poniedziałek, 24 listopada 2014
XIII "EVIL HARRY''
-Cco to było? -złapałam sie za bolące miejsce
-Za nic, od teraz wiesz że takich rzeczy sie nie robi
-Jak ja nic nie zrobiłam! -za to jeszcze dostałam po twarzy z liścia
-To masz na przyszłość -złapał mnie za ramie i wyprowadził z budynku
***
6 godzin w łazience.. spędziłam je gdy udało mi sie wymknąć Hazzie, siedziałam zamknięta na 3 spusty i nie zamierzałam wychodzić spojżałam w lustro. Siniak na poliku był bardzo widoczny, sino zielony. Kolory zielonego i fioletowego nie pasowały do mnie
-Lucy, otwieraj!
-Nie...
-Otwórz
-Nie.
-Lucy!
-nie hazz-nie wychodze. Nie wyciągniesz mnie.. chyba że siłą
-Odsuń sie od drzwi
-po co?
-po prostu sie odsuń -wykonałam polecenie, usiadłam w kącie łazienki zaraz za umywalką. Trzask. Potworny trzask. Drzwi z zawiasów, a w łazience Harry.
Siedziałam cicho, to była jedyna łazienka do której jest tylko jedno wejście i wyjście. Tylko jedne drzwi..
-Lucy?! -ja jednak postanowiłam nie odezwać sie ani słowem. Widziałam hazze, wszystko co robi, ale on nie widział mnie
-Lucy! powoli trace cierpliwość.. WYŁAŹ!- zajżał do wanny, może i jest głębsza niż inne ale bez przesady.Debil. Zachichotałam jak idiotka z jego wymysłów. Tak hazz, sprawdź jeszcze czy nie ma mnie za oknem. Znów chichocik
-Mam cie..- no kurwa, wpadłam. Głupi chichot!
-Ukarze cie.. jeszcze nie wiem jak, ale ukarze. Ucieczka była złym pomysłem, co? -moje buty zrobiły sie bardzo ciekawe.
Hazz wziął mój podbrudek w dwa palce i powoli podniósł do góry. Niespodziewanie i gwałtownie zaczą mnie całować. Jęknęłam cicho próbując nabrać powietrza, a on, wykorzystał ten moment mojej nieuwagi i wtargnął językiem do moich ust- już wiem jak cie ukarać, ale zwykły seks niie wystarczy... choć- wzią mnie za ręke jednak ja stawiałam opór. Nie wyciągniesz mnie, kurwa. Pokręcił głową i wziął mnie na ręce. Miałam ochote mu przywalić, ale bałam się najgorszego. Scenariusz który miałam w głowie nie wróżył nic dobrego. Ku mojemu zdziwieniu nie poszliśmy do żadnej sypialni. Bynajmniej zwykłej sypialni. Zeszliśmy na dół, na sam dół. Że co, kurwa? Piwnica?! o nie, nie, nie.. nie zgadzałam sie na spędzenie wakacji w piwnicy! tylko kurwa w objęciach Hazzy. Dupne LA
*** <HARRY'S POV>
Była niegrzeczna, zasłużyła na kare. Posiedzi troche w piwnicy troche sie poruchamy. Dla mnie wszystko okey. Ona nie ma nic do gadania. Położyłem ją na materacu i wyszłem bez słowa. Przekręciłem kluczyk w drzwiach i wyszłem z domu. Może i zachowywałem sie jak chuj, ale gówno narazie mnie to obchodzi. Przecież nie będe za to mieć niemiłych konsekwencji.
No chyba nie
Głupi głos w głowie. Zamkniesz sie kiedyś?
Nie myśląc o wcześniejszej sytuacji pojechałem na wyścig. Ahh jak za starych lat. Przywitałem sie z kilkoma osobami. Włączając w to kilka boskich pań. Do kurwy czemu ja mam dziewczynę w takim momencie?!
Wsiadłem do auta.. kilka prostych, szybkich minut i dotarłem na mete, pierwszy. Wysiadłem z auta słońce powoli zachodziło, ale nadal oślepiało. Założyłem okulary i podeszło do mnie kilka niezłych lasek. Ohh yeah
-Byłeś świetny - typowe
-No właśnie Harry byłeś świetny. A teraz jesteś singlem -czekaj, czekaj.. CO?
-Lucy?
-a kto? święta miko.. laska?
-Powinnaś być w.. a wogle jak sie wydostałaś?
-Nie ważne. Od teraz nie interesuj sie już mnią
-Nawet tak nie myśl- chwyciłem ją w pasie i przeżuciłem ją sobie przez ramie. Przez chwile stawiała opór, ale wiedziała że i tak nie wygra. Hah, wsiadłem do auta i odjechałem z piskiem opon. W tle słyszałem niezadowolenie lasek. No cóż musze sie zająć moim dzieciaczkiem. Spojżałem w lusterko na moją niezadowoloną panią. Siedziała mając ręce skrzyżowane na piersi i wpatrzona była tempo we mnie. Ałć, ma mega wiercące spojrzenie
-Co tam? Mamy focha?- no dobra troche sie nie dziwie. Poprawiła sie na miejscu nadal do mnie nie odzywając, ale nadal sie we mnie wpatrywała- oh, i jeszcze sie nie odzywamy?- no to kurwa peszek- Za kare posiedzisz sobie troszke w piwnicy
-Czemu taki jesteś?- odezwała sie w końcu- czemu mnie uderzyłeś?
_________________________________________________________
Hej! Ludziska, nowy rozdział! Bo wrócilam z zawodów pływackich, oh na szczęście sie nie utopiłam :p :D :d No i jestem lolz Bejbe, bejbe ołł.. Będzue dalej akcja! <3 Jesli przeczytałeś ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD <nawet z anonimka> jesli nie wiecie jak sie komentuje z anonima to zobaczcie na google ;* kochamm! <3 :* :*
sobota, 22 listopada 2014
XII "GOOD or BAD HOLIDAYS?"
-Ty mój mały zboczeńcu
***
<krótka wypowiedź w 3 os.>
Te wakacje miały być najlepszymi w życiu Lucy..
Miała spędzić miłe chwile z romantycznym Harrym Stylesem... ale czy na pewno Harry nie zmieni się w DIABŁA? Przekonaj się...
<1 os>
- Harry już nie moge... prosze odpocznijmy chwile - stęknęłam będąc już na skraju wytrzymałości fizycznej, ale też psychicznej.
-Co ja mam zrobić? Podniecasz mnie tą gracją, zachowaniem, słowami..
-Hazz prosze.. ciągły seks i tylko seks nic nie robimy innego na tych wakacjach- przy ostatnim słowie zrobiłam cudzysłów w powietrzu
-Dobra. Jutro wychodzimy na cały dzień, wracamy późnym wieczorem
-Gdzie idziemy?
-NIespodzianka- kolejna na tych wakacjach? Ile ich jeszcze będzie?
ojj, dużo Lucy
Kurwa, co to za głos? To na pewno nie moje sumienie
-Harry..
-Na impreze, okey?
-Aha.. okey- a tylko mnie zdradź to ci jaja urwe
-Coś ci chyba nie pasuje..?
-Martwie się że mnie zdradzisz...
-Nawet tak nie mów- wycedził
-zobaczymy - ojj zobaczymy
***
-Harry, moge iść w tym?- obróciłam sie przed nim ubrana w czarną mini, osłaniającą moje długie nogi, buty na 12 cm obcasie na dodatkowej platformie oczywiście czarne i do tego czarna skórzana kurtka
-mrr- przygryzł dolną warge
-To moge?
-Pytanie- punktujesz u mnie Harry. Oby tak dalej
-Ty też wyglądasz niczego sobie- oczywiście czarne rurki podarte na kolanach, biały podkoszulek przylegający do jego ciała, dzięki czemu uwydatnił jego mięśnie. Cały zestaw wykończyły czerwone converse za kostke, nie mogło jeszcze zabraknąć jego ulubionej czarnej kurtki.
Odwróciłam się do niego plecami i miałam iść do łazienki gdy nagle Harry pociągnął mnie za włosy. Syknęłam z bólu, czubek mojej głowy przylegał do jego torsu a moje oczy wkrótce odnalazły jego
-Dziś nie będzie po mojemu.. ale jutro się zabawimy- puścił moje włosy i wepchnął mnie do łazienki
Tracisz punkty Hazz
***
-Klub.. okey- nie byłam zbytnio zadowolona ze względu jakiegoś klubu na przedmieściach. Nie wyglądał zachęcająco
-To klub Al'a- aha jakiś gej czy coś?- to najdroższy klub w mieście
Powiedziałam to na głos?
-Ciekawe ile dziwek tu wyruchałeś..- mruknęłam zrezygnowana
-Nie chce o tym mówić, to przeszłość- jego ręka odnalazła moją dłoń i splótł palce z moimi- ty jesteś przyszłością..
-Od ruchania?
-Przestań! -wooho Harry wychamuj
-Idziemy czy nie- zapytałam z irytacją. Chcę jutra, albo nie! Chcę dzisiaj
Ale na pewno?
***
Siedzimy już 4 godzimy, a mnie zaraz kurwica weźmie
-Harry?
-Co, słońce?
-Możesz sie kurwa zająć mną? To robi sie nudne. Za dziwkami się oglądasz, jezus, Harry. Może ja już ci nie jestem potrzebna, co?- wdech wydech, wdech..kurwa!- wolałabym już ciągły seks!
