CZYTAJ NOTATKE NA DOLE!
-Wolisz szybką czy wolną śmierć?
-A ty?
-Ja żyje wiecznie, skarbie
-szybko
-Pistolet, czy sznur?
-Pistolet
-Powiesze cie na płaczącej wierzbie. Abyś płakała razem z nią. A ja...- nie dokończyłabo po sali rozniósł się huk.
I tyle pamiętam
Obudziłam sie jakby w domu. Czerwone ściany, zasłonięte, czarne rolety i przede wszystkim zielone ślepia wpatrujące sie we mnie. Ta iż osoba miła burze loków na głowie, a gdy mnie zobaczyła, uśmiechnęła się szeroko ukazując dołeczki. Przekręciłam głowę w bok, nie wiedziałam kto to jest, ani... kim ja jestem..
-Nawet nie wiesz jak sie...
-Kim jesteś?- zapytałam. Zbiłam go tym pytaniem. Wyglądał jakby zobaczył ducha, a co gorsza byliśmy sami
-Nie pamiętasz mnie? Kochanie to ja. Harry.. jesteśmy razem kochamy sie- nie wiem co ten chłopak mówił, ale brzmiało mi to wszystko na całkowitą prawde
---
Dziękuje Charlott Styles.. dziewczyno. to opowiadanie zawiera sceny erotyczne :) to mały wstęp tego co bd dalej. A jak widać... brak pamięci mamy ^^
Bad Harry Styles
wtorek, 12 maja 2015
poniedziałek, 22 grudnia 2014
14 rozdział "THE MONSTER"
***
"czemu taki jesteś? Czemu mnie uderzyłeś?"
nie bije jej, nie mam sumienia... chyba, nie, ja ją tylko ukarałem. Zasłużyła, to nic. Karanie, a bicie nie ma ze sobą nic wspólnego.
-Harry! Serio? Nie będe siedzieć w tej pieprzonej piwnicy! Pręcej rozwale sobie głowe o ściane!
-To. Jest. Kara.- wysyczałem dobitnie. Słusznie trzymałem sie przy swoim.. ja zawsze mam racje i dostaje to czego chce - a od niej wymagałem posłuszeństwa, choć lubiłem ją jako zadziore. Pomyślałem chwile, po czym stwierdziłem że nie będe sie na razie nad nią litować i wyszedłem.
***
-Dzień dobry piękna!- wpadłem do piwnicy, chciałem czegoś szybkiego, a nie chciałem jej zdradzać - czas na mały numerek!
Podszedłem szybkim krokiem w jej kierunku, biedactwo, nie wiedziała co robić... No cóż, pamiętajmy, zero litości. Pora aby w akcje wkroczył dark Harry...
Wiedziałem czego chce i wiedziałem że to osiągne zwaszcze tego rana. Zacząłem od góry, powoli pewnym ruchem ściągnąłem z niej koszulke. Zacząłem dłońmi jak i ustami muskać jej dekold
-Harry! Nie! P-prosze.. zzostaw, zostaw mnie!
-To. Tylko. Kara. Nic. Ci. Nie. Będzie!- wycedziłem przez zaciśnięte zęby. Widziałem strach w jej oczach, zamrugała kilkakrotnie aby pozbyć sie łez, które po chwili spłynęły po jej policzkach.
-Kurwa! Zgwałcisz mnie!
O-o
-Nie. To nie będzie gwałt- odpowiedziałem spokojnie- albo wiesz co? Wale to kurwa
*** <LUCY'S P.O.V>
Onn, onn on mnie dotykał. Nie to że coś, ale nigdy jeszcze mnie tak nie... ruchał. On mnie przeruchał na wszystkie strony świata! To było dziwne, nawet bardzo.. a najbardziej to, że nawet mi sie podobało
Pobawił sie mną i wyszedł. Pozbierał sie i wyszedł, zostawił mnie... tak po prostu. On nie ma sumienia, jak ja moge go kochać! Boje sie go, a przynajmniej zaczynam sie bać. Czułam sie taka bezbronna przy nim, on mnie nie kochał, gdyby tak, nie zrobiłby tego.. zostawił mnie
otumanioną.. osz kurwa. Coś mi sie kurwa jebana mać przypomniało
Nosz kurwa, nie wzięłam tabletek, on nie miał zabezpieczenia
Ja moge być w ciąży... nie, nie, nie! Ja nie moge! Ja nie moge być w jebanej ciąży! NIE! on może zabić to dziecko, które możliwe że nosze pod sercem, a co gorsza zabić... MNIE
*
Jebane przemyślenia. Ledwo co skończyłam ostatni rok szkoły! Jestem kurwa w ogólniaku, a nie na jebniętych studiach. ja mam kurwa skończoną osiemnastke, nie kurwa dwudziestke ósemke!
Jestem za młoda na dziecko! A Harry? On mnie zostawi jak sie dowie. Bo, co kurwa, będzie płakał ze szczęścia? to sie kurwa wjebałam
morderca jako ojciec
Spokojnie, Lu.. nie masz pewności. Zrób test ciążowy..
Ten głos w mojej głowie ma dobre pomysły. Będe kurwa walić w dzrwi, aż otwozy.
No to zaczynamy show
***
20 minut walenia, 10 minut proszenia o otwarcie drzwi i 10 minut błagania o to aby pojechać do apteki, ale w końcu sie opłaciło, zabrał mnie do apteki.. po 'leki od bólu głowy' hah, Debil
Dałam farmacełtce w podeszłym wieku odpowiednią sume pieniędzy, a ona dała mi test... test ciążowy. Mam nadzieje że wyjdzie jedna kreska, jedna jebana krecha. Czy prosze o tak wiele? Wzięłam jeszcze leki od bólu głowy. Pamiętaj, Lu... nie wzbudzamy podejrzeń... "my" ? no dobra głosiku, lecimy z tym koksem. I tak już jestem w dupie, u Stylesa
Raczej on w twojej- ja pierdole, jaka upierdliwa podświadomość.
Wróciłam do samochodu.
***
Poleciałam do łazienki. Nie miałam żadnej wymówki, powiedziałam że musze sie wykompać, nie mijało sie to z prawdą, było z nią zgodne. Ale on szczerze miał to gdzieś, a przynajmniej tak mi sie wydawało.
Zrobiłam test.. Ugh, aby tylko nie wyszedł pozytywny. Przecież nie miałam mdłości. Mdłości to oznaka ciąży. Te pięć minut dłużyło sie w nieskończoność
-Lucy?- osz kurwa- co robisz?
-zaraz ide pod prysznic- łyknij to, łyknij to, łyknij!
-Aha. Ale już cie głowa nie boli?
Och
-nie, już nie - chyba poszedł
Już 5 minut
Spojrzałam w góre, zamknęłam oczy, skierowałam głowe w dół i znów je otworzyłam.
Jedna zjebana, hujowa kreska! Kurwa jadna! Jedna krecha. Cieszyłam sie jak dziecko, o mało co nie zostałam matką, a hazza tatuśkiem. Powtrzymałam sie od cichego pisku szczęścia.
Ścisnęłam test mocniej i wyrzuciłam za okno. Nie wiem gdzie poleciał, ale huj mnie to teraz obchodzi.
-Lucy
Hazz.
-Harry?
-pod prysznic
-No, zaraz ide.. - Harry? nie boli cie coś?
-powiedziałem. Pod prysznic- nagła zmiana nastroju, aha okey? Dostałam siarczystego policzka. Hary? Ała?
-no ide, ide
-Powiedziałem. Szybciej- a temu co?
Znów policzek. No ałć, no. Powoli zdjęłam z siebie ubrania, a on był już nagi
Mamo? boje sie...
-Ruchy!- mam już tego dość. Na za dużo sobie pozwala. Nie jestem jego szmatą! o nie! Na powrót sie ubrałam,krzyżując ręce na piersiach
-Nie harry! Nie jestem twoją partnerką seksualną! Nigdy nie byłam, i nigdy nie będe! -moje wrzaski rozniosły sie echem po domu- Mam dość ruchania mnie na wszystkie strony jak dziwke- prychnęłam zniesmaczona, przypominając sobie wcześniejszą sytuacje- Jestem twoją dziewczyną, a nie zabaweczką! Zachowujesz sie jak fiut. Skończony dupek!- wykrzyczałam mu w twarz
-Lucy!
-Nie Lucyaj mi tu, hary
-Masz przestać. Natychmiast! Inaczej źle to sie dla ciebie skończy -wysyczał
-Wal sie! - oh tak, Lucy, dobrze. Zgarnęłam telefon i wybiegłam z domu.
***
bałam sie troche.. nie harrego, tego miasta, a zwłaszcza teraz, po zmroku. No bo, kurwa, pałętałam sie o 23:04 po mieście którego nie znałam. I w cale nie wyglądało to jakbym uciekła z domu, wcale.
Spojrzałam na telefon, który znów zaczą wibrować. Harry. Rozłączyłam sie i poszłam w dalejnieznanym mi kierunku...
***
Jedynie co pamięam to nieodebrane połączenie od Stylesa i mocny trzask. Coś mnie potrąciło? Nie, napewno nie.
Znowu mnie porwali? Cioty, kiedy kurwa sie odczepi ta pipa?
Powoli otworzyłam oczy, próbując przyzwyczaić się do światłam. Obok, koło ramy łóżka stał jakiś facet, a naprzeciwko mnie dziewczyna. Kurwa Chelsea
-Znowu ty, pipo?
-Ciebie też miło widzieć, skarbie
------------------------------------------------------
bum tararara, bum! nowy rozdział, dziej sie dzieje!
"komentujcie, subskrybujcie, żółty magiczny guziczek" xD
no, a jak, komentujcie! ♥
zapraszam również na: http://higher-than-the-sky-ff.blogspot.com/
POJAWIŁ SIE Z MOJEJ STRONY PROLOG; szukajcie '(julaa's half)'
KOCHM xoxo ♥
"czemu taki jesteś? Czemu mnie uderzyłeś?"
nie bije jej, nie mam sumienia... chyba, nie, ja ją tylko ukarałem. Zasłużyła, to nic. Karanie, a bicie nie ma ze sobą nic wspólnego.
-Harry! Serio? Nie będe siedzieć w tej pieprzonej piwnicy! Pręcej rozwale sobie głowe o ściane!
-To. Jest. Kara.- wysyczałem dobitnie. Słusznie trzymałem sie przy swoim.. ja zawsze mam racje i dostaje to czego chce - a od niej wymagałem posłuszeństwa, choć lubiłem ją jako zadziore. Pomyślałem chwile, po czym stwierdziłem że nie będe sie na razie nad nią litować i wyszedłem.
***
-Dzień dobry piękna!- wpadłem do piwnicy, chciałem czegoś szybkiego, a nie chciałem jej zdradzać - czas na mały numerek!
Podszedłem szybkim krokiem w jej kierunku, biedactwo, nie wiedziała co robić... No cóż, pamiętajmy, zero litości. Pora aby w akcje wkroczył dark Harry...
Wiedziałem czego chce i wiedziałem że to osiągne zwaszcze tego rana. Zacząłem od góry, powoli pewnym ruchem ściągnąłem z niej koszulke. Zacząłem dłońmi jak i ustami muskać jej dekold
-Harry! Nie! P-prosze.. zzostaw, zostaw mnie!
-To. Tylko. Kara. Nic. Ci. Nie. Będzie!- wycedziłem przez zaciśnięte zęby. Widziałem strach w jej oczach, zamrugała kilkakrotnie aby pozbyć sie łez, które po chwili spłynęły po jej policzkach.
-Kurwa! Zgwałcisz mnie!
O-o
-Nie. To nie będzie gwałt- odpowiedziałem spokojnie- albo wiesz co? Wale to kurwa
*** <LUCY'S P.O.V>
Onn, onn on mnie dotykał. Nie to że coś, ale nigdy jeszcze mnie tak nie... ruchał. On mnie przeruchał na wszystkie strony świata! To było dziwne, nawet bardzo.. a najbardziej to, że nawet mi sie podobało
Pobawił sie mną i wyszedł. Pozbierał sie i wyszedł, zostawił mnie... tak po prostu. On nie ma sumienia, jak ja moge go kochać! Boje sie go, a przynajmniej zaczynam sie bać. Czułam sie taka bezbronna przy nim, on mnie nie kochał, gdyby tak, nie zrobiłby tego.. zostawił mnie
otumanioną.. osz kurwa. Coś mi sie kurwa jebana mać przypomniało
Nosz kurwa, nie wzięłam tabletek, on nie miał zabezpieczenia
Ja moge być w ciąży... nie, nie, nie! Ja nie moge! Ja nie moge być w jebanej ciąży! NIE! on może zabić to dziecko, które możliwe że nosze pod sercem, a co gorsza zabić... MNIE
*
Jebane przemyślenia. Ledwo co skończyłam ostatni rok szkoły! Jestem kurwa w ogólniaku, a nie na jebniętych studiach. ja mam kurwa skończoną osiemnastke, nie kurwa dwudziestke ósemke!
Jestem za młoda na dziecko! A Harry? On mnie zostawi jak sie dowie. Bo, co kurwa, będzie płakał ze szczęścia? to sie kurwa wjebałam
morderca jako ojciec
Spokojnie, Lu.. nie masz pewności. Zrób test ciążowy..
Ten głos w mojej głowie ma dobre pomysły. Będe kurwa walić w dzrwi, aż otwozy.
No to zaczynamy show
***
20 minut walenia, 10 minut proszenia o otwarcie drzwi i 10 minut błagania o to aby pojechać do apteki, ale w końcu sie opłaciło, zabrał mnie do apteki.. po 'leki od bólu głowy' hah, Debil
Dałam farmacełtce w podeszłym wieku odpowiednią sume pieniędzy, a ona dała mi test... test ciążowy. Mam nadzieje że wyjdzie jedna kreska, jedna jebana krecha. Czy prosze o tak wiele? Wzięłam jeszcze leki od bólu głowy. Pamiętaj, Lu... nie wzbudzamy podejrzeń... "my" ? no dobra głosiku, lecimy z tym koksem. I tak już jestem w dupie, u Stylesa
Raczej on w twojej- ja pierdole, jaka upierdliwa podświadomość.
Wróciłam do samochodu.
***
Poleciałam do łazienki. Nie miałam żadnej wymówki, powiedziałam że musze sie wykompać, nie mijało sie to z prawdą, było z nią zgodne. Ale on szczerze miał to gdzieś, a przynajmniej tak mi sie wydawało.
Zrobiłam test.. Ugh, aby tylko nie wyszedł pozytywny. Przecież nie miałam mdłości. Mdłości to oznaka ciąży. Te pięć minut dłużyło sie w nieskończoność
-Lucy?- osz kurwa- co robisz?
-zaraz ide pod prysznic- łyknij to, łyknij to, łyknij!
-Aha. Ale już cie głowa nie boli?
Och
-nie, już nie - chyba poszedł
Już 5 minut
Spojrzałam w góre, zamknęłam oczy, skierowałam głowe w dół i znów je otworzyłam.
Jedna zjebana, hujowa kreska! Kurwa jadna! Jedna krecha. Cieszyłam sie jak dziecko, o mało co nie zostałam matką, a hazza tatuśkiem. Powtrzymałam sie od cichego pisku szczęścia.
Ścisnęłam test mocniej i wyrzuciłam za okno. Nie wiem gdzie poleciał, ale huj mnie to teraz obchodzi.
-Lucy
Hazz.
-Harry?
-pod prysznic
-No, zaraz ide.. - Harry? nie boli cie coś?
-powiedziałem. Pod prysznic- nagła zmiana nastroju, aha okey? Dostałam siarczystego policzka. Hary? Ała?
-no ide, ide
-Powiedziałem. Szybciej- a temu co?
Znów policzek. No ałć, no. Powoli zdjęłam z siebie ubrania, a on był już nagi
Mamo? boje sie...
-Ruchy!- mam już tego dość. Na za dużo sobie pozwala. Nie jestem jego szmatą! o nie! Na powrót sie ubrałam,krzyżując ręce na piersiach
-Nie harry! Nie jestem twoją partnerką seksualną! Nigdy nie byłam, i nigdy nie będe! -moje wrzaski rozniosły sie echem po domu- Mam dość ruchania mnie na wszystkie strony jak dziwke- prychnęłam zniesmaczona, przypominając sobie wcześniejszą sytuacje- Jestem twoją dziewczyną, a nie zabaweczką! Zachowujesz sie jak fiut. Skończony dupek!- wykrzyczałam mu w twarz
-Lucy!
-Nie Lucyaj mi tu, hary
-Masz przestać. Natychmiast! Inaczej źle to sie dla ciebie skończy -wysyczał
-Wal sie! - oh tak, Lucy, dobrze. Zgarnęłam telefon i wybiegłam z domu.
***
bałam sie troche.. nie harrego, tego miasta, a zwłaszcza teraz, po zmroku. No bo, kurwa, pałętałam sie o 23:04 po mieście którego nie znałam. I w cale nie wyglądało to jakbym uciekła z domu, wcale.
Spojrzałam na telefon, który znów zaczą wibrować. Harry. Rozłączyłam sie i poszłam w dalejnieznanym mi kierunku...
***
Jedynie co pamięam to nieodebrane połączenie od Stylesa i mocny trzask. Coś mnie potrąciło? Nie, napewno nie.
Znowu mnie porwali? Cioty, kiedy kurwa sie odczepi ta pipa?
Powoli otworzyłam oczy, próbując przyzwyczaić się do światłam. Obok, koło ramy łóżka stał jakiś facet, a naprzeciwko mnie dziewczyna. Kurwa Chelsea
-Znowu ty, pipo?
-Ciebie też miło widzieć, skarbie
------------------------------------------------------
bum tararara, bum! nowy rozdział, dziej sie dzieje!
"komentujcie, subskrybujcie, żółty magiczny guziczek" xD
no, a jak, komentujcie! ♥
zapraszam również na: http://higher-than-the-sky-ff.blogspot.com/
POJAWIŁ SIE Z MOJEJ STRONY PROLOG; szukajcie '(julaa's half)'
KOCHM xoxo ♥
poniedziałek, 24 listopada 2014
XIII "EVIL HARRY''
-Cco to było? -złapałam sie za bolące miejsce
-Za nic, od teraz wiesz że takich rzeczy sie nie robi
-Jak ja nic nie zrobiłam! -za to jeszcze dostałam po twarzy z liścia
-To masz na przyszłość -złapał mnie za ramie i wyprowadził z budynku
***
6 godzin w łazience.. spędziłam je gdy udało mi sie wymknąć Hazzie, siedziałam zamknięta na 3 spusty i nie zamierzałam wychodzić spojżałam w lustro. Siniak na poliku był bardzo widoczny, sino zielony. Kolory zielonego i fioletowego nie pasowały do mnie
-Lucy, otwieraj!
-Nie...
-Otwórz
-Nie.
-Lucy!
-nie hazz-nie wychodze. Nie wyciągniesz mnie.. chyba że siłą
-Odsuń sie od drzwi
-po co?
-po prostu sie odsuń -wykonałam polecenie, usiadłam w kącie łazienki zaraz za umywalką. Trzask. Potworny trzask. Drzwi z zawiasów, a w łazience Harry.
Siedziałam cicho, to była jedyna łazienka do której jest tylko jedno wejście i wyjście. Tylko jedne drzwi..
-Lucy?! -ja jednak postanowiłam nie odezwać sie ani słowem. Widziałam hazze, wszystko co robi, ale on nie widział mnie
-Lucy! powoli trace cierpliwość.. WYŁAŹ!- zajżał do wanny, może i jest głębsza niż inne ale bez przesady.Debil. Zachichotałam jak idiotka z jego wymysłów. Tak hazz, sprawdź jeszcze czy nie ma mnie za oknem. Znów chichocik
-Mam cie..- no kurwa, wpadłam. Głupi chichot!
-Ukarze cie.. jeszcze nie wiem jak, ale ukarze. Ucieczka była złym pomysłem, co? -moje buty zrobiły sie bardzo ciekawe.
Hazz wziął mój podbrudek w dwa palce i powoli podniósł do góry. Niespodziewanie i gwałtownie zaczą mnie całować. Jęknęłam cicho próbując nabrać powietrza, a on, wykorzystał ten moment mojej nieuwagi i wtargnął językiem do moich ust- już wiem jak cie ukarać, ale zwykły seks niie wystarczy... choć- wzią mnie za ręke jednak ja stawiałam opór. Nie wyciągniesz mnie, kurwa. Pokręcił głową i wziął mnie na ręce. Miałam ochote mu przywalić, ale bałam się najgorszego. Scenariusz który miałam w głowie nie wróżył nic dobrego. Ku mojemu zdziwieniu nie poszliśmy do żadnej sypialni. Bynajmniej zwykłej sypialni. Zeszliśmy na dół, na sam dół. Że co, kurwa? Piwnica?! o nie, nie, nie.. nie zgadzałam sie na spędzenie wakacji w piwnicy! tylko kurwa w objęciach Hazzy. Dupne LA
*** <HARRY'S POV>
Była niegrzeczna, zasłużyła na kare. Posiedzi troche w piwnicy troche sie poruchamy. Dla mnie wszystko okey. Ona nie ma nic do gadania. Położyłem ją na materacu i wyszłem bez słowa. Przekręciłem kluczyk w drzwiach i wyszłem z domu. Może i zachowywałem sie jak chuj, ale gówno narazie mnie to obchodzi. Przecież nie będe za to mieć niemiłych konsekwencji.
No chyba nie
Głupi głos w głowie. Zamkniesz sie kiedyś?
Nie myśląc o wcześniejszej sytuacji pojechałem na wyścig. Ahh jak za starych lat. Przywitałem sie z kilkoma osobami. Włączając w to kilka boskich pań. Do kurwy czemu ja mam dziewczynę w takim momencie?!
Wsiadłem do auta.. kilka prostych, szybkich minut i dotarłem na mete, pierwszy. Wysiadłem z auta słońce powoli zachodziło, ale nadal oślepiało. Założyłem okulary i podeszło do mnie kilka niezłych lasek. Ohh yeah
-Byłeś świetny - typowe
-No właśnie Harry byłeś świetny. A teraz jesteś singlem -czekaj, czekaj.. CO?
-Lucy?
-a kto? święta miko.. laska?
-Powinnaś być w.. a wogle jak sie wydostałaś?
-Nie ważne. Od teraz nie interesuj sie już mnią
-Nawet tak nie myśl- chwyciłem ją w pasie i przeżuciłem ją sobie przez ramie. Przez chwile stawiała opór, ale wiedziała że i tak nie wygra. Hah, wsiadłem do auta i odjechałem z piskiem opon. W tle słyszałem niezadowolenie lasek. No cóż musze sie zająć moim dzieciaczkiem. Spojżałem w lusterko na moją niezadowoloną panią. Siedziała mając ręce skrzyżowane na piersi i wpatrzona była tempo we mnie. Ałć, ma mega wiercące spojrzenie
-Co tam? Mamy focha?- no dobra troche sie nie dziwie. Poprawiła sie na miejscu nadal do mnie nie odzywając, ale nadal sie we mnie wpatrywała- oh, i jeszcze sie nie odzywamy?- no to kurwa peszek- Za kare posiedzisz sobie troszke w piwnicy
-Czemu taki jesteś?- odezwała sie w końcu- czemu mnie uderzyłeś?
_________________________________________________________
Hej! Ludziska, nowy rozdział! Bo wrócilam z zawodów pływackich, oh na szczęście sie nie utopiłam :p :D :d No i jestem lolz Bejbe, bejbe ołł.. Będzue dalej akcja! <3 Jesli przeczytałeś ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD <nawet z anonimka> jesli nie wiecie jak sie komentuje z anonima to zobaczcie na google ;* kochamm! <3 :* :*
sobota, 22 listopada 2014
XII "GOOD or BAD HOLIDAYS?"
-Ty mój mały zboczeńcu
***
<krótka wypowiedź w 3 os.>
Te wakacje miały być najlepszymi w życiu Lucy..
Miała spędzić miłe chwile z romantycznym Harrym Stylesem... ale czy na pewno Harry nie zmieni się w DIABŁA? Przekonaj się...
<1 os>
- Harry już nie moge... prosze odpocznijmy chwile - stęknęłam będąc już na skraju wytrzymałości fizycznej, ale też psychicznej.
-Co ja mam zrobić? Podniecasz mnie tą gracją, zachowaniem, słowami..
-Hazz prosze.. ciągły seks i tylko seks nic nie robimy innego na tych wakacjach- przy ostatnim słowie zrobiłam cudzysłów w powietrzu
-Dobra. Jutro wychodzimy na cały dzień, wracamy późnym wieczorem
-Gdzie idziemy?
-NIespodzianka- kolejna na tych wakacjach? Ile ich jeszcze będzie?
ojj, dużo Lucy
Kurwa, co to za głos? To na pewno nie moje sumienie
-Harry..
-Na impreze, okey?
-Aha.. okey- a tylko mnie zdradź to ci jaja urwe
-Coś ci chyba nie pasuje..?
-Martwie się że mnie zdradzisz...
-Nawet tak nie mów- wycedził
-zobaczymy - ojj zobaczymy
***
-Harry, moge iść w tym?- obróciłam sie przed nim ubrana w czarną mini, osłaniającą moje długie nogi, buty na 12 cm obcasie na dodatkowej platformie oczywiście czarne i do tego czarna skórzana kurtka
-mrr- przygryzł dolną warge
-To moge?
-Pytanie- punktujesz u mnie Harry. Oby tak dalej
-Ty też wyglądasz niczego sobie- oczywiście czarne rurki podarte na kolanach, biały podkoszulek przylegający do jego ciała, dzięki czemu uwydatnił jego mięśnie. Cały zestaw wykończyły czerwone converse za kostke, nie mogło jeszcze zabraknąć jego ulubionej czarnej kurtki.
Odwróciłam się do niego plecami i miałam iść do łazienki gdy nagle Harry pociągnął mnie za włosy. Syknęłam z bólu, czubek mojej głowy przylegał do jego torsu a moje oczy wkrótce odnalazły jego
-Dziś nie będzie po mojemu.. ale jutro się zabawimy- puścił moje włosy i wepchnął mnie do łazienki
Tracisz punkty Hazz
***
-Klub.. okey- nie byłam zbytnio zadowolona ze względu jakiegoś klubu na przedmieściach. Nie wyglądał zachęcająco
-To klub Al'a- aha jakiś gej czy coś?- to najdroższy klub w mieście
Powiedziałam to na głos?
-Ciekawe ile dziwek tu wyruchałeś..- mruknęłam zrezygnowana
-Nie chce o tym mówić, to przeszłość- jego ręka odnalazła moją dłoń i splótł palce z moimi- ty jesteś przyszłością..
-Od ruchania?
-Przestań! -wooho Harry wychamuj
-Idziemy czy nie- zapytałam z irytacją. Chcę jutra, albo nie! Chcę dzisiaj
Ale na pewno?
***
Siedzimy już 4 godzimy, a mnie zaraz kurwica weźmie
-Harry?
-Co, słońce?
-Możesz sie kurwa zająć mną? To robi sie nudne. Za dziwkami się oglądasz, jezus, Harry. Może ja już ci nie jestem potrzebna, co?- wdech wydech, wdech..kurwa!- wolałabym już ciągły seks!
-No kurwa zwariuje!- ty?- Seks źle, klub źle, co u ciebie jest dobrze?!
-Po pierwsze nie drzyj sie na mnie!- oczy mi się zaszkliły, tylko kurwa nie płacz, nie teraz!- Chciałam żebyśmy spędzili te chwile razem, romantycznie. Może i też w łóżku ale nie czas! Może też kurwa, mięta, vanillia. Myślałeś o tym? Myślisz o mnie czy tylko o sobie?- spokoju, przybądź- nie chciałam tylko żebyś oglądał się za dziwkami!
-Musze ochłonąć, chcesz czegoś?
-Wode- i opuścił balkon. Co chwile spoglądałam przez barierkę upewnić się czy czasem już nie posuwa jakiejś laski
-Zazdrosna co nie? -boże kto to, ten głos nie należał do Hazzy. Spojżałam na dół, aby się upewnić, że to nie hazz. ale on stał przy barku. Obejżałam się, stał tam koleś w garniaku i czarnych vansach
-Kkkim jesteś?- wyjąkałam
-Oj, nie przedstawiłem się.. miło mi jestem Al, dumny właściciel klubu i przyjaciel Stylesa. A ty pewnie jesteś jego dziwką?
-Nie Al. Nie jestem jego dziwką tylko dziewczyną. Chyba, że ci mówił tak o mnie, to nie jestem żadną z nich- uśmiechnęłam się ciepło
-w żadnym wypadku
-Znakomicie- znów się uśmiechnęłam. Odwróciłam się, aby zajżeć do Harrego. Wracał, sam. Normalnie kamień z serca.
Gdy chciałam się obrócić do Al'a jego już nie było. Dziwny gość
-Woda dla pani -podał mi wode. Wypiłam duszkiem zawartość
-Tańczymy?
-Jasne. - podałam mu ręke, którą ucałował i zeszliśmy na dół. Wolny, przytulany tego czego mi trzeba... jego.
***
Za dużo szybkich piosenek, nie wyrabiam.
-Hazz, kotem, przyniesiesz mi wode?
-Okay, nie ruszaj się z miejsca
Przybełkotał do mnie facet. Nawalony w trupa
-Dzieecko, coo powieszz na małłłe coo nie coo?
-Spierdalaj osiłku, mam chłopaka
-Noo, cóż może innym razem- odchodząc klepną mnie w tyłek, moje poliki obrały rumieńce, on w zamian puścił mi oczko. No i przyszedł Hazz
-Co to za flirty?
-Hah, to? przyszedł chciał lode, a ja go odprawiłam
-A rumieńce?- klepną mnie po policzku
- To nic - i za to dostałam od niego w brzuch...
____________________________________________________________________________________________________________
wooooohooooho jak tamm, fługo mnie nie było a tu bumm z wieczora rozdział!
KOMENTUJCIE
dla mojego peryklesa i mojego boczusia <3 lov yaa
***
<krótka wypowiedź w 3 os.>
Te wakacje miały być najlepszymi w życiu Lucy..
Miała spędzić miłe chwile z romantycznym Harrym Stylesem... ale czy na pewno Harry nie zmieni się w DIABŁA? Przekonaj się...
<1 os>
- Harry już nie moge... prosze odpocznijmy chwile - stęknęłam będąc już na skraju wytrzymałości fizycznej, ale też psychicznej.
-Co ja mam zrobić? Podniecasz mnie tą gracją, zachowaniem, słowami..
-Hazz prosze.. ciągły seks i tylko seks nic nie robimy innego na tych wakacjach- przy ostatnim słowie zrobiłam cudzysłów w powietrzu
-Dobra. Jutro wychodzimy na cały dzień, wracamy późnym wieczorem
-Gdzie idziemy?
-NIespodzianka- kolejna na tych wakacjach? Ile ich jeszcze będzie?
ojj, dużo Lucy
Kurwa, co to za głos? To na pewno nie moje sumienie
-Harry..
-Na impreze, okey?
-Aha.. okey- a tylko mnie zdradź to ci jaja urwe
-Coś ci chyba nie pasuje..?
-Martwie się że mnie zdradzisz...
-Nawet tak nie mów- wycedził
-zobaczymy - ojj zobaczymy
***
-Harry, moge iść w tym?- obróciłam sie przed nim ubrana w czarną mini, osłaniającą moje długie nogi, buty na 12 cm obcasie na dodatkowej platformie oczywiście czarne i do tego czarna skórzana kurtka
-mrr- przygryzł dolną warge
-To moge?
-Pytanie- punktujesz u mnie Harry. Oby tak dalej
-Ty też wyglądasz niczego sobie- oczywiście czarne rurki podarte na kolanach, biały podkoszulek przylegający do jego ciała, dzięki czemu uwydatnił jego mięśnie. Cały zestaw wykończyły czerwone converse za kostke, nie mogło jeszcze zabraknąć jego ulubionej czarnej kurtki.
Odwróciłam się do niego plecami i miałam iść do łazienki gdy nagle Harry pociągnął mnie za włosy. Syknęłam z bólu, czubek mojej głowy przylegał do jego torsu a moje oczy wkrótce odnalazły jego
-Dziś nie będzie po mojemu.. ale jutro się zabawimy- puścił moje włosy i wepchnął mnie do łazienki
Tracisz punkty Hazz
***
-Klub.. okey- nie byłam zbytnio zadowolona ze względu jakiegoś klubu na przedmieściach. Nie wyglądał zachęcająco
-To klub Al'a- aha jakiś gej czy coś?- to najdroższy klub w mieście
Powiedziałam to na głos?
-Ciekawe ile dziwek tu wyruchałeś..- mruknęłam zrezygnowana
-Nie chce o tym mówić, to przeszłość- jego ręka odnalazła moją dłoń i splótł palce z moimi- ty jesteś przyszłością..
-Od ruchania?
-Przestań! -wooho Harry wychamuj
-Idziemy czy nie- zapytałam z irytacją. Chcę jutra, albo nie! Chcę dzisiaj
Ale na pewno?
***
Siedzimy już 4 godzimy, a mnie zaraz kurwica weźmie
-Harry?
-Co, słońce?
-Możesz sie kurwa zająć mną? To robi sie nudne. Za dziwkami się oglądasz, jezus, Harry. Może ja już ci nie jestem potrzebna, co?- wdech wydech, wdech..kurwa!- wolałabym już ciągły seks!
-No kurwa zwariuje!- ty?- Seks źle, klub źle, co u ciebie jest dobrze?!
-Po pierwsze nie drzyj sie na mnie!- oczy mi się zaszkliły, tylko kurwa nie płacz, nie teraz!- Chciałam żebyśmy spędzili te chwile razem, romantycznie. Może i też w łóżku ale nie czas! Może też kurwa, mięta, vanillia. Myślałeś o tym? Myślisz o mnie czy tylko o sobie?- spokoju, przybądź- nie chciałam tylko żebyś oglądał się za dziwkami!
-Musze ochłonąć, chcesz czegoś?
-Wode- i opuścił balkon. Co chwile spoglądałam przez barierkę upewnić się czy czasem już nie posuwa jakiejś laski
-Zazdrosna co nie? -boże kto to, ten głos nie należał do Hazzy. Spojżałam na dół, aby się upewnić, że to nie hazz. ale on stał przy barku. Obejżałam się, stał tam koleś w garniaku i czarnych vansach
-Kkkim jesteś?- wyjąkałam
-Oj, nie przedstawiłem się.. miło mi jestem Al, dumny właściciel klubu i przyjaciel Stylesa. A ty pewnie jesteś jego dziwką?
-Nie Al. Nie jestem jego dziwką tylko dziewczyną. Chyba, że ci mówił tak o mnie, to nie jestem żadną z nich- uśmiechnęłam się ciepło
-w żadnym wypadku
-Znakomicie- znów się uśmiechnęłam. Odwróciłam się, aby zajżeć do Harrego. Wracał, sam. Normalnie kamień z serca.
Gdy chciałam się obrócić do Al'a jego już nie było. Dziwny gość
-Woda dla pani -podał mi wode. Wypiłam duszkiem zawartość
-Tańczymy?
-Jasne. - podałam mu ręke, którą ucałował i zeszliśmy na dół. Wolny, przytulany tego czego mi trzeba... jego.
***
Za dużo szybkich piosenek, nie wyrabiam.
-Hazz, kotem, przyniesiesz mi wode?
-Okay, nie ruszaj się z miejsca
Przybełkotał do mnie facet. Nawalony w trupa
-Dzieecko, coo powieszz na małłłe coo nie coo?
-Spierdalaj osiłku, mam chłopaka
-Noo, cóż może innym razem- odchodząc klepną mnie w tyłek, moje poliki obrały rumieńce, on w zamian puścił mi oczko. No i przyszedł Hazz
-Co to za flirty?
-Hah, to? przyszedł chciał lode, a ja go odprawiłam
-A rumieńce?- klepną mnie po policzku
- To nic - i za to dostałam od niego w brzuch...
____________________________________________________________________________________________________________
wooooohooooho jak tamm, fługo mnie nie było a tu bumm z wieczora rozdział!
KOMENTUJCIE
dla mojego peryklesa i mojego boczusia <3 lov yaa
niedziela, 12 października 2014
XI "HOLIDAYS"
PRZECZYTAJ NOTKE POD ROZDZIAŁEM! OBOWIĄZKOWO!!
-Spierdalaj Harry!
-o nie, w takim stanie nie będe z tobą rozmawiać
-Wolałabym chodzić do szkoły niż cały czas musieć sie bać ze mogą mnie porwać
-Czyli wolałabyś szkołe ode mnie?
-tego nie powiedziałam -powoli do oczu zaczęły napływać mi łzy
-Ja tak zrozumiałem -jego spokój w tej sytuacji mnie wnerwiał na skótek tego wybuchłam płaczem- lucy, przestań nie lubie gdy płaczesz
-A ja nie lubie ciebie takiego, chamskiego, obojętnego, chłodnego, bez uczuć...do mnie
-Przestań.
-Sam przestań! -znów walnęłam w rame łóżka nogą. Po czym usiadłam przy ścianie i dalej zalewałam sie łzami
Lucy, ależ ty mądra
-Czemu zawsze musimy sie kłócić o taką błachostkę? -Hazz zwrócił sie do mnie. Podniosłam głowę i spojrzałam na niego. Przykucną koło mnie i chwycił moją twarz w dłonie.
-My już tak mamy -uśmiechnęłam się przez łzy- Hazz, przepraszam cie. Ja mam teraz jakieś... humorki, jak baba w ciąży
-Ale nie jesteś w ciąży?
-Nie
-No właśnie. O dzieciach możemy myśleć po ślubie
No i to zbiło mnie z tropu..
Ja i on, małżeństwo. On jako ojciec?
-Cco?
-Kto wie... może kiedyś będziesz moją panią Styles
Lucy Middle-Styles
Słodko.
Za drzwiami można było usłyszeć ciche "ooo". Zaśmialiśmy sie z Harrym i wróciliśmy do pakowania sie
***
Zwykłe lotnisko, niezwykła podróż. Harry sie postarał. Prywatny samolot, wakacje, ciepło, ja i on, seks...
Wymarzone wakacje!
Dopieroco wsiedliśmy na pokład a już samolot wzbił sie w powietrze. Troche sie przestraszyłam i poderwałam z krzesła. Nie pierwszy raz leciałam samolotem ale to mi narobiło stracha
-spokojnie- chwycił mnie za ręke -nie umrzesz - uśmiechnęłam sie i siadłam mu na kolana
*HARRY'S P.O.V*
Chwyciłem ją w biodrach i posadziłem na moim przyjacielu. Uśmiechnęła sie lekko i kontynuowała. Rozszeżyła nogi, i podsunęła sie tak dokładnie siedząc na mnie. Powoli ściągnęła ze mnie kuszulke jedną ręką, a jej druga dłoń gładziła mój brzuch. Robiła to specjalnie, wiedziała że mnie tym podnieci
-Perzestań -chwyciłem jej dłoń ale ona wyrwała ją z uścisku i przeniosła ręke do mojego rozporku...
***
-To powiesz mi w końcu gdzie jesteśmy?
-pytasz sie 8 raz.. -mruknąłem znudzony
-No powiedz
-W Vegas i przestań już marudzić za 10 minut będziemy
-Yhyhyhyhy... zniszczyłeś całą zabawe
-Jaką zabawe? Jak przyjedziemy to dopiero zacznie sie zabawa -poruszałem brwami
-Mam sie bać?
-Nie, może... Ale wypróbujemy nowe pozycje.. zabawy
-Seksualne?
-Bingo!
-Jednak sie boje
-Spokojnie będzie przyjemnie- nim sie opamiętałem byliśmy już na miejscu...
WITAJ VEGAS!
Moje ulubione miasto. Cluby, dziwki, Kasyna, piwo, narkotyki, papierosy i dobra zabawa. Ja jednak jestem z dziewczyną i mam ograniczenie. Prawie że do zera.
-No beybe jesteśmy -chwyciłem ją za ręke i wyszliśmy z samolotu. Wziąłem jej i swoją walizke i poszliszmy do naszego domu.
*LUCY'S P.O.V*
Kurwa, stać go na prywatny samolot a nie stać na taxsówke
-Heri? (xD)
-Hyym?
-Nie stać cie kurwa na taxi?
-nie marudź, Lu ładna noc.. przejdźmy sie, w domu odpoczniemy i...
-I?
-ty wiesz co "i"
-Ojj Heri -zarumieniłam sie. On wiedział jak mnie zadowolić
-No co oj wiem że chcesz- uśmiechną się i pokazał rząd swoich białych, prostych zębów... i te dołeczki... jak za pierwszym razem gdy sie poznaliśmy- coś ty taka, nie w tym świecie?- zaczesał palcami swoje włosy do tyłu.. wyglądał mega seksownie. Miałam ochote zedrzeć z niego tą koszule
-A nic.. jak widzisz jestem tu i mam ochote
-No co? -oj on dobrze wie na co
-na ciebie...
UDANE WAKACJE CZAS ZACZĄĆ!!
××××××××××××××××××××××××
Wiiitajcie po długiej przerwie! Krótkie wytłumaczenie mojej nieobecności: SZKOŁA i brak czasu zawody w biegach, tymbark (jestem dobra z W-F) Dostaliście neew rozdzial troche krótki ale kolejne bd dłuższe i...
NOWOŚĆ gify na końcu rozdziału!
3KOMENTARZE=×= NOOWY DŁUŻSZY ROZDZIAŁ Z GIFEM!
środa, 24 września 2014
ROZDZIAŁ X -"LOVE SEX''
-Harry rozumiemy że jesteś niewyżyty. Ale zrozum jest cała w siniakach a ty chcesz siee kochać - przy naszej wspólnej kolacji poruszyli temat krzyków i tego wszystkiego dochodzących z naszej sypialni.
Zboczuchy jedne
Po co słuchają? Zatyczki nie są drogie. Ale w sumie co ja sie nimi przejmóje, wystarczy ze mi i Harremu jest przyjemnie. Ale musze pomyśleć o tabletkach a nie ciągle te wkórwiające prezerwatywy.
-No. Harry daj dziewczynie odpocząć- zabrał głos Niall -rozumiem ze jest twoją dziewczyną i jest ładna, ale traktuj ją jak kobiete a nie jak dziwke
-jest moja, wara -Hazz przyciągną mnie do siebie. Syknęłam z bólu a Niall prawie nie wybuchł śmiechem, mi raczej do śmiechu nie było - a poza tym ona wczoraj chciała
-Nie zganiaj na Lucy
-Ale taka prawda -odezwałam sie w końce i lekko zarumieniłam, spuściłam głowe w dół
-Lucy nie broń Harrego wiemy wszyscy że to on
-No raczej nie wszyscy! Ja tego chciałam i nic wam do tego, kupcie sobie zatyczki do uszu one kurwa nie są drogie. Stać was!- wszyscy umilkli a ja kontynuowałam - a ja nie wiem jak wy słysze Zayna z Perrie bo są do cholery jasnej za ścianą, Tomlinsona z Elką też nie są za cicho, Liam twoje igraszki z Dan też słychać. No i najważniejsze czemu ja do cholery słysze Amande z Niallem?! Co mnie omineło jak mnie nie było?
-Aaa bo twoja Amamda jest z Niallem
-No to gratulacje Am, wreszcie nie chodzisz z dupkiem tylko z cholernym gansterem i myślisz że co, Słodki Niallerek nie potrafi zdradzać? Przytuliłabym cie bo ciesze sie twoim szczęściem ale wszystko mnie boli.
***
-Wow, harry to było...
-Byłaś świetna kotek -Hazz pocałował mnie krótko. Byliśmy w wannie akurat grzeszyliśmy. Czyli to co lubimy najbardziej.
-Hazz, podwieziesz mnie do sklepu? nie chce jechać sama -zapytałaam Harrego i szybko dostałam odpowiedź
-Po co?
-Harry..
-Po co?
-Ymm, bo -zawiesiłam sie- no bo kurwa wnerwiają mnie te prezerwatywy chce cie poczuc aa nie gume! Dlatego chce jechac po tabletki -zarumieniłam sie i delikatnie poruszyłam sie na jego torsie, na którym leżałam
-Nie podniecaj mnie, ostrzegam moze sie to dla ciebie źle skończyć
-Na pewno - jeszcze raz pokręcilam biodrami
-Sama sie prosisz...
I znow Hazz zabrał mnie w świat który tak bardzo uwielbiałam
***
Obudziłam sie z krzykiem czując przeszywający ból w klatce piersiowej, który po minucie przeszedł. Zaraz po mnie obudził sie Harry
-p-p-przepraszam ze cie obudzilam
-Co się stało?
-N-nic miałaam koszmar
-Spokojnie jestem tu nic ci sie nie stanie.. Połóz sie -wykonałam jego polecenie - i spróbuj zasnąć... pamiętaj jestem tu i kocham cie nic ci przy mnie nie będzie
-ja ciebie też kocham, hazz -i wtulona w jego tors słuchając jego bicia serca zasnęłam...
***
Obudził mnie zapewne harry krzątający sie po pokoju. Dziwne ze wstał o 7 rano
-Hazz po co sie zbierasz, gdzie idziesz?
-nie mówiłem ci? a to przepraszam. Pakój sie popołuudniu wyjeżdżamy
-Co?! - wyrwałam sie z łóżka i pobiegłam do szafy szukając ubrań na wylot -Harty to pojedziemy do tego sklepu?
- kupimy tam na miejscu, zbieraj sie
No i tak zrobiłam. Zebrałaaam wszystko to co było mi potrzebne czyli: kosmetyki, ubrania, i inne pierdoły
-Hazz tam gdzie jedziemy jaki jest klimat?
-Tam jest gorąco
-aha okey
Na wylot chciałaam sie ubrac elegancko więc wybrałam godny zestaw: krótkoe shorty, biały podkoszulek i conversy
No tak na peno jest godny.
Lucy, ty dziwko
Hazz natomiast miał gdzieś ze tam jest ciepło, ubrał sie w czarne rurki, biały T-Shirt i szare converse. Nie powiem wyglądał bosko ale do cholery tam jest ciepło!
-Hazz, wiem że jesteś swojego typu gansterem, ale tam jest chyba serio ciepło- spojrzałam na niego gdy ten pakował pistolet- a poza tym mamy wakacje i nic sie nam nie stanie
-Lucy, za przeproszeniem zamknij tą morde, okay? Ja chce żebyś była bezpieczna
-A ja chce spędzić z tobą normalny czas! -Tupnęłam nogą a drzwi lekko sie poruszyły. Co za pedzie, podsłuchuja!
-Nie zachowuj sie jak dziecko Lucy
-Ale będe!- krzyknęłam waląc nogą w ramę łóżka
No i jak? podoba wam sie Harry w wersji dobrej? Bo niedługo może sie to zmienić... i Hazz będzie very very Veery Bad :D
Czytajcie: bad Harry Styles!
2 KOMENTARZE=NOWY ROZDZIAŁ!!! •_._• :} <3
czwartek, 18 września 2014
Rozdział IX "HELLOW BITH!''
-Wiitam wszystkich! -Odezwała sie. To była ona z krwi i kości, ale jednak zastanawiało mnie czemu to nie Harry.- A i... Zostawcie do kurwy nendzy moją przyjaciółke cioty! -padł kolejny strzał w Richa, ten padł na podłoge zakrwawiony.
Jedna ciota z głowy. Jeszcze tylko jedna
Nie żył. Potem wycelowała w Chelse i strzeliła, ta jednak zrobiła szybki unik wycelowała w Amande i trzeliła w jej pistolet. Potem w ręke Am.
-Niall, Harry choćcie! -krzykneła Am. Harry, harry, hazz. Mój Hazz?
I w tamtej chwili w drzwiach pojawiła sie sylwetka Harrego
-Harry! - krzyknęłam. On popatrzył sie na mnie i lekko uśmiechną, potem znów wycelował w Chelse ale jej już nie było. Zniknęła
Od kiedy ta dziwka jest niewidzialna?!
Harry podszedł do łóżka na którym leżałam i uklękną przy nim. Popatrzyl na mnie ze łzami w oczach ują moją dłoń i lekko pocałował
-zostawimy was na chwile, ale błagam pośpieszcie sie -Głos Amandy rozniusł sie po pomieszczeniu, a potem wyszła wraz z Niallem.
-Hazz..
-Lucy, przepraszam. Nie powinienem zostawiać cie ani na chwile
-Harry to nie twoja win..
-A właśnie że moja. Ale w końcy cie mam i już jesteś bezpieczna -lzy zaczęły lecieć mi strumieniami po polikach - boli?
Nie Hazz, łaskocze
-Nawet nie wiesz jak
-choć, zbieramy sie i wyjeżdzamy. Jak tylko wyzdrowiejesz
-gdzie?
-niespodzianka
-nie lubie niespodzianek, Hazz
-spokojnie, ta będzie swietna
-Zobaczy sie
-Lucy czy oni zrobili ci coś czego nie chciałaś czy oni cie..
-Nie Hazz, prawie. Ale nie chce o tym myśleć... harry masz jakieś ubrania dla mnie?- powiedziałam zakrywając swoje piersi
-Wstydzisz sie mnie? własnego chłopaka?
-nie ale moje ciało takie sine, okropne
-Nawet tak nie mów. Zawsze jesteś piękna
Harry wyciagnął z plecaka legginsy, koszulke i jakąś bielizne. Po krótkim czasie byłam już ubrana. Hazz wziął mnie na ręce i wyszliśmy na dwór, stały tam dwa samochody. Wsiedliśmy do jednego z nich, Harry położył mnie na tylnym siedzeniu i usiadł zaraz obok. Położyłam głowe na jego kolanach i wtuliłam sie w jego tors, harry natomiast zdiął kurtke i okrył mnie ją
-Nie, hazz
-Cii. Spokojnie minuta i jesteśmy w domu, a tam odpowiednio sie tobą zajme... - i ruszyliśmy
*HARRY'S P.O.V*
Byliśmu już w domu. Delikatnie wziąłem Lu na ręce i wszedłem z nią do domu potem do mojego pokoju i położyłem na łóżku. Ona jednak wstała i podeszła do mnie, mogłem ją dokładnie obejżeć
-Powinienem częściej dawać ci leginsy, bo twój tyłek. Cudo
-Harry.. - przytuliła sie do mnie a ja poczułem że moja koszula robi sie mokra. Płakała.
-Ćss, Lucy spokojnie. Jestem tu, nic ci nie grozi -ona jednak zamiast słuchać mojej wypowiedzi wpiła mi sie w usta. Ja odwzajemniłem pocałunek, jeszcze bardziej przyciągając ja do siebie. Lucy owinęła nogi wokół moich bioder a ja złapałrm ją za tyłek aby nie upadła. Pogłębiłem pocałunek i padliśmy na łóżko. Siedziała na mnie i resztkami sił pozbawiła mnie ubrania, byłem nagi. Teraz ja siedziałem na niej i powoli zciągałem z niej ubrania oglądając jej piękne posiniaczone ciało
-Hazz, chce cie poczuć. Teraz, zaraz..
-Lucy nie wiem czy to dobry pomysł. Nie chce ci nic zrobić
- zrób to dla mnie nie widziałam cie miesiąc
-Lucy..
-Prosze.
*LUCY'S P.O.V*
-Prosze.
I wyszedł po prostu wyszedł zostawiając mnie nagą napaloną na niego. Zamknęłam oczy i nie chciałam otworzyć, znów tamtego dnia poczułam łzy na polikach. Łzy smutku...
Usłuszałam dźwięk zamekającego się zamka mimo wszystko popatrzyłam sie tam był to hazz z prezerwatywą
-dobrze, zrobie to dla ciebie, ale jak tylko będzie boleć masz mówić. Okey?
-Okey.
Harry podszedł do mnie. Położył ręce po obu stronach mojej głowy
-3,2,1 i... - na "i" wszedł we mnie do końca, krzyknłam cicho ale na tyle głośno żeby wszyscy w domu mnie usłyszelli. Harry poruszał sie we mnie powoli penetrując cale moje wnętrze, po jeszcze paru pchnięciach poczułam że dochodze
-Robisz sie ciasna.. wiem że zaraz dojdziesz. Dobrze dojdź do mnie -i jak na pstryknięcie palców doszłam z krzykiem, a po chwili Hazz razem ze mną...
HAY HAY HAY...
ROZDZIALŁ DLA LOMBUSIA!!
ALE JEŚLI JUŻ JESTEŚ NIE ZASZKODZI CI SKOMENTOWAĆ xx
2KOMENTARZE=NOWY ROZDZIAŁ!!!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)