie jest różne.
A jesli chcesz poznac moją niesamowitą historie
pełną przygód miłości i nienawiści
zajrzyj http://bad-harry-styles.blogspot.com/
a poznasz mnie i moją Historie..
---------------------------------------------------------------
Hej jestem z takim nietypowym prologiem ale powiem wam będzie się działo więc warto czytać i obserwować
Kocham was! dozobaczenia...
Życie jest różne.
A jesli chcesz poznac moją niesamowitą historie
pełną przygód miłości i nienawiści
zajrzyj http://bad-harry-styles.blogspot.com/
a poznasz mnie i moją Historie..
---------------------------------------------------------------
Hej jestem z takim nietypowym prologiem ale powiem wam będzie się działo więc warto czytać i obserwować
Kocham was! dozobaczenia...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