-No kurwa zwariuje!- ty?- Seks źle, klub źle, co u ciebie jest dobrze?!
-Po pierwsze nie drzyj sie na mnie!- oczy mi się zaszkliły, tylko kurwa nie płacz, nie teraz!- Chciałam żebyśmy spędzili te chwile razem, romantycznie. Może i też w łóżku ale nie czas! Może też kurwa, mięta, vanillia. Myślałeś o tym? Myślisz o mnie czy tylko o sobie?- spokoju, przybądź- nie chciałam tylko żebyś oglądał się za dziwkami!
-Musze ochłonąć, chcesz czegoś?
-Wode- i opuścił balkon. Co chwile spoglądałam przez barierkę upewnić się czy czasem już nie posuwa jakiejś laski
-Zazdrosna co nie? -boże kto to, ten głos nie należał do Hazzy. Spojżałam na dół, aby się upewnić, że to nie hazz. ale on stał przy barku. Obejżałam się, stał tam koleś w garniaku i czarnych vansach
-Kkkim jesteś?- wyjąkałam
-Oj, nie przedstawiłem się.. miło mi jestem Al, dumny właściciel klubu i przyjaciel Stylesa. A ty pewnie jesteś jego dziwką?
-Nie Al. Nie jestem jego dziwką tylko dziewczyną. Chyba, że ci mówił tak o mnie, to nie jestem żadną z nich- uśmiechnęłam się ciepło
-w żadnym wypadku
-Znakomicie- znów się uśmiechnęłam. Odwróciłam się, aby zajżeć do Harrego. Wracał, sam. Normalnie kamień z serca.
Gdy chciałam się obrócić do Al'a jego już nie było. Dziwny gość
-Woda dla pani -podał mi wode. Wypiłam duszkiem zawartość
-Tańczymy?
-Jasne. - podałam mu ręke, którą ucałował i zeszliśmy na dół. Wolny, przytulany tego czego mi trzeba... jego.
***
Za dużo szybkich piosenek, nie wyrabiam.
-Hazz, kotem, przyniesiesz mi wode?
-Okay, nie ruszaj się z miejsca
Przybełkotał do mnie facet. Nawalony w trupa
-Dzieecko, coo powieszz na małłłe coo nie coo?
-Spierdalaj osiłku, mam chłopaka
-Noo, cóż może innym razem- odchodząc klepną mnie w tyłek, moje poliki obrały rumieńce, on w zamian puścił mi oczko. No i przyszedł Hazz
-Co to za flirty?
-Hah, to? przyszedł chciał lode, a ja go odprawiłam
-A rumieńce?- klepną mnie po policzku
- To nic - i za to dostałam od niego w brzuch...
____________________________________________________________________________________________________________
wooooohooooho jak tamm, fługo mnie nie było a tu bumm z wieczora rozdział!
KOMENTUJCIE
dla mojego peryklesa i mojego boczusia <3 lov yaa
***
<krótka wypowiedź w 3 os.>
Te wakacje miały być najlepszymi w życiu Lucy..
Miała spędzić miłe chwile z romantycznym Harrym Stylesem... ale czy na pewno Harry nie zmieni się w DIABŁA? Przekonaj się...
<1 os>
- Harry już nie moge... prosze odpocznijmy chwile - stęknęłam będąc już na skraju wytrzymałości fizycznej, ale też psychicznej.
-Co ja mam zrobić? Podniecasz mnie tą gracją, zachowaniem, słowami..
-Hazz prosze.. ciągły seks i tylko seks nic nie robimy innego na tych wakacjach- przy ostatnim słowie zrobiłam cudzysłów w powietrzu
-Dobra. Jutro wychodzimy na cały dzień, wracamy późnym wieczorem
-Gdzie idziemy?
-NIespodzianka- kolejna na tych wakacjach? Ile ich jeszcze będzie?
ojj, dużo Lucy
Kurwa, co to za głos? To na pewno nie moje sumienie
-Harry..
-Na impreze, okey?
-Aha.. okey- a tylko mnie zdradź to ci jaja urwe
-Coś ci chyba nie pasuje..?
-Martwie się że mnie zdradzisz...
-Nawet tak nie mów- wycedził
-zobaczymy - ojj zobaczymy
***
-Harry, moge iść w tym?- obróciłam sie przed nim ubrana w czarną mini, osłaniającą moje długie nogi, buty na 12 cm obcasie na dodatkowej platformie oczywiście czarne i do tego czarna skórzana kurtka
-mrr- przygryzł dolną warge
-To moge?
-Pytanie- punktujesz u mnie Harry. Oby tak dalej
-Ty też wyglądasz niczego sobie- oczywiście czarne rurki podarte na kolanach, biały podkoszulek przylegający do jego ciała, dzięki czemu uwydatnił jego mięśnie. Cały zestaw wykończyły czerwone converse za kostke, nie mogło jeszcze zabraknąć jego ulubionej czarnej kurtki.
Odwróciłam się do niego plecami i miałam iść do łazienki gdy nagle Harry pociągnął mnie za włosy. Syknęłam z bólu, czubek mojej głowy przylegał do jego torsu a moje oczy wkrótce odnalazły jego
-Dziś nie będzie po mojemu.. ale jutro się zabawimy- puścił moje włosy i wepchnął mnie do łazienki
Tracisz punkty Hazz
***
-Klub.. okey- nie byłam zbytnio zadowolona ze względu jakiegoś klubu na przedmieściach. Nie wyglądał zachęcająco
-To klub Al'a- aha jakiś gej czy coś?- to najdroższy klub w mieście
Powiedziałam to na głos?
-Ciekawe ile dziwek tu wyruchałeś..- mruknęłam zrezygnowana
-Nie chce o tym mówić, to przeszłość- jego ręka odnalazła moją dłoń i splótł palce z moimi- ty jesteś przyszłością..
-Od ruchania?
-Przestań! -wooho Harry wychamuj
-Idziemy czy nie- zapytałam z irytacją. Chcę jutra, albo nie! Chcę dzisiaj
Ale na pewno?
***
Siedzimy już 4 godzimy, a mnie zaraz kurwica weźmie
-Harry?
-Co, słońce?
-Możesz sie kurwa zająć mną? To robi sie nudne. Za dziwkami się oglądasz, jezus, Harry. Może ja już ci nie jestem potrzebna, co?- wdech wydech, wdech..kurwa!- wolałabym już ciągły seks!
-No kurwa zwariuje!- ty?- Seks źle, klub źle, co u ciebie jest dobrze?!
-Po pierwsze nie drzyj sie na mnie!- oczy mi się zaszkliły, tylko kurwa nie płacz, nie teraz!- Chciałam żebyśmy spędzili te chwile razem, romantycznie. Może i też w łóżku ale nie czas! Może też kurwa, mięta, vanillia. Myślałeś o tym? Myślisz o mnie czy tylko o sobie?- spokoju, przybądź- nie chciałam tylko żebyś oglądał się za dziwkami!
-Musze ochłonąć, chcesz czegoś?
-Wode- i opuścił balkon. Co chwile spoglądałam przez barierkę upewnić się czy czasem już nie posuwa jakiejś laski
-Zazdrosna co nie? -boże kto to, ten głos nie należał do Hazzy. Spojżałam na dół, aby się upewnić, że to nie hazz. ale on stał przy barku. Obejżałam się, stał tam koleś w garniaku i czarnych vansach
-Kkkim jesteś?- wyjąkałam
-Oj, nie przedstawiłem się.. miło mi jestem Al, dumny właściciel klubu i przyjaciel Stylesa. A ty pewnie jesteś jego dziwką?
-Nie Al. Nie jestem jego dziwką tylko dziewczyną. Chyba, że ci mówił tak o mnie, to nie jestem żadną z nich- uśmiechnęłam się ciepło
-w żadnym wypadku
-Znakomicie- znów się uśmiechnęłam. Odwróciłam się, aby zajżeć do Harrego. Wracał, sam. Normalnie kamień z serca.
Gdy chciałam się obrócić do Al'a jego już nie było. Dziwny gość
-Woda dla pani -podał mi wode. Wypiłam duszkiem zawartość
-Tańczymy?
-Jasne. - podałam mu ręke, którą ucałował i zeszliśmy na dół. Wolny, przytulany tego czego mi trzeba... jego.
***
Za dużo szybkich piosenek, nie wyrabiam.
-Hazz, kotem, przyniesiesz mi wode?
-Okay, nie ruszaj się z miejsca
Przybełkotał do mnie facet. Nawalony w trupa
-Dzieecko, coo powieszz na małłłe coo nie coo?
-Spierdalaj osiłku, mam chłopaka
-Noo, cóż może innym razem- odchodząc klepną mnie w tyłek, moje poliki obrały rumieńce, on w zamian puścił mi oczko. No i przyszedł Hazz
-Co to za flirty?
-Hah, to? przyszedł chciał lode, a ja go odprawiłam
-A rumieńce?- klepną mnie po policzku
- To nic - i za to dostałam od niego w brzuch...
____________________________________________________________________________________________________________
wooooohooooho jak tamm, fługo mnie nie było a tu bumm z wieczora rozdział!
KOMENTUJCIE
dla mojego peryklesa i mojego boczusia <3 lov yaa
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)