-Ty mój mały zboczeńcu
***
<krótka wypowiedź w 3 os.>
Te wakacje miały być najlepszymi w życiu Lucy..
Miała spędzić miłe chwile z romantycznym Harrym Stylesem... ale czy na pewno Harry nie zmieni się w DIABŁA? Przekonaj się...
<1 os>
- Harry już nie moge... prosze odpocznijmy chwile - stęknęłam będąc już na skraju wytrzymałości fizycznej, ale też psychicznej.
-Co ja mam zrobić? Podniecasz mnie tą gracją, zachowaniem, słowami..
-Hazz prosze.. ciągły seks i tylko seks nic nie robimy innego na tych wakacjach- przy ostatnim słowie zrobiłam cudzysłów w powietrzu
-Dobra. Jutro wychodzimy na cały dzień, wracamy późnym wieczorem
-Gdzie idziemy?
-NIespodzianka- kolejna na tych wakacjach? Ile ich jeszcze będzie?
ojj, dużo Lucy
Kurwa, co to za głos? To na pewno nie moje sumienie
-Harry..
-Na impreze, okey?
-Aha.. okey- a tylko mnie zdradź to ci jaja urwe
-Coś ci chyba nie pasuje..?
-Martwie się że mnie zdradzisz...
-Nawet tak nie mów- wycedził
-zobaczymy - ojj zobaczymy
***
-Harry, moge iść w tym?- obróciłam sie przed nim ubrana w czarną mini, osłaniającą moje długie nogi, buty na 12 cm obcasie na dodatkowej platformie oczywiście czarne i do tego czarna skórzana kurtka
-mrr- przygryzł dolną warge
-To moge?
-Pytanie- punktujesz u mnie Harry. Oby tak dalej
-Ty też wyglądasz niczego sobie- oczywiście czarne rurki podarte na kolanach, biały podkoszulek przylegający do jego ciała, dzięki czemu uwydatnił jego mięśnie. Cały zestaw wykończyły czerwone converse za kostke, nie mogło jeszcze zabraknąć jego ulubionej czarnej kurtki.
Odwróciłam się do niego plecami i miałam iść do łazienki gdy nagle Harry pociągnął mnie za włosy. Syknęłam z bólu, czubek mojej głowy przylegał do jego torsu a moje oczy wkrótce odnalazły jego
-Dziś nie będzie po mojemu.. ale jutro się zabawimy- puścił moje włosy i wepchnął mnie do łazienki
Tracisz punkty Hazz
***
-Klub.. okey- nie byłam zbytnio zadowolona ze względu jakiegoś klubu na przedmieściach. Nie wyglądał zachęcająco
-To klub Al'a- aha jakiś gej czy coś?- to najdroższy klub w mieście
Powiedziałam to na głos?
-Ciekawe ile dziwek tu wyruchałeś..- mruknęłam zrezygnowana
-Nie chce o tym mówić, to przeszłość- jego ręka odnalazła moją dłoń i splótł palce z moimi- ty jesteś przyszłością..
-Od ruchania?
-Przestań! -wooho Harry wychamuj
-Idziemy czy nie- zapytałam z irytacją. Chcę jutra, albo nie! Chcę dzisiaj
Ale na pewno?
***
Siedzimy już 4 godzimy, a mnie zaraz kurwica weźmie
-Harry?
-Co, słońce?
-Możesz sie kurwa zająć mną? To robi sie nudne. Za dziwkami się oglądasz, jezus, Harry. Może ja już ci nie jestem potrzebna, co?- wdech wydech, wdech..kurwa!- wolałabym już ciągły seks!
-No kurwa zwariuje!- ty?- Seks źle, klub źle, co u ciebie jest dobrze?!
-Po pierwsze nie drzyj sie na mnie!- oczy mi się zaszkliły, tylko kurwa nie płacz, nie teraz!- Chciałam żebyśmy spędzili te chwile razem, romantycznie. Może i też w łóżku ale nie czas! Może też kurwa, mięta, vanillia. Myślałeś o tym? Myślisz o mnie czy tylko o sobie?- spokoju, przybądź- nie chciałam tylko żebyś oglądał się za dziwkami!
-Musze ochłonąć, chcesz czegoś?
-Wode- i opuścił balkon. Co chwile spoglądałam przez barierkę upewnić się czy czasem już nie posuwa jakiejś laski
-Zazdrosna co nie? -boże kto to, ten głos nie należał do Hazzy. Spojżałam na dół, aby się upewnić, że to nie hazz. ale on stał przy barku. Obejżałam się, stał tam koleś w garniaku i czarnych vansach
-Kkkim jesteś?- wyjąkałam
-Oj, nie przedstawiłem się.. miło mi jestem Al, dumny właściciel klubu i przyjaciel Stylesa. A ty pewnie jesteś jego dziwką?
-Nie Al. Nie jestem jego dziwką tylko dziewczyną. Chyba, że ci mówił tak o mnie, to nie jestem żadną z nich- uśmiechnęłam się ciepło
-w żadnym wypadku
-Znakomicie- znów się uśmiechnęłam. Odwróciłam się, aby zajżeć do Harrego. Wracał, sam. Normalnie kamień z serca.
Gdy chciałam się obrócić do Al'a jego już nie było. Dziwny gość
-Woda dla pani -podał mi wode. Wypiłam duszkiem zawartość
-Tańczymy?
-Jasne. - podałam mu ręke, którą ucałował i zeszliśmy na dół. Wolny, przytulany tego czego mi trzeba... jego.
***
Za dużo szybkich piosenek, nie wyrabiam.
-Hazz, kotem, przyniesiesz mi wode?
-Okay, nie ruszaj się z miejsca
Przybełkotał do mnie facet. Nawalony w trupa
-Dzieecko, coo powieszz na małłłe coo nie coo?
-Spierdalaj osiłku, mam chłopaka
-Noo, cóż może innym razem- odchodząc klepną mnie w tyłek, moje poliki obrały rumieńce, on w zamian puścił mi oczko. No i przyszedł Hazz
-Co to za flirty?
-Hah, to? przyszedł chciał lode, a ja go odprawiłam
-A rumieńce?- klepną mnie po policzku
- To nic - i za to dostałam od niego w brzuch...
____________________________________________________________________________________________________________
wooooohooooho jak tamm, fługo mnie nie było a tu bumm z wieczora rozdział!
KOMENTUJCIE
dla mojego peryklesa i mojego boczusia <3 lov yaa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz