niedziela, 27 lipca 2014
Rozdział III -"MY DREAM IS YOU"
*LUCY'S POV*
ON, jego usta, usmiech, on caly~ byl dla mnie jak marzenie, Jest moim marzeniem.
-Ja, Harry to.. - jąkałam sie jak nigdy. Odwróciłam głowe i odeszlam do stolika gdzie byla reszta naszych znajomych, usiadlam kolo perrie, spuscilam glowe
-Lucy co jest?
- Nnic, nic sie nie stalo
- Middle! musimy pogadac- Harry podszedl do naszego stolika I oparl sie na nim rekami- Middle! Patrz na mnie jak do ciebie mówie do Cholery!
Spojrzalam na niego mialam strach w oczach, strasznie sie balam - Middle Kurwa! I.D.Z.I.E.M.Y.- wycedzil potem wzial mnie za reke i gdzies zaciagna. Ludzie dobrze sie bawiacy nawet nie zwrocili na nas uwagi. Zamknelam oczy, balam sie dokad mnie ciagna ale wiedzialam ze to zmieni wszystko...
-Lucy otworz oczy i spojrz na mnie- powiedzial-nie jestesmy w zadnej piwnicy nie chce cie zabic, bo..
-Bo? -Spojrzalam na niego
-Bo nie- wiedzialam ze to jego "bo nie" mialo znaczyc "kocham cie", ale taki bad boy co kazdą laske przeleci nie mowi ze kocha
- no dobra o czym chciales pogadac, jakbys nie wiedzial na dole jest niezla impreza i duzo niezlych chlopakow
Tym razem w jego oczach nic nie bylo pustka metlik i tyle. Raz swiecily w nich plomyki zlosci a raz byly czarne jak wegiel
-A ja, ja nie jestem niezlym chlopakiem ?! -mowil wszystko ze zloscia
- ty? ty jestes bad boy'em przelecisz laske a potem ja zostawisz- o nie, chyba przesadzilam. Zacisna mocno rece w piesci i zblizyl sie do mnie balam sie ze mnie uderzy wiec pisnelam i zamknelam oczy.
*AMANDA'S POV*
Uslyszalam pisk Lucy poderwalam sie z siedzenia i mialam tam juz isc ale ktos czyli Niall mnie powtrzymal
- ja musze tam isc on jej moze cos zrobic
- moze jej zrobic i tobie, cos wiecej jesli tam pojdziesz - zamknelam sie i siadlam na miejsce
*HARRY'S POV*
Chcialem ja uderzyc wkurzyla mnie, nie balem sie bic kobiet poniewaz juz nie raz to robilem.
Rozluznilem dlonie i spojrzalem na nia patrzyla sie na mnie, cala sie trzasla bala sie
-Ja Lucy, przepraszam- nie no nie wierzylem w swoje slowa pierwszy raz przeprosilem dziewczyne, czyli jednak sie zakochalem, ona byla dla mnie wazna. Opadlem na lozko, siedzialem majac twarz ukryta w dloniach. Milczalem ona rowniez, mialem metlik w glowie CZY JA, HARRY STYLES JESTEM GOTOWY NA STAŁY ZWIĄZEK, CZY UMIEM KOCHAĆ..?
*LUCY'S POV*
Siedzial majac twarz skryta w dloniach. Powoli zblizylam sie do niego i usiadlam obok, wyciagnelam reke w jego strone delikatnie glaskajac jego plecy moją drobną dlonią. Odwrocil glowe w moją strone mial łzy w oczach mi tez łezka zakręcila sie w oku na ten widok, pierwszy raz widzialam takiego bad boy'a płaczącego
-Harry wszystko ok? -zapytalam
-NIE, Lu nic nie jest ok. Nie rozumiem czegos..
-Czego?
-Ciebie tego co robisz, zawsze dziewczyny interesowaly sie mna a nie innymi, a ty, ty nie zwracach na mnie uwagi, a ja na ciebie owszem
-Co chciales przez to powiedziec? -zpytalam
- że się zakochalem
-Oo w kim jaka ona jest- troche mi bylo szkoda ze to nie jak ale no trudno moje marzenia nie spelniaja sie
-Ona jest najpiękniejszą kobietą jaką widziałem, najmądrzejszą, najlepszą ona jest pewna siebie a zarazem niesmiala. Jest delikatna i piękna jak kwiat róży a nawet piękniejsza, jest po prostu idealna tylko szkoda ze nie moge jej miec.. troszczylbym sie o nia opiekowal calowal uszczesliwial w kazdy mozliwy sposob, skoczylbym w ogien jakby mi kazala, po prostu ją K-k-kocham..
-Jejku to było piękne, ale jak ona sie nazywa?
-Mam ci powiedziec jej piekne imie?
-tak prosilabym-ciekawosc przebijala wszystko
-ona ma na imie...
Wyszlo dosc krotko mialo byc dluzsze ale nie wyszlo :p raczej wiecie kogo hazz mial na mysli w kolejnym rozdziale bedzie troche nutki niegrzecznosci i grzechu XD. Komętujcie dzieki temu mam motywacje do dalszej pracy xx
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz