środa, 13 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ V - Kontynuacja


-Kurwa. Niall wygrałeś jest u Lucy!
- Aha nie ma mnie pół nocy i wy już zakłady gdzie jestem
-Co? czekaj czekaj, Zayn, zayn! Zayn kurwa przegrałeś razem ze mną
-Dobra nara Lou
-Ej a kto nam sniadanie zrobi?
-Zamowcie cos
-ooo okey. -I sie rozłączył
Poszlem do mojej dziewczyny która spała na leżaku. Podeszłem do niej i wziąłem na ręce jak panne młodą. MOŻE KIEDYŚ. Polozylem na kanapie, ucałowałem czolo i cichaczem wyszłem
* pare godzin później*
Postanowiłem sprawdzić czy już nie śpi. Podeszlem do szafy i wyciągnołem z niej czarne rurki i szary T-shirt. Zszedłem na dół po drodze spotylkjąc Niall'a który jak zawsze szedł głodny do kuchni, ja kierowałem sie do wyjścia. Ubrałem moje białe converse i przy nakladaniu kurtki ktos zaczal do mnie
-A teraz gdzie sie wybierasz? -moglem sie domyślić był to Louis
-Do Lucy -odpowiedziałem mu i załozylem kurtke
-Ahh, no pewnie. Wy i te wasze młodociane miłości. Też byłem taki
-Jaki?
-Taki jak ty. Byłem zapatrzony w moją miłość
-Że w Elke?
-też, dziewczyny sie o mnie biły a ja wybrałem ją. Dostawala rozne groźby od moich wielbicielek. Kilka razy porwali ją, ale to przebolała i jesteśmy szczęśliwi
-Mojej Lu nic sie przy mnie nie stanie
-Na pewno? - kiwnąłem głową na tak -a to ciekawe bo jakbys nie zauwazyl siedzi w domu, SAMA bez opieki i w kazdym momencie moze ktos ją.. -nie dokonczyl bo wyszlem z domu kierujac sie w strone wejscia do domu Lu. Zapukalem do drzwi i po chwili otworzyła mi je długonoga brunetka
-Cześć Lu
-Idź stąd Harry, idź i zapomnij, zapomnij o mnie o tym co między nami doszło o wszystkim swiązanym ze mną. Wiec do niezobaczenia Hazz.. -powiedziała ze łzami w oczach i zamknęła przedemną drzwi na zamek.
co jej sie stalo? czemu nie chciala mnie widziec? te pytania krazyly mi po glowie przez tydzien ktory po tym wydarzeniu miną. Jednak nie poddałem sie tak łatwo chciałem o nią walczyć...

*LUCY'S P.O.V*
Miną tydzień odkąd zerwałam z nim kontakt. Czemu to zrobiłam? Nie, nie byłam pijana nic nie brałam. Więc czemu? po naszym stosunku, pocałunku i wszystkim co pomiedzy nami doszlo. To to ze nic o sobie nie wiedzielismy, zero normalnie nic, wieku, nic o rodzinie. Wiedzielismy tylko jak mamy na imie. I tyle. Moglismy sie najpierw zapoznac zanim byl nasz pierwszy raz. Moze i to dobrze ze sie rozstalismy? on ma wolną reke, moze sobie podrywac wszystkie. Oprucz mnie. ja troche na tym ucierpiałam, kocham go mimo tego ze od razu jak sie poznalismy wkroczylismy na stopien "chłopak & dziewczyna" mimo krotkiej znajomosci, cierpialam samookaleczalam sie mam kilka ran na udach i na rekach o wiele wiecej. On pewnie juz sie zabawia z jakąs laską. z zamyslu wyrwal mnie moj iphone dający znak ze ktoś dzwoni. Odebrałam
-Halo?
-Lucy? Liam z tej strony musisz mi, nam pomóc
-Niby w czym?
-Harry od tygodnia nic nie jadł nie pił, nie wychodzi z łóżka i wygląda strasznie i ciągle powtarza "gdzie zrobiłem błąd, gdzie zrobiłem błąd Kurwa gdzie?!"
-powiem ci cos liam i przekaz to reszcie: zerwalam z Harrym i mi tez jest ciezko nawet nie wiesz jak. Wychodze z domu tylko jak trzeba kupic lody bo w nich topie smutki i przez to przytyłam, samookaleczam sie najpierw bylo kawalkiem szkla ze zbitego wazonu a potem juz zyletką. Wy sie opiekujcie nim ja bede sie okaleczac az sie zasterzeje i umre
-L-l-lucy? Muwisz prawde? czemu kaleczysz swoje idealne cialo - w sluchawce odezwal sie Hazz
-Harry, to juz nie twoja sprawa co robie ze swoim cialem
-Lu prosze nie rób tego
-Ymm Harry daj mi do telefonu Liama
-No dobrze
-no i co pogodziliscie sie?
-nie
-Lucy, pomozesz?
-W czym niby?
-no doprowadzic harrego do normalnego stanu
-nie wiem liam, nie wiem
-Nie szkoda ci go
-A jemu nie szkoda mnie?! on mi nie pomaga więc ja nie pomoge mu! a przynajmniej na razie -moje nerwy były na skraju wytrzymalosci. Bad boy sie glodzi, tak na pewno uwaga bo uwierze. Styles nie pomaga mi to ja jemu
-czemu? powinnaś mu pomóc
-On powinien mi pomóc co?! a nie wymaga mojej pomocy! -I w tedy sie rozplakałam...

CZYTASZ=KOMENTUJESZ 


1 komentarz: