poniedziałek, 24 listopada 2014

XIII "EVIL HARRY''


-Cco to było? -złapałam sie za bolące miejsce
-Za nic, od teraz wiesz że takich rzeczy sie nie robi
-Jak ja nic nie zrobiłam! -za to jeszcze dostałam po twarzy z liścia
-To masz na przyszłość -złapał mnie za ramie i wyprowadził z budynku

***
6 godzin w łazience.. spędziłam je gdy udało mi sie wymknąć Hazzie, siedziałam zamknięta na 3 spusty i nie zamierzałam wychodzić spojżałam w lustro. Siniak na poliku był bardzo widoczny, sino zielony. Kolory zielonego i fioletowego nie pasowały do mnie
-Lucy, otwieraj!
-Nie...
-Otwórz
-Nie.
-Lucy!
-nie hazz-nie wychodze. Nie wyciągniesz mnie.. chyba że siłą
-Odsuń sie od drzwi
-po co?
-po prostu sie odsuń -wykonałam polecenie, usiadłam w kącie łazienki zaraz za umywalką. Trzask. Potworny trzask. Drzwi z zawiasów, a w łazience Harry.
Siedziałam cicho, to była jedyna łazienka do której jest tylko jedno wejście i wyjście. Tylko jedne drzwi..
-Lucy?! -ja jednak postanowiłam nie odezwać sie ani słowem. Widziałam hazze, wszystko co robi, ale on nie widział mnie
-Lucy! powoli trace cierpliwość.. WYŁAŹ!- zajżał do wanny, może i jest głębsza niż inne ale bez przesady.Debil. Zachichotałam jak idiotka z jego wymysłów. Tak hazz, sprawdź jeszcze czy nie ma mnie za oknem. Znów chichocik
-Mam cie..- no kurwa, wpadłam. Głupi chichot!
-Ukarze cie.. jeszcze nie wiem jak, ale ukarze. Ucieczka była złym pomysłem, co? -moje buty zrobiły sie bardzo ciekawe.
Hazz wziął mój podbrudek w dwa palce i powoli podniósł do góry. Niespodziewanie i gwałtownie zaczą mnie całować. Jęknęłam cicho próbując nabrać powietrza, a on, wykorzystał ten moment mojej nieuwagi i wtargnął językiem do moich ust- już wiem jak cie ukarać, ale zwykły seks niie wystarczy... choć- wzią mnie za ręke jednak ja stawiałam opór. Nie wyciągniesz mnie, kurwa. Pokręcił głową i wziął mnie na ręce. Miałam ochote mu przywalić, ale bałam się najgorszego. Scenariusz który miałam w głowie nie wróżył nic dobrego. Ku mojemu zdziwieniu nie poszliśmy do żadnej sypialni. Bynajmniej zwykłej sypialni. Zeszliśmy na dół, na sam dół. Że co, kurwa? Piwnica?! o nie, nie, nie.. nie zgadzałam sie na spędzenie wakacji w piwnicy! tylko kurwa w objęciach Hazzy. Dupne LA

*** <HARRY'S POV>

Była niegrzeczna, zasłużyła na kare. Posiedzi troche w piwnicy troche sie poruchamy. Dla mnie wszystko okey. Ona nie ma nic do gadania. Położyłem ją na materacu i wyszłem bez słowa. Przekręciłem kluczyk w drzwiach i wyszłem z domu. Może i zachowywałem sie jak chuj, ale gówno narazie mnie to obchodzi. Przecież nie będe za to mieć niemiłych konsekwencji.
No chyba nie
Głupi głos w głowie. Zamkniesz sie kiedyś?
Nie myśląc o wcześniejszej sytuacji pojechałem na wyścig. Ahh jak za starych lat. Przywitałem sie z kilkoma osobami. Włączając w to kilka boskich pań. Do kurwy czemu ja mam dziewczynę w takim momencie?!
Wsiadłem do auta.. kilka prostych, szybkich minut i dotarłem na mete, pierwszy. Wysiadłem z auta słońce powoli zachodziło, ale nadal oślepiało. Założyłem okulary i podeszło do mnie kilka niezłych lasek. Ohh yeah
-Byłeś świetny - typowe
-No właśnie Harry byłeś świetny. A teraz jesteś singlem -czekaj, czekaj.. CO?
-Lucy?
-a kto? święta miko.. laska?
-Powinnaś być w.. a wogle jak sie wydostałaś?
-Nie ważne. Od teraz nie interesuj sie już mnią
-Nawet tak nie myśl- chwyciłem ją w pasie i przeżuciłem ją sobie przez ramie. Przez chwile stawiała opór, ale wiedziała że i tak nie wygra. Hah, wsiadłem do auta i odjechałem z piskiem opon. W tle słyszałem niezadowolenie lasek. No cóż musze sie zająć moim dzieciaczkiem. Spojżałem w lusterko na moją niezadowoloną panią. Siedziała mając ręce skrzyżowane na piersi i wpatrzona była tempo we mnie. Ałć, ma mega wiercące spojrzenie
-Co tam? Mamy focha?- no dobra troche sie nie dziwie. Poprawiła sie na miejscu nadal do mnie nie odzywając, ale nadal sie we mnie wpatrywała- oh, i jeszcze sie nie odzywamy?- no to kurwa peszek- Za kare posiedzisz sobie troszke w piwnicy
-Czemu taki jesteś?- odezwała sie w końcu- czemu mnie uderzyłeś?

_________________________________________________________

Hej! Ludziska, nowy rozdział! Bo wrócilam z zawodów pływackich, oh na szczęście sie nie utopiłam :p :D :d No i jestem lolz Bejbe, bejbe ołł.. Będzue dalej akcja! <3 Jesli przeczytałeś ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD <nawet z anonimka> jesli nie wiecie jak sie komentuje z anonima to zobaczcie na google ;* kochamm! <3 :* :*

sobota, 22 listopada 2014

XII "GOOD or BAD HOLIDAYS?"

-Ty mój mały zboczeńcu

***
<krótka wypowiedź w 3 os.>

Te wakacje miały być najlepszymi w życiu Lucy..
Miała spędzić miłe chwile z romantycznym Harrym Stylesem... ale czy na pewno Harry nie zmieni się w DIABŁA? Przekonaj się...

<1 os>

- Harry już nie moge... prosze odpocznijmy chwile - stęknęłam będąc już na skraju wytrzymałości fizycznej, ale też psychicznej.
-Co ja mam zrobić? Podniecasz mnie tą gracją, zachowaniem, słowami.. 
-Hazz prosze.. ciągły seks i tylko seks nic nie robimy innego na tych wakacjach- przy ostatnim słowie zrobiłam cudzysłów w powietrzu
-Dobra. Jutro wychodzimy na cały dzień, wracamy późnym wieczorem
-Gdzie idziemy?
-NIespodzianka- kolejna na tych wakacjach? Ile ich jeszcze będzie?

ojj, dużo Lucy

Kurwa, co to za głos? To na pewno nie moje sumienie
-Harry..
-Na impreze, okey?
-Aha.. okey- a tylko mnie zdradź to ci jaja urwe
-Coś ci chyba nie pasuje..?
-Martwie się że mnie zdradzisz...
-Nawet tak nie mów- wycedził
-zobaczymy - ojj zobaczymy

***

-Harry, moge iść w tym?- obróciłam sie przed nim ubrana w czarną mini, osłaniającą moje długie nogi, buty na 12 cm obcasie na dodatkowej platformie oczywiście czarne i do tego czarna skórzana kurtka
-mrr- przygryzł dolną warge
-To moge?
-Pytanie- punktujesz u mnie Harry. Oby tak dalej
-Ty też wyglądasz niczego sobie- oczywiście czarne rurki podarte na kolanach, biały podkoszulek przylegający do jego ciała, dzięki czemu uwydatnił jego mięśnie. Cały zestaw wykończyły czerwone converse za kostke, nie mogło jeszcze zabraknąć jego ulubionej czarnej kurtki. 
Odwróciłam się do niego plecami i miałam iść do łazienki gdy nagle Harry pociągnął mnie za włosy. Syknęłam z bólu, czubek mojej głowy przylegał do jego torsu a moje oczy wkrótce odnalazły jego
-Dziś nie będzie po mojemu.. ale jutro się zabawimy- puścił moje włosy i wepchnął mnie do łazienki

Tracisz punkty Hazz

***

-Klub.. okey- nie byłam zbytnio zadowolona ze względu jakiegoś klubu na przedmieściach. Nie wyglądał zachęcająco
-To klub Al'a- aha jakiś gej czy coś?- to najdroższy klub w mieście
Powiedziałam to na głos?
-Ciekawe ile dziwek tu wyruchałeś..- mruknęłam zrezygnowana
-Nie chce o tym mówić, to przeszłość- jego ręka odnalazła moją dłoń i splótł palce z moimi- ty jesteś przyszłością..
-Od ruchania?
-Przestań! -wooho Harry wychamuj
-Idziemy czy nie- zapytałam z irytacją. Chcę jutra, albo nie! Chcę dzisiaj

Ale na pewno?

***

Siedzimy już 4 godzimy, a mnie zaraz kurwica weźmie
-Harry?
-Co, słońce?
-Możesz sie kurwa zająć mną? To robi sie nudne. Za dziwkami się oglądasz, jezus, Harry. Może ja już ci nie jestem potrzebna, co?- wdech wydech, wdech..kurwa!- wolałabym już ciągły seks!
-No kurwa zwariuje!- ty?- Seks źle, klub źle, co u ciebie jest dobrze?!
-Po pierwsze nie drzyj sie na mnie!- oczy mi się zaszkliły, tylko kurwa nie płacz, nie teraz!- Chciałam żebyśmy spędzili te chwile razem, romantycznie. Może i też w łóżku ale nie czas! Może też kurwa, mięta, vanillia. Myślałeś o tym? Myślisz o mnie czy tylko o sobie?- spokoju, przybądź- nie chciałam tylko żebyś oglądał się za dziwkami!
-Musze ochłonąć, chcesz czegoś?
-Wode- i opuścił balkon. Co chwile spoglądałam przez barierkę upewnić się czy czasem już nie posuwa jakiejś laski
-Zazdrosna co nie? -boże kto to, ten głos nie należał do Hazzy. Spojżałam na dół, aby się upewnić, że to nie hazz. ale on stał przy barku. Obejżałam się, stał tam koleś w garniaku i czarnych vansach
-Kkkim jesteś?- wyjąkałam
-Oj, nie przedstawiłem się.. miło mi jestem Al, dumny właściciel klubu i przyjaciel Stylesa. A ty pewnie jesteś jego dziwką?
-Nie Al. Nie jestem jego dziwką tylko dziewczyną. Chyba, że ci mówił tak o mnie, to nie jestem żadną z nich- uśmiechnęłam się ciepło
-w żadnym wypadku
-Znakomicie- znów się uśmiechnęłam. Odwróciłam się, aby zajżeć do Harrego. Wracał, sam. Normalnie kamień z serca. 
Gdy chciałam się obrócić do Al'a jego już nie było. Dziwny gość
-Woda dla pani -podał mi wode. Wypiłam duszkiem zawartość
-Tańczymy?
-Jasne. - podałam mu ręke, którą ucałował i zeszliśmy na dół. Wolny, przytulany tego czego mi trzeba... jego.

***
Za dużo szybkich piosenek, nie wyrabiam.
-Hazz, kotem, przyniesiesz mi wode?
-Okay, nie ruszaj się z miejsca
Przybełkotał do mnie facet. Nawalony w trupa
-Dzieecko, coo powieszz na małłłe coo nie coo?
-Spierdalaj osiłku, mam chłopaka
-Noo, cóż może innym razem- odchodząc klepną mnie w tyłek, moje poliki obrały rumieńce, on w zamian puścił mi oczko. No i przyszedł Hazz
-Co to za flirty?
-Hah, to? przyszedł chciał lode, a ja go odprawiłam
-A rumieńce?- klepną mnie po policzku
- To nic - i za to dostałam od niego w brzuch...
____________________________________________________________________________________________________________

wooooohooooho  jak tamm, fługo mnie nie było a tu bumm z wieczora rozdział!

KOMENTUJCIE
dla mojego peryklesa i mojego boczusia <3 lov yaa

niedziela, 12 października 2014

XI "HOLIDAYS"


PRZECZYTAJ NOTKE POD ROZDZIAŁEM! OBOWIĄZKOWO!!
-Spierdalaj Harry!
-o nie, w takim stanie nie będe z tobą rozmawiać
-Wolałabym chodzić do szkoły niż cały czas musieć sie bać ze mogą mnie porwać
-Czyli wolałabyś szkołe ode mnie?
-tego nie powiedziałam -powoli do oczu zaczęły napływać mi łzy
-Ja tak zrozumiałem -jego spokój w tej sytuacji mnie wnerwiał na skótek tego wybuchłam płaczem- lucy, przestań nie lubie gdy płaczesz
-A ja nie lubie ciebie takiego, chamskiego, obojętnego, chłodnego, bez uczuć...do mnie
-Przestań.
-Sam przestań! -znów walnęłam w rame łóżka nogą. Po czym usiadłam przy ścianie i dalej zalewałam sie łzami

Lucy, ależ ty mądra

-Czemu zawsze musimy sie kłócić o taką błachostkę? -Hazz zwrócił sie do mnie. Podniosłam głowę i spojrzałam na niego. Przykucną koło mnie i chwycił moją twarz w dłonie.
-My już tak mamy -uśmiechnęłam się przez łzy- Hazz, przepraszam cie. Ja mam teraz jakieś... humorki, jak baba w ciąży
-Ale nie jesteś w ciąży?
-Nie
-No właśnie. O dzieciach możemy myśleć po ślubie
No i to zbiło mnie z tropu..
Ja i on, małżeństwo. On jako ojciec?
-Cco?
-Kto wie... może kiedyś będziesz moją panią Styles

Lucy Middle-Styles
Słodko.

Za drzwiami można było usłyszeć ciche "ooo". Zaśmialiśmy sie z Harrym i wróciliśmy do pakowania sie

***

Zwykłe lotnisko, niezwykła podróż. Harry sie postarał. Prywatny samolot, wakacje, ciepło, ja i on, seks...
Wymarzone wakacje!
Dopieroco wsiedliśmy na pokład a już samolot wzbił sie w powietrze. Troche sie przestraszyłam i poderwałam z krzesła. Nie pierwszy raz leciałam samolotem ale to mi narobiło stracha
-spokojnie- chwycił mnie za ręke -nie umrzesz - uśmiechnęłam sie i siadłam mu na kolana

*HARRY'S P.O.V*
Chwyciłem ją w biodrach i posadziłem na moim przyjacielu. Uśmiechnęła sie lekko i kontynuowała. Rozszeżyła nogi, i podsunęła sie tak dokładnie siedząc na mnie. Powoli ściągnęła ze mnie kuszulke jedną ręką, a jej druga dłoń gładziła mój brzuch. Robiła to specjalnie, wiedziała że mnie tym podnieci
-Perzestań -chwyciłem jej dłoń ale ona wyrwała ją z uścisku i przeniosła ręke do mojego rozporku...

***
-To powiesz mi w końcu gdzie jesteśmy?
-pytasz sie 8 raz.. -mruknąłem znudzony
-No powiedz
-W Vegas i przestań już marudzić za 10 minut będziemy
-Yhyhyhyhy... zniszczyłeś całą zabawe
-Jaką zabawe? Jak przyjedziemy to dopiero zacznie sie zabawa -poruszałem brwami
-Mam sie bać?
-Nie, może... Ale wypróbujemy nowe pozycje.. zabawy
-Seksualne?
-Bingo!
-Jednak sie boje
-Spokojnie będzie przyjemnie- nim sie opamiętałem byliśmy już na miejscu...
WITAJ VEGAS!
Moje ulubione miasto. Cluby, dziwki, Kasyna, piwo, narkotyki, papierosy i dobra zabawa. Ja jednak jestem z dziewczyną i mam ograniczenie. Prawie że do zera.
-No beybe jesteśmy -chwyciłem ją za ręke i wyszliśmy z samolotu. Wziąłem jej i swoją walizke i poszliszmy do naszego domu.

*LUCY'S P.O.V*
Kurwa, stać go na prywatny samolot a nie stać na taxsówke
-Heri? (xD)
-Hyym?
-Nie stać cie kurwa na taxi?
-nie marudź, Lu ładna noc.. przejdźmy sie, w domu odpoczniemy i...
-I?
-ty wiesz co "i"
-Ojj Heri -zarumieniłam sie. On wiedział jak mnie zadowolić
-No co oj wiem że chcesz- uśmiechną się i pokazał rząd swoich białych, prostych zębów... i te dołeczki... jak za pierwszym razem gdy sie poznaliśmy- coś ty taka, nie w tym świecie?- zaczesał palcami swoje włosy do tyłu.. wyglądał mega seksownie. Miałam ochote zedrzeć z niego tą koszule
-A nic.. jak widzisz jestem tu i mam ochote
-No co? -oj on dobrze wie na co
-na ciebie...
UDANE WAKACJE CZAS ZACZĄĆ!!
××××××××××××××××××××××××
Wiiitajcie po długiej przerwie! Krótkie wytłumaczenie mojej nieobecności: SZKOŁA i brak czasu zawody w biegach, tymbark (jestem dobra z W-F) Dostaliście neew rozdzial troche krótki ale kolejne bd dłuższe i...
NOWOŚĆ gify na końcu rozdziału!
3KOMENTARZE=×= NOOWY DŁUŻSZY ROZDZIAŁ Z GIFEM!


środa, 24 września 2014

ROZDZIAŁ X -"LOVE SEX''


-Harry rozumiemy że jesteś niewyżyty. Ale zrozum jest cała w siniakach a ty chcesz siee kochać - przy naszej wspólnej kolacji poruszyli temat krzyków i tego wszystkiego dochodzących z naszej sypialni.

 Zboczuchy jedne

Po co słuchają? Zatyczki nie są drogie. Ale w sumie co ja sie nimi przejmóje, wystarczy ze mi i Harremu jest przyjemnie. Ale musze pomyśleć o tabletkach a nie ciągle te wkórwiające prezerwatywy.
-No. Harry daj dziewczynie odpocząć- zabrał głos Niall -rozumiem ze jest twoją dziewczyną i jest ładna, ale traktuj ją jak kobiete a nie jak dziwke
-jest moja, wara -Hazz przyciągną mnie do siebie. Syknęłam z bólu a Niall prawie nie wybuchł śmiechem, mi raczej do śmiechu nie było - a poza tym ona wczoraj chciała
-Nie zganiaj na Lucy
-Ale taka prawda -odezwałam sie w końce i lekko zarumieniłam, spuściłam głowe w dół
-Lucy nie broń Harrego wiemy wszyscy że to on
-No raczej nie wszyscy! Ja tego chciałam i nic wam do tego, kupcie sobie zatyczki do uszu one kurwa nie są drogie. Stać was!- wszyscy umilkli a ja kontynuowałam - a ja nie wiem jak wy słysze Zayna z Perrie bo są do cholery jasnej za ścianą, Tomlinsona z Elką też nie są za cicho, Liam twoje igraszki z Dan też słychać. No i najważniejsze czemu ja do cholery słysze Amande z Niallem?! Co mnie omineło jak mnie nie było?
-Aaa bo twoja Amamda jest z Niallem
-No to gratulacje Am, wreszcie nie chodzisz z dupkiem tylko z cholernym gansterem i myślisz że co, Słodki Niallerek nie potrafi zdradzać? Przytuliłabym cie bo ciesze sie twoim szczęściem ale wszystko mnie boli.

***
-Wow, harry to było...
-Byłaś świetna kotek -Hazz pocałował mnie krótko. Byliśmy w wannie akurat grzeszyliśmy. Czyli to co lubimy najbardziej.
-Hazz, podwieziesz mnie do sklepu? nie chce jechać sama -zapytałaam Harrego i szybko dostałam odpowiedź
-Po co?
-Harry..
-Po co?
-Ymm, bo -zawiesiłam sie- no bo kurwa wnerwiają mnie te prezerwatywy chce cie poczuc aa nie gume! Dlatego chce jechac po tabletki -zarumieniłam sie i delikatnie poruszyłam sie na jego torsie, na którym leżałam
-Nie podniecaj mnie, ostrzegam moze sie to dla ciebie źle skończyć
-Na pewno - jeszcze raz pokręcilam biodrami
-Sama sie prosisz...
I znow Hazz zabrał mnie w świat który tak bardzo uwielbiałam

***
Obudziłam sie z krzykiem czując przeszywający ból w klatce piersiowej, który po minucie przeszedł. Zaraz po mnie obudził sie Harry
-p-p-przepraszam ze cie obudzilam
-Co się stało?
-N-nic miałaam koszmar
-Spokojnie jestem tu nic ci sie nie stanie.. Połóz sie -wykonałam jego polecenie - i spróbuj zasnąć... pamiętaj jestem tu i kocham cie nic ci przy mnie nie będzie
-ja ciebie też kocham, hazz -i wtulona w jego tors słuchając jego bicia serca zasnęłam...
***

Obudził mnie zapewne harry krzątający sie po pokoju. Dziwne ze wstał o 7 rano
-Hazz po co sie zbierasz, gdzie idziesz?
-nie mówiłem ci? a to przepraszam. Pakój sie popołuudniu wyjeżdżamy
-Co?! - wyrwałam sie z łóżka i pobiegłam do szafy szukając ubrań na wylot -Harty to pojedziemy do tego sklepu?
- kupimy tam na miejscu, zbieraj sie
No i tak zrobiłam. Zebrałaaam wszystko to co było mi potrzebne czyli: kosmetyki, ubrania, i inne pierdoły
-Hazz tam gdzie jedziemy jaki jest klimat?
-Tam jest gorąco
-aha okey
Na wylot chciałaam sie ubrac elegancko więc wybrałam godny zestaw: krótkoe shorty, biały podkoszulek i conversy

No tak na peno jest godny.
Lucy, ty dziwko

 Hazz natomiast miał gdzieś ze tam jest ciepło, ubrał sie w czarne rurki, biały T-Shirt i szare converse. Nie powiem wyglądał bosko ale do cholery tam jest ciepło!
-Hazz, wiem że jesteś swojego typu gansterem, ale tam jest chyba serio ciepło- spojrzałam na niego gdy ten pakował pistolet- a poza tym mamy wakacje i nic sie nam nie stanie
-Lucy, za przeproszeniem zamknij tą morde, okay? Ja chce żebyś była bezpieczna
-A ja chce spędzić z tobą normalny czas! -Tupnęłam nogą a drzwi lekko sie poruszyły. Co za pedzie, podsłuchuja!
-Nie zachowuj sie jak dziecko Lucy
-Ale będe!- krzyknęłam waląc nogą w ramę łóżka


No i jak? podoba wam sie Harry w wersji dobrej? Bo niedługo może sie to zmienić... i Hazz będzie very very Veery Bad :D
Czytajcie: bad Harry Styles!

2 KOMENTARZE=NOWY ROZDZIAŁ!!! •_._• :} <3

czwartek, 18 września 2014

Rozdział IX "HELLOW BITH!''


-Wiitam wszystkich! -Odezwała sie. To była ona z krwi i kości, ale jednak zastanawiało mnie czemu to nie Harry.- A i... Zostawcie do kurwy nendzy moją przyjaciółke cioty! -padł kolejny strzał w Richa, ten padł na podłoge zakrwawiony.

Jedna ciota z głowy. Jeszcze tylko jedna

Nie żył. Potem wycelowała w Chelse i strzeliła, ta jednak zrobiła szybki unik wycelowała w Amande i trzeliła w jej pistolet. Potem w ręke Am.
-Niall, Harry choćcie! -krzykneła Am. Harry, harry, hazz. Mój Hazz?
I w tamtej chwili w drzwiach pojawiła sie sylwetka Harrego
-Harry! - krzyknęłam. On popatrzył sie na mnie i lekko uśmiechną, potem znów wycelował w Chelse ale jej już nie było. Zniknęła

Od kiedy ta dziwka jest niewidzialna?!

Harry podszedł do łóżka na którym leżałam i uklękną przy nim. Popatrzyl na mnie ze łzami w oczach ują moją dłoń i lekko pocałował
-zostawimy was na chwile, ale błagam pośpieszcie sie -Głos Amandy rozniusł sie po pomieszczeniu, a potem wyszła wraz z Niallem.
-Hazz..
-Lucy, przepraszam. Nie powinienem zostawiać cie ani na chwile
-Harry to nie twoja win..
-A właśnie że moja. Ale w końcy cie mam i już jesteś bezpieczna -lzy zaczęły lecieć mi strumieniami po polikach - boli?

Nie Hazz, łaskocze

-Nawet nie wiesz jak
-choć, zbieramy sie i wyjeżdzamy. Jak tylko wyzdrowiejesz
-gdzie?
-niespodzianka
-nie lubie niespodzianek, Hazz
-spokojnie, ta będzie swietna
-Zobaczy sie
-Lucy czy oni zrobili ci coś czego nie chciałaś czy oni cie..
-Nie Hazz, prawie. Ale nie chce o tym myśleć... harry masz jakieś ubrania dla mnie?- powiedziałam zakrywając swoje piersi
-Wstydzisz sie mnie? własnego chłopaka?
-nie ale moje ciało takie sine, okropne
-Nawet tak nie mów. Zawsze jesteś piękna
Harry wyciagnął z plecaka legginsy, koszulke i jakąś bielizne. Po krótkim czasie byłam już ubrana. Hazz wziął mnie na ręce i wyszliśmy na dwór, stały tam dwa samochody. Wsiedliśmy do jednego z nich, Harry położył mnie na tylnym siedzeniu i usiadł zaraz obok. Położyłam głowe na jego kolanach i wtuliłam sie w jego tors, harry natomiast zdiął kurtke i okrył mnie ją
-Nie, hazz
-Cii. Spokojnie minuta i jesteśmy w domu, a tam odpowiednio sie tobą zajme... - i ruszyliśmy

*HARRY'S P.O.V*
Byliśmu już w domu. Delikatnie wziąłem Lu na ręce i wszedłem z nią do domu potem do mojego pokoju i położyłem na łóżku. Ona jednak wstała i podeszła do mnie, mogłem ją dokładnie obejżeć
-Powinienem częściej dawać ci leginsy, bo twój tyłek. Cudo
-Harry.. - przytuliła sie do mnie a ja poczułem że moja koszula robi sie mokra. Płakała.
-Ćss, Lucy spokojnie. Jestem tu, nic ci nie grozi -ona jednak zamiast słuchać mojej wypowiedzi wpiła mi sie w usta. Ja odwzajemniłem pocałunek, jeszcze bardziej przyciągając ja do siebie. Lucy owinęła nogi wokół moich bioder a ja złapałrm ją za tyłek aby nie upadła. Pogłębiłem pocałunek i padliśmy na łóżko. Siedziała na mnie i resztkami sił pozbawiła mnie ubrania, byłem nagi. Teraz ja siedziałem na niej i powoli zciągałem z niej ubrania oglądając jej piękne posiniaczone ciało
-Hazz, chce cie poczuć. Teraz, zaraz..
-Lucy nie wiem czy to dobry pomysł. Nie chce ci nic zrobić
- zrób to dla mnie nie widziałam cie miesiąc
-Lucy..
-Prosze.
*LUCY'S P.O.V*
-Prosze.
I wyszedł po prostu wyszedł zostawiając mnie nagą napaloną na niego. Zamknęłam oczy i nie chciałam otworzyć, znów tamtego dnia poczułam łzy na polikach. Łzy smutku...
Usłuszałam dźwięk zamekającego się zamka mimo wszystko popatrzyłam sie tam był to hazz z prezerwatywą
-dobrze, zrobie to dla ciebie, ale jak tylko będzie boleć masz mówić. Okey?
-Okey.
Harry podszedł do mnie. Położył ręce po obu stronach mojej głowy
-3,2,1 i... - na "i" wszedł we mnie do końca, krzyknłam cicho ale na tyle głośno żeby wszyscy w domu mnie usłyszelli. Harry poruszał sie we mnie powoli penetrując cale moje wnętrze, po jeszcze paru pchnięciach poczułam że dochodze
-Robisz sie ciasna.. wiem że zaraz dojdziesz. Dobrze dojdź do mnie -i jak na pstryknięcie palców doszłam z krzykiem, a po chwili Hazz razem ze mną...

HAY HAY HAY...
ROZDZIALŁ DLA LOMBUSIA!!


ALE JEŚLI JUŻ JESTEŚ NIE ZASZKODZI CI SKOMENTOWAĆ xx

2KOMENTARZE=NOWY ROZDZIAŁ!!!

piątek, 12 września 2014

VIII cz II ""GO AWAY


Po otworzeniu oczu ujrzałam mężczyzne i kobiete. On ubrany był w ciężkie wojskowe buty, spodnie moro, czarny T-shirt i czarny sweter. Bezguście jak nie wiem co! Dziewczyna była ubrana w dopasowaną różową koszulke z dużym dekoltem, szarą spódniczke mini i buty na wysokim obcasie, a wlosy miała rozpuszczone. Wyglądała ździrowato. Po krótkiej chwili zainteresowali sie mną
-Oo nasza księżniczka sie obudziła
-Kim jesteś suko i czego chcesz
-Jak śmiesz sie tak do niej odzywać śmieciu- odezwał sie jej kolega. A ja zdążyłam dokładnie zrozumieć co sie dzieje. Bylam w opuszczonym domu, wiszałam na linach związana w nadgarstkach byłam przetrzymywana przez jakąś ździre. Super.
-Ja? Ja jestem Chelsea Botton
-Co ode mnie chcesz idiotko?
-Ja chce Harrego - zrobiłam dziwną mine troche jej nie rozumiałam - nie udawaj że go nie znasz, Harry Styles. Byłam z nim, bylismy szczesliwi i nagle ze mną zerwał -podeszła do mnie i chwyciła mnie za podbródek - gdy spytałam sie czemu, powiedzial ze ma inną... jakąś Lucy. potem dowiedziałam sie ze to ty. I prosze
-No to co kurwa ode mnie chcesz?
-Harry mówił prawde, jesteś piękna- i puścila mój podbródek. Po chwili walnela mnie z pięści w prawy polik.
-Czego chcesz pizdo?!
- Twojej śmierci- włosy staneły mi dęba w moich oczach było widać strach. Bałam sie. - Chce żebyś umarła, będe zabijała cie wolno. Zadając ból który sama czułam po zerwaniu, a kiedy już cie zabije i ty nie wrócisz do Harrego ja będe z nim
-On mnie kocha! I przyjdzie po mnie. Uratuje mnie
-Nie bądź taka pewna. co wszczepil ci czip namierzający?
-Spierdalaj, jesteś zwykłą dziwką. Dajesz dupe na prawo i lewo! Ja tak nie robie, dlatego Harry mnie kocha!
-Na pewno? -przytaknełam - poznaliście sie na domówce -znów przytaknełam - a powiedział ci co sie stało jaaak poszłaś?
-Nie.
-A no widzisz. Bo Hazz cie zdradził Middle, a wiesz z kim? Ze mną! Jak skończyliśmy sie kochać zadzwoniłaś i wyszedł.
-on cie nie kocha! Kłamiesz!
-Jestes pewna twoich słów?
-on by mi tego nie zrobił- ale jednak mialam wątpiwosci
-ale zrobił
-Ty suko! -Jej reakcja była inna niż sie spodziewałam. Wystawiła ręke i krzyknęła ''kij!'' W tedy w jej dłoni pojawił sie kij który przedtem rzucił jej, ten facet. Chelsea więła zamach i z całej siły walnęła mnie kijem w brzuch, czynność wykonała jeszcze trzy razy, ale zapomniała o czyms

Nogi

Nie związała mi nóg. Tym razem ja wzięlam zamach i walnełam lewą nogą kij który dzięki temu jej wypadł, a prawą dwa razy mocniej w brzuch. Botton skuliła się w kulke i złapała za bolące miejsce
-Richard bierz to co masz pod ręką i bij! Do nieprzytomności.
I tak sie stało zbilł mnie i stracilam przytomność

***

Obudziłam sie w bardziej przyjemnym miejscu. Czyżby ta dziwka mnie przeniosła. Byłam w pomieszczeniu które nie przypominało salonu, tak jak wywnioskowałam że to on. Kanapa zniszczona, poździerane tapety ze scian, porysowana podłoga dwa zwykle krzesła i łóżko. Naprzeciwko niego stała kamera z wlaczonym nagrywaniem.
-Podoba ci sie? -znowu ta ździra -od dziś to twój pokój. Zastanawia cie pewnie kamera co? no widzisz jak będziesz przywiązana do łóżka i biczowana, gwałcona przez Richarda. To będzie nagrane i wysłane do Harrego. Ale to Richard chce sie zemścić, a ja będe aniołkiem.
-Jesteś ździrowatym diabłem nie aniołem! -krzyknełam w jej strone wierzgając nogami jak szalona. Tym razem miałam je związane, więc moje ruchy były jeszcze bardziej ograniczone. -a niby za co ten Rich chce sie zemścić? ty szukasz zemsty, nie on!
-on też.. stare niedokończone sprawy z Hazzą. I wzieliśmy ciebie, to co najdroższe jemu sercu -przez te słowa zrobiło mi sie cieplej na sercu -ale teraz to ja będe tą jedy..
-Nie! Pieprz sie z tym swoim richardem! mnie i harrego zostaw! -Przerwałam jej
-Śnisz. Richard! Przywiąż panienkę do łóżka. Przedstawienie czas zacząć! -Zaśmiała sie gorzko, a ten typek podszedł do mnie zdjął line z haczyków i rzucił mnie na łóżko. Zwinnie przywiazal mnie  do ram łóżka, tak ze nie moglam wykonacNajmniejszego ruchu konczynami
-Rich, kamera jest włączona. Działaj -i na jej polecenie Richard zdarł ze mnie koszule i spodnie.

Kurwa! to były moje ulubione rurki, Rich!

Spojrzał na mnie jak wygłodniały wilk na swoją ofiare. A niech sie pieprzy. Przez moją chwile zamysłu sciagnał ze mnie bielizne i w tedy się zaczelo...
Musiałam uciekać...
Inaczej zgine, a ta dziwka nie mogła mi zabrać chłopaka.

I w tedy usłyszałam strzały, jeden po drógim i znów huk, drzwi spadły z zawiasów a w niej pojawiła się znana mi osoba

Amanda...
-----------------------------------------------
okey jak rozdział? strasznie sie namęczylam zeby go napisac alee w koncu jest! Podoba sie? napisz w komie

A TERAZ WAŻNA INFORMACJA. Jak pewnie mówiłam a jesli nie to słuchajcie. Jest rok szkolny jak wszyscy pewnie wiecie xd i mam malo czasu bo zaczeli zadawac sa pierwsze sprawdziany/kartkowki. Dlatego rozdzialy bd zadziej. Przepraszam.
Ale bardzo zalezy mi na komach wiec przesylajcie dalej do kogos i komenujcie, to wspiera


3KOMENTARZE=NOWY ROZDZIAŁ!!!

niedziela, 31 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ VII- "GOOD TIME?''

Rozdział VII - "GOOD TIME"
Przeczytaj notke pod rozdziałem!
Te dni które spędziłam odkąd sie pogodziliśmy z Hazzą były cudowne. Pełne namiętności i seksu. To dobrze ze sie pogodziliśmy, bo raczej nie chciałabym wyglądać jak gruba flądra. Dziś Harry tak jak mi mówił, a raczej z tego co udało mi sie z niego wycisnąć zabiera mnie na romantyczną kolacje tylko we dwoje. Nasze wyjście albo skończy sie nocą w łóżku albo kłutnią, pewnie o to ze jestem zazdrosna. Już nie raz byłam zazdrosna o hazze, pamiętam dokładnie jaaak byłam zazdrosna. Kiedyś o jego siostre- Gemme, którą bardzo polubiłam.
-O czym myślisz słońce?
-O wszystkim i o niczym -Hazz w odpowiedzi uśmiechną sie słodko i mocniej przytulił do siebie. Uwielbiałam takiego Hazzę, choć lubiłam też bad boya, a zwłaszcza tego który jest wkórwiony i lubi mocno i szybko. Chociaż czasem może zaboleć wtedy chodzi za mną jak cień i przeprasza, czasem daje czekoladki a czasem słodki seks...
W tej chwili Harry wstał i zaczął sie ubierać
-Gdzie sie pan wybiera?
-Przecież idziemy na kolacje tak? Musze sie naszykować
-Aż tyle ci to zajmie? -Wiedziałam że sie dlugo szykuje ale bez przesady! Harry ogarnij dupsko, cały dzień to nawet baba sie niezbiera.
-No, musze jakoś wyglądać. Zabieram ze sobą piękną kobiete, chce zwrócić też troche uwagi na siebie
-Ale pamiętaj nie całą uwage tylko troche
-Tak zapisze sobie
-Noo to rozumiem-podeszlłam do niego. Stalłam razem z nim naprzeciwko szafy. I teraz ja mialłam dylemat który dopadał kazda dziewczyne

W CO SIE UBRAĆ

Miałam dwie szafy, komode i szafke zapchane po brzegi ciuchami i JA NIE MIALAM SIE W CO UBRAC..

-O czym znowu myslisz, co? Jeszcze cie glowa rozboli od tego ciągłego myślenia
-Nie mam kurwa w co ubrać! rozumiesz to czy nie?
-Ej, spokojnie rozumiem -jednak ja nie zwóciałam uwagi na to ze do mnie cos powiedzial lecz kontunuowalam
-Wy mężczyźni nie macie takiego dylematu, ubierzecie albo tą jebaną marynarke, koszule i jakieś buty albo jeansy koszulke i kurtke. A my kobiety, nie możemy pokazać sie dwa razy w tym samym. To jest niedopuszczalne! Wiesz, my z Amandą kiedyś napisałyśmy książke..- Harry popatrzył na mnie jak na wariatke- tak ksiazke w której było napisane co wolno kobietom, