poniedziałek, 11 sierpnia 2014

rozdział V- Whiskey


-Tak, tak pochwal sie kolegom
-A żebys wiedziala ze to zrobie ale najpierw..- przywarł wargami do mojej szyi, co chwile liżąc i przygryzając moją skóre- naznacze cie
-Na serio Hazz?
-teraz wszyscy wiedzą ze jestes zajęta
-albo po dobrej imprezie
-Jestes po prostu moja
-nie naprawde? nie wiedziałam - ahh ta ironia, jest wszędzie - Co robimy? - polozylam glowe na jego torsie
-A czy ja wiem?
-Ugh.. ide spać
-na serio? bez przesady
-Jestem wykończona
-Okey - obiol mnie ręką w talii , a ja wtuliłam się mocniej w jego tors i momentalnie zasnełam.
Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno do mojego pokoju. Przymrużylam oczy aby przyzwyczaic sie do światła, obróciłam się chcąc zobaczyć czy mój nocny towarzysz jest ze mną i tak było. Spał jak zabity, wyglądał słodko i niewinnie
- Hazz śpisz? - szepnełam do niego, w rezultacie usłyszałam tylko niezrozumiałe jęki - Harry? -powtarzalam pytanie jeszcze z 3 razy ale nic nie odpowiadał. Uznałam ze śpi i raczej jak go obudze nie będzie zadowolony. Zeszłam na dół do kuchni bo mój brzuch dawał mi się we znaki. Zrobiłam pełny tależ kanapek i dwie kawy dla mnie i Harrego. Po tych czynnosciach nogi same zaprowadziły mnie na główny korytarz, a moją uwage przykuły drzwi do piwnicy. Otworzyłam je i zaświeciłam światło, rozejrzałam sie, a nogi prowadziły mnie dalej. Minęłam pierwsze trzy pokoje i doszłam do czwartego. w nim było najbardziej zimno, weszłam do srodka i zauważyłam dwie beczki. I w tedy sobie przypomnialam, to był alkohol jedna z moich ulubionych rzeczy. Wzięłam jedną z pustych butelek stojących w koncie i podeszłam do jednej z beczek podstawilam pod lejek butelke i odkręciłam kurek. Do butelki zaczęla sączyć sie ciecz, była żółto-złotawa czyli taka jak powinna byc. Po jakiejś minucie butelka była pełna. Z napojem weszłam na góre do salonu siadłam na kanapie i nie wiem czemu włączylam TV. Wstałam z siedzenia i znów skierowałam sie do kuchni i wzięłam szklanke, po wzięciu naczynia siadłam po raz kolejny i przelałam Whiskey do szklanki. Przyłożyłam ją do warki i wypiłam zawartość szklanki, po czym drugi raz nalałam cieczy do szklanki i wypiłam. Olałam picie z pieprzonych szklaneczek i wypiłam zawartość butelki. I w tym właśnie momencie urwal mi sie film...

* HARRY'S P.O.V*
Obudziłem sie czując sie jak po dobrym seksie

I tak było

Pierwsze co chciałem sprawdzić czy Lucy jest ze mną. nie było jej przy mnie, zdziwilo mnie to troszke wiec poszłem jej szukać. Znalazłem ją w salonie była napita i nie wiedziała zupełnie co mówi. Zauważyłem butelke stojącą na stole, było w niej troszke napoju. Wypiłem to co zostało był to alkohol, tak ten smak poznam zawsze. W końcu Lucy zainteresowała sie mną
-Hejjj Hazz -bełkotała - chhoć ze mną - złapała mnie za ręke i chwiejnie prowadzila do ogrodu z tyłu domu. Pierwsze co rzuciło mi sie w oczy to wielki basen, a obok niego pięc leżaków zwykłych i trzy duże z tego co mi sie wydaje są one dla par. Dalej była jeszcze trzy osobowa chuśtawka i stolik z krzesłami. Dziewczyna pociągneła mnie do jedgo z duzych lezakow i rzuciła mnie na niego po czym siadła na mnie. Byłem w bokserkach a ona w koronkowym staniku i w takich samych majtkach
-Lucy spokojnie jesteś pijana nie wiesz co robisz
-Jaa? niemożliwe
-żebyś później jak wytrzezwiejesz nie miala pretęsji - ona tylko wzruszyła ramionami i zaczęła pocierać swoją dolną partią o moje przyrodzenie. Nie ze mi sie to niepodobalo ale wolałbym gdyby to robiła będąc trzeźwą i w tedy zadzwonił telefon, mój. Ściągnąłem dziewczyne ze mnie i położylem na leżaku na co ona skrzyżowala rece na piersi i naburmuszona odwrocila glowe w przeciwna strone ode mnie. Pobiegłem po telefon i w ostatniej chwili odebralem.
-Halo
-Harry! gdzie ty jestes?
-Spokojnie Louis jestem tuz za plotem
-To rusz dupsko tutaj bo nam sie jesc chce
- A Liam
- On właśnie przypalił tosty
-Niech spróbuje jeszcze raz
- Ta, jeszcze nam dom spali. A tak wogle u kogo jestes?
- u Lucy



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz