niedziela, 31 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ VII- "GOOD TIME?''

Rozdział VII - "GOOD TIME"
Przeczytaj notke pod rozdziałem!
Te dni które spędziłam odkąd sie pogodziliśmy z Hazzą były cudowne. Pełne namiętności i seksu. To dobrze ze sie pogodziliśmy, bo raczej nie chciałabym wyglądać jak gruba flądra. Dziś Harry tak jak mi mówił, a raczej z tego co udało mi sie z niego wycisnąć zabiera mnie na romantyczną kolacje tylko we dwoje. Nasze wyjście albo skończy sie nocą w łóżku albo kłutnią, pewnie o to ze jestem zazdrosna. Już nie raz byłam zazdrosna o hazze, pamiętam dokładnie jaaak byłam zazdrosna. Kiedyś o jego siostre- Gemme, którą bardzo polubiłam.
-O czym myślisz słońce?
-O wszystkim i o niczym -Hazz w odpowiedzi uśmiechną sie słodko i mocniej przytulił do siebie. Uwielbiałam takiego Hazzę, choć lubiłam też bad boya, a zwłaszcza tego który jest wkórwiony i lubi mocno i szybko. Chociaż czasem może zaboleć wtedy chodzi za mną jak cień i przeprasza, czasem daje czekoladki a czasem słodki seks...
W tej chwili Harry wstał i zaczął sie ubierać
-Gdzie sie pan wybiera?
-Przecież idziemy na kolacje tak? Musze sie naszykować
-Aż tyle ci to zajmie? -Wiedziałam że sie dlugo szykuje ale bez przesady! Harry ogarnij dupsko, cały dzień to nawet baba sie niezbiera.
-No, musze jakoś wyglądać. Zabieram ze sobą piękną kobiete, chce zwrócić też troche uwagi na siebie
-Ale pamiętaj nie całą uwage tylko troche
-Tak zapisze sobie
-Noo to rozumiem-podeszlłam do niego. Stalłam razem z nim naprzeciwko szafy. I teraz ja mialłam dylemat który dopadał kazda dziewczyne

W CO SIE UBRAĆ

Miałam dwie szafy, komode i szafke zapchane po brzegi ciuchami i JA NIE MIALAM SIE W CO UBRAC..

-O czym znowu myslisz, co? Jeszcze cie glowa rozboli od tego ciągłego myślenia
-Nie mam kurwa w co ubrać! rozumiesz to czy nie?
-Ej, spokojnie rozumiem -jednak ja nie zwóciałam uwagi na to ze do mnie cos powiedzial lecz kontunuowalam
-Wy mężczyźni nie macie takiego dylematu, ubierzecie albo tą jebaną marynarke, koszule i jakieś buty albo jeansy koszulke i kurtke. A my kobiety, nie możemy pokazać sie dwa razy w tym samym. To jest niedopuszczalne! Wiesz, my z Amandą kiedyś napisałyśmy książke..- Harry popatrzył na mnie jak na wariatke- tak ksiazke w której było napisane co wolno kobietom, a czeko sie im zabrania. - I na tym skończyłam swoją wypowiedź
-Lucy, lucy, lucy. Ty jeszcze wielu żeczy nie rozumiesz
-Pierdol sie Hazz
-Z tobą zawsze - zanim zdążyłam coś powiedziec zaatakował moje usta i zabrał mnie w świat pełen nagości , bliskości i namietnosci. Tak że nie musialam sie martwic w co sie ubrac...

***

Ostatni raz przejrzalam sie w lustrze poprawiając moją sukienke. Białe obcasy, łososiowa sukienka i blado różowa torebka, to był zestaw który sobie wybrałam
-Lucy! Musimy zaraz wyjechać
-Okey, okey wychodze juz
Niepewnie otworzyłam drzwi. Hazz ubrałl sie w czarny garnitur, białą koszule i czarne pantofle. Jego loczki były idealnie ułożone. A mi opadła szczęka.
-I co? Aż taka jebana marynarka?
-Wow -więcej z siebie wydusić nie mogłam -czemu ty, taki grecki bóg wybrałeś akurat mnie?
-A jakoś sie napatoczyłaś- udałam obrażoną i odwróciłam głowe w inną strone - żartuje, chodz bo sie zpóźnimy
-Okey - przytaknełam i ruszyliśmy

***
Siedzimy już dobrą godzine w restauracji. Była droga, spodziewałam sie czegoś w ciemnych kolorach a zwłaszcza po Hazzie, ale było inaczej. Było to duże jasne pomieszczenie w różnych odcieniach niebieskiego, białego, żółtego i różowego co dodawało uroku całej restauracji. Harry wybrał miejsce w głównej części pomieszczenia.
Nagle rozległ sie huk, można było słyszeć krzyki wystraszonych kobiet i dźwięk tłuczenia szyb. Spojrzałam przestraszona na Harrego. On wstał złapał mnie za ręke i wybiegliśmy, w wampirzym tempie znaleźliśmy się poza miastem. Na kompletnym zadupiu, wjechaliśmy do lasu. Nie mogłam z siebie nic wydusić, byłam zdenerwowana przestraszona i zupełnie nie wiedziałam co sie dzieje. Poczułam ciepłą dłoń na moim udzie i usłyszałam ciche "spokojnie nic ci nie grozi" uspokoiłam sie troche, ale tylko troche...
Witammm, jestem z rozdziałem. Ojj będzie sie działo :D Z tego ze jest rok szkolny rozdziały będa rzadziej ale... Kolejny rozdział już jutro! zapraszam <3

CZYTASZ=KOMENTUJESZ


sobota, 30 sierpnia 2014

informacja

Witam! Jak wszyscy wiecie dziś ostatni dzień tak zwanej wolności, ponieważ jutro już szkoła. Dlatego postaram sie wstawić dziś dwa rozdziały na bad harry styles ;-).

A i informacje do innych blogów
-mój blog o modzie zawieszam na dwa- trzy miesiące. Bo w tedy dostane nowy laptop a z telefonu nie moge wstawiać zdjęć. Ale druga adminka powinna zadbać przez ten czas o niego.
-My dark life. Oh mój ulubiony z blogów moich. Na nim rozdziały dodawane są, niezbyt często, ale postaram sie to zmienić :]
-Mój pierwszy blog: mój własny śwat 1D. Który bardzo bardzo bardzo bardzo zaniedbałam. Prowadze go z przyjaciółką już chyba dwa-trzy lata. ALE... POWRACAM DO NIEGO Z MASĄ POMYSŁÓW! Hah w roku szkolnym.
- no i ostatni ; bad Harry Styles na który wstawiam najczęściej posty. Poniewaz pisze go na telefonie, a potem kopiuj, wklej na bloggera i opublikuj... Tu też będe wstawiala czesto posty tak jak to robiłam.

 Kocham was! I pozdrawiam wszystkich ;**

niedziela, 17 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ VI - "Battle''

Rozdział dedykuje tobie Wici, pisałam go z myślą o tobie ;** 
ROZDZIAŁ VI - ''Battle''
*HARRY'S P.O.V*
-I co powiedziała? -Zapytałem Liama zaraz po tym jak rozmawiał z Lucy
-Krzyczała. Mówiła coś mniej więcej tak: ja mam mu pomóc on powinien pomóc mi, a nie wymaga mojej pomocy, a jemu nie szkoda mnie. Blablabla
-Wcale nie blablabla szkoda mi jej nawet bardzo. I zamierzam o nią walczyć
-Stary po co? Jutro jest impreza idziemy, wyrwiesz jakąś laske.. co?
-nie chce jakies laski, chce Lucy
-To sobie ja wez
-Ona juz jest moja!
-taa. No dobra jak sie zdecydujesz upadły bad boyu to mów
-Czemu upadły?
- jakiś miekki jestes, slaby, zakochany itp
-Ugh.. wynocha

GET OUT LIAM! GET OUT!

-No juz nara
-Wychodze ale wez sie w cos ubierz bo jak narazie siedzisz goły
-Get out!
-Haha stary wyluzuj
-Oj idź już liam -i wyszedł. W sumie to miał racje. Stałem sie jakis miekki, delikatny... A tak nie powinno byc. Tak to przystało na nas mężczyzn powinnismy byc twardzi. Postanowiłem sobie że pójde do Lucy i wyjaśnimy sobie wszystko.
*LUCY'S POV*
-kocham cie
-ja ciebie tez...
I w tedy sie rozpłakałam, od jakiegoś czasu oglądam telenowele i zawsze jest happy end, ale w moim przeypadku nie zawsze. Na ekranie pojawił sie napis "REKLAMA" a nastepna telenowela miala byc za godzine, wiec postanowiłam skołować cos do jedzenia. Poszłam do szafy wybrałam czrne rurki, czarną koszule z czaszką, białe vansy i szarą bluze. Od kąd zerwaliśmy ubieram sie właśnie tak - na czarno. Podeszłam do drzwi wyjściowych i to co zobaczyłam mnie zdziwiło, oj i to bardzo zdziwiło.

HARRY

W nich stal Harry. Nic sie nie zmienil. Mial podkrazone oczy i wlosy w nie ładzie, ale i tak wyglądał idealnie. Co ja gadam przeciez zerwalismy
-Harry własnie wychodzilam
-Mam to gdzieś, musimy pogadać - Czyżby zły Harry znów sie ujawnił? przekonajmy sie...
-O czym? - ruchem ręki zaprosiłam go do środka a potem usiedlismy na kanapie- zerwaliśmy
-Przyszłem po wyjaśnienia
-Jezu, Harry zerwałam z tobą bo nic o sobie nie wiemy
-Na serio? Hahahahah przestań bo zejde ze śmiechu
-Mi nie jest do smiechu, hazz! Ja raczej cie kocham i jest mi przykro ze zerwalismy ale nic o tobie nie wiem.
-Dobra zacznijmy od nowa
-nie wiem czy to dobry pomysl
-Ale ja wiem - chwycił mnie za ręke i wplutl w nia palce. Spojrzalam na nasze splecione rece cos kazalo mi zabrac ręke ale jednak tego nie zrobiłam.
-Dobra ile masz lat?
-19 wiem jestem dwa lata starszy od ciebie*
-opowiedz mi o twojej rodzinie
-ymm mam matke mam siostry jedna moja ulubiona siostra, Gemma jest wspaniała ale i tak kocham wszystkie
-jesteś mięczakiem
-że co słucham?!
- Zaintrygował mnie w tobie Bad boy nie mięczak
-Chce być delikatny! -wybuchł - wobec ciebie, jesteś kobietą o której mysle na powaznie, a nie tylko ze to przelotny związek!
-spokojnie, moze i teraz znam ciebie ale ty nie znasz mnie
-Phi! niedawno skonczylas 17 lat**,twoi rodzice są we włoszech, nie masz rodzeństwa, Pochodzisz z...
-No właśnie z?
-Angli dokładnie Londyn
-Gratulacje - wstałam i zaczelam bic brawo. Harry pociągną mnie za ręke i upadłam na niego, można powiedzieć że górowałam. A dokładniej siedziałam na jego przyrodzeniu i czułam jakby normalnie rósł pode mną
-podoba mi sie ta pozycja
-Chciałbyś.
-Nie nie chciałbym ciebie, ja mam ciebie cała
-Po pierwsze nie jesteśmy razem po dru..
-Zgadzasz sie byc ze mną - przerwał mi - i tak prędzej czy później sie zgodzisz. Więc?
-Okey
-nie chce nic robić za szybko więc seks przełożymy jak będziesz gotowa. Teraz ide coś zrobić do jedzenia i pooglądamy filmy
-A moze zapytałbyś mnie o zdanie? -podniosłam ręke w góre jak uczennica w tej cholernej podstawówce.
-Nie, raczej nie.
-Dzięki
-Prosze - uśmiechną sie szelmowsko i znikł w kuchni -jak można nic nie mieć w lodówce?! -krzykną oburzony
-Mówłam ci ze wychodziłam. Dokładnie szlam do sklepu, ale ty musiałes przyjsc
-Nie gadaj tyle tyko chodz- ubral buty i wyszlismy. Wsiadłam za kierownice mojego czarnego BMW, mimo ze mam 17 lat mam prawo jazdy. Dzięki tato - ja kieruje
-mój samochód ja kieruje
-Masz prawko?
-Yhym -przekręcił oczami i wsiadł.



*Zrobilam faila powinno być ze Lucy skonczyla 17 lat a nie 18. Przepraszam

**No ma 17 lat nie 18

CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3

środa, 13 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ V - Kontynuacja


-Kurwa. Niall wygrałeś jest u Lucy!
- Aha nie ma mnie pół nocy i wy już zakłady gdzie jestem
-Co? czekaj czekaj, Zayn, zayn! Zayn kurwa przegrałeś razem ze mną
-Dobra nara Lou
-Ej a kto nam sniadanie zrobi?
-Zamowcie cos
-ooo okey. -I sie rozłączył
Poszlem do mojej dziewczyny która spała na leżaku. Podeszłem do niej i wziąłem na ręce jak panne młodą. MOŻE KIEDYŚ. Polozylem na kanapie, ucałowałem czolo i cichaczem wyszłem
* pare godzin później*
Postanowiłem sprawdzić czy już nie śpi. Podeszlem do szafy i wyciągnołem z niej czarne rurki i szary T-shirt. Zszedłem na dół po drodze spotylkjąc Niall'a który jak zawsze szedł głodny do kuchni, ja kierowałem sie do wyjścia. Ubrałem moje białe converse i przy nakladaniu kurtki ktos zaczal do mnie
-A teraz gdzie sie wybierasz? -moglem sie domyślić był to Louis
-Do Lucy -odpowiedziałem mu i załozylem kurtke
-Ahh, no pewnie. Wy i te wasze młodociane miłości. Też byłem taki
-Jaki?
-Taki jak ty. Byłem zapatrzony w moją miłość
-Że w Elke?
-też, dziewczyny sie o mnie biły a ja wybrałem ją. Dostawala rozne groźby od moich wielbicielek. Kilka razy porwali ją, ale to przebolała i jesteśmy szczęśliwi
-Mojej Lu nic sie przy mnie nie stanie
-Na pewno? - kiwnąłem głową na tak -a to ciekawe bo jakbys nie zauwazyl siedzi w domu, SAMA bez opieki i w kazdym momencie moze ktos ją.. -nie dokonczyl bo wyszlem z domu kierujac sie w strone wejscia do domu Lu. Zapukalem do drzwi i po chwili otworzyła mi je długonoga brunetka
-Cześć Lu
-Idź stąd Harry, idź i zapomnij, zapomnij o mnie o tym co między nami doszło o wszystkim swiązanym ze mną. Wiec do niezobaczenia Hazz.. -powiedziała ze łzami w oczach i zamknęła przedemną drzwi na zamek.
co jej sie stalo? czemu nie chciala mnie widziec? te pytania krazyly mi po glowie przez tydzien ktory po tym wydarzeniu miną. Jednak nie poddałem sie tak łatwo chciałem o nią walczyć...

*LUCY'S P.O.V*
Miną tydzień odkąd zerwałam z nim kontakt. Czemu to zrobiłam? Nie, nie byłam pijana nic nie brałam. Więc czemu? po naszym stosunku, pocałunku i wszystkim co pomiedzy nami doszlo. To to ze nic o sobie nie wiedzielismy, zero normalnie nic, wieku, nic o rodzinie. Wiedzielismy tylko jak mamy na imie. I tyle. Moglismy sie najpierw zapoznac zanim byl nasz pierwszy raz. Moze i to dobrze ze sie rozstalismy? on ma wolną reke, moze sobie podrywac wszystkie. Oprucz mnie. ja troche na tym ucierpiałam, kocham go mimo tego ze od razu jak sie poznalismy wkroczylismy na stopien "chłopak & dziewczyna" mimo krotkiej znajomosci, cierpialam samookaleczalam sie mam kilka ran na udach i na rekach o wiele wiecej. On pewnie juz sie zabawia z jakąs laską. z zamyslu wyrwal mnie moj iphone dający znak ze ktoś dzwoni. Odebrałam
-Halo?
-Lucy? Liam z tej strony musisz mi, nam pomóc
-Niby w czym?
-Harry od tygodnia nic nie jadł nie pił, nie wychodzi z łóżka i wygląda strasznie i ciągle powtarza "gdzie zrobiłem błąd, gdzie zrobiłem błąd Kurwa gdzie?!"
-powiem ci cos liam i przekaz to reszcie: zerwalam z Harrym i mi tez jest ciezko nawet nie wiesz jak. Wychodze z domu tylko jak trzeba kupic lody bo w nich topie smutki i przez to przytyłam, samookaleczam sie najpierw bylo kawalkiem szkla ze zbitego wazonu a potem juz zyletką. Wy sie opiekujcie nim ja bede sie okaleczac az sie zasterzeje i umre
-L-l-lucy? Muwisz prawde? czemu kaleczysz swoje idealne cialo - w sluchawce odezwal sie Hazz
-Harry, to juz nie twoja sprawa co robie ze swoim cialem
-Lu prosze nie rób tego
-Ymm Harry daj mi do telefonu Liama
-No dobrze
-no i co pogodziliscie sie?
-nie
-Lucy, pomozesz?
-W czym niby?
-no doprowadzic harrego do normalnego stanu
-nie wiem liam, nie wiem
-Nie szkoda ci go
-A jemu nie szkoda mnie?! on mi nie pomaga więc ja nie pomoge mu! a przynajmniej na razie -moje nerwy były na skraju wytrzymalosci. Bad boy sie glodzi, tak na pewno uwaga bo uwierze. Styles nie pomaga mi to ja jemu
-czemu? powinnaś mu pomóc
-On powinien mi pomóc co?! a nie wymaga mojej pomocy! -I w tedy sie rozplakałam...

CZYTASZ=KOMENTUJESZ 


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

rozdział V- Whiskey


-Tak, tak pochwal sie kolegom
-A żebys wiedziala ze to zrobie ale najpierw..- przywarł wargami do mojej szyi, co chwile liżąc i przygryzając moją skóre- naznacze cie
-Na serio Hazz?
-teraz wszyscy wiedzą ze jestes zajęta
-albo po dobrej imprezie
-Jestes po prostu moja
-nie naprawde? nie wiedziałam - ahh ta ironia, jest wszędzie - Co robimy? - polozylam glowe na jego torsie
-A czy ja wiem?
-Ugh.. ide spać
-na serio? bez przesady
-Jestem wykończona
-Okey - obiol mnie ręką w talii , a ja wtuliłam się mocniej w jego tors i momentalnie zasnełam.
Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno do mojego pokoju. Przymrużylam oczy aby przyzwyczaic sie do światła, obróciłam się chcąc zobaczyć czy mój nocny towarzysz jest ze mną i tak było. Spał jak zabity, wyglądał słodko i niewinnie
- Hazz śpisz? - szepnełam do niego, w rezultacie usłyszałam tylko niezrozumiałe jęki - Harry? -powtarzalam pytanie jeszcze z 3 razy ale nic nie odpowiadał. Uznałam ze śpi i raczej jak go obudze nie będzie zadowolony. Zeszłam na dół do kuchni bo mój brzuch dawał mi się we znaki. Zrobiłam pełny tależ kanapek i dwie kawy dla mnie i Harrego. Po tych czynnosciach nogi same zaprowadziły mnie na główny korytarz, a moją uwage przykuły drzwi do piwnicy. Otworzyłam je i zaświeciłam światło, rozejrzałam sie, a nogi prowadziły mnie dalej. Minęłam pierwsze trzy pokoje i doszłam do czwartego. w nim było najbardziej zimno, weszłam do srodka i zauważyłam dwie beczki. I w tedy sobie przypomnialam, to był alkohol jedna z moich ulubionych rzeczy. Wzięłam jedną z pustych butelek stojących w koncie i podeszłam do jednej z beczek podstawilam pod lejek butelke i odkręciłam kurek. Do butelki zaczęla sączyć sie ciecz, była żółto-złotawa czyli taka jak powinna byc. Po jakiejś minucie butelka była pełna. Z napojem weszłam na góre do salonu siadłam na kanapie i nie wiem czemu włączylam TV. Wstałam z siedzenia i znów skierowałam sie do kuchni i wzięłam szklanke, po wzięciu naczynia siadłam po raz kolejny i przelałam Whiskey do szklanki. Przyłożyłam ją do warki i wypiłam zawartość szklanki, po czym drugi raz nalałam cieczy do szklanki i wypiłam. Olałam picie z pieprzonych szklaneczek i wypiłam zawartość butelki. I w tym właśnie momencie urwal mi sie film...

* HARRY'S P.O.V*
Obudziłem sie czując sie jak po dobrym seksie

I tak było

Pierwsze co chciałem sprawdzić czy Lucy jest ze mną. nie było jej przy mnie, zdziwilo mnie to troszke wiec poszłem jej szukać. Znalazłem ją w salonie była napita i nie wiedziała zupełnie co mówi. Zauważyłem butelke stojącą na stole, było w niej troszke napoju. Wypiłem to co zostało był to alkohol, tak ten smak poznam zawsze. W końcu Lucy zainteresowała sie mną
-Hejjj Hazz -bełkotała - chhoć ze mną - złapała mnie za ręke i chwiejnie prowadzila do ogrodu z tyłu domu. Pierwsze co rzuciło mi sie w oczy to wielki basen, a obok niego pięc leżaków zwykłych i trzy duże z tego co mi sie wydaje są one dla par. Dalej była jeszcze trzy osobowa chuśtawka i stolik z krzesłami. Dziewczyna pociągneła mnie do jedgo z duzych lezakow i rzuciła mnie na niego po czym siadła na mnie. Byłem w bokserkach a ona w koronkowym staniku i w takich samych majtkach
-Lucy spokojnie jesteś pijana nie wiesz co robisz
-Jaa? niemożliwe
-żebyś później jak wytrzezwiejesz nie miala pretęsji - ona tylko wzruszyła ramionami i zaczęła pocierać swoją dolną partią o moje przyrodzenie. Nie ze mi sie to niepodobalo ale wolałbym gdyby to robiła będąc trzeźwą i w tedy zadzwonił telefon, mój. Ściągnąłem dziewczyne ze mnie i położylem na leżaku na co ona skrzyżowala rece na piersi i naburmuszona odwrocila glowe w przeciwna strone ode mnie. Pobiegłem po telefon i w ostatniej chwili odebralem.
-Halo
-Harry! gdzie ty jestes?
-Spokojnie Louis jestem tuz za plotem
-To rusz dupsko tutaj bo nam sie jesc chce
- A Liam
- On właśnie przypalił tosty
-Niech spróbuje jeszcze raz
- Ta, jeszcze nam dom spali. A tak wogle u kogo jestes?
- u Lucy



sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział IV cz. II

Przeczytaj notke pod rozdzialem!
Rozdział + 18. CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!
Ściągnełam z niego spodnie i bokserki, a on moje majtki.
I tak oto leżałam naga przed gołym chłopakiem moich marzeń
-Hazz -dotknelam opuszkami palców jego nagiego torsu. Pokrywała go masa różnych tatuaży.
-Jeśli nie chcesz nie musimy tego robić, moge poczekać - powiedział dokładnie lustrując moje cialo, przez co zaczerwienilam sie.
-Niee Harry
-Czyli ze chcesz? Ja cie do niczego nie zmuszam
-Chce.
-na pewno?
-tak.. - I w tedy sie zaczelo... zaczął całowac mnie po calym ciele. Zaczal od szyi, powoli zjerzdzal w dol. Piescil moje piersi co chwile przygryzajac sutki, dzieki czemu stwardnialy. Zjechal nizej zatrzymujac sie przy mojej malej. Zaczął piescic moją lachteczke.
-Harry! - wykrzyczałam jego imie i chwycilam go za glowe przyblizajac ja blizej do mnie tak abym mogła go jeszcze bardziej poczuc. Moje ciało wygielo sie w luk po tym jak skończył, przynajmniej ten etap. po finale tego etapu patrzyl mi głęboko w oczy i pocałował, całował powoli i namiętnie tak jakby nie miało być jutra. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki, zszokowało to troche Styles'a, ale miałam zamiar zaraz do niego wróćić
-A panna gdzie sie wybiera? - Spytał mnie podnosząc się z łóżka
-Spokojnie Kotek minuta i jestem - odpowiedziałam mu i odeszłam do łazienki słysząc jego jęki protestowania. Otworzyłam małą szufladke pod umywalką i wyjełam z niej prezerwatywe. Zamknelam szufladke i wrocilam do Harrego. Rzucilam w jego strone małe pudełeczko, a on zwinnie je złapał i uśmiechną sie. - No i co? Nie ucieklam
-No nie..
-No. Widzisz? - odwrócił sie tylem do mnie, pewnie nakładając prezerwatywe
- Ojj chodź tu - chwycił mnie w biodracha i posadził mnie na swoich kolach- gotowa? - kiwnełam niepewnie głową na tak - na co podniusł mnie do góry i posadził na swoim koledze dzieki czemu pisnęłam. Chwyciłam go za jego loczki i ciągnełam w gore. Hazz trzymał mnie w biodrach i co chwile podrzucał do góry
-Haaarry!- krzyknełam chwytając go za ramiona i wbijając w nie paznokcie
-Przestać? - zapytał mnie, był.. jak na siebie opiekuńczy
-Nie. -Odpowiedziałam krótko, wbijając mocniej paznokcie w niego. Odchyliłam głowe do tyłu nadal kurczowo trzymając go za ramiona. Czułam że niedługo dojde -Hazz zaraz dojde...
-Tak dobrze dojdź do mnie
-razem ?
-razem. - odpowiadział i w koncu pojawil sie nasz upragniony finał. Doszlismy razem tak jak zamierzałam - jak sie czujesz? - spytał. Nie poznawałam go, był opiekuńczy.

Opiekuńczy bad boy~ ciekawe...

-Całkiem -mimo bólu w mojej dolnej części ciała czułam sie całkiem nieźle. Poczułam jego ciepłe dłonie na moim nagim ciele które ciągneły moje ciało do niego. Leżelismy w ciszy naprzeciwko siebie, napawając sie swoim widokiem - Harry, czemu jestes taki opiekuńczy wobec mnie mimo ze jestes takim bad boyem
-Ymm może dla tego ze jesteśmy razem?
-Haha śmiechłam. Ale tak na serio
-No bo.. jak ci to powiedzieć, huh.. po prostu cie k-k-kocham - aha na pewno
-Taa. Mów prawde ile razy chcesz mnie przelecieć
-No z 10-11 - i w tedy wszystko pękło jak bańka mydlana w słoneczny dzień. Zaczełam płakać, po prostu nie wieżyłam ze to powiedzial -hey, hey kotek żartu nie załapałaś -? Serio Harry, serio?
- ty chamie żartowałeś -pacnełam go dłonia w czupryne drugą ocierając łzy
-jak moglem mowic serio
-ja też
-Co ty też
-Cie kocham, hahahaha oj sorki zartowalam
-Ty!
- Ha! żartu nie załapał. No patrzczcie państwo Harry Styles nie zalapal zartu, niesamowite, niech ktoś to nagra! - nom. Czujecie tą ironie?
-Oj weź
-No dobra ja cie kocham ty mnie tez i jest dobrze. Tak?
-Dokładnie
-No, ale sie zagadaliśmy która to?
- dzieś koło 4nad ranem
- Że co słucham?!
-No tak
-I jak my kurwa jutro wstaniemy do szkoły co? - nadszedl najgorszy dzien.. panie i panowie koniec weekendu.- Pierdole jestem zwykłą nastolatką uczęszczającą do liceum a nie kurwa psem. Noo
- nie jestes zwykłą nastolatką, ty jesteś niezwykła. A przy okazji moja. ------------------------------------------
Hejcia! jestem juz z II czescia. Jak wam sie podoba?
A i małe info ustawiam licznik  komentarzy :p czyli jesli bd ilestam komów to bd kolejny rozdzial jesli nie to nie

2 KOMENTARZE  == KOLEJNY ROZDZIAŁ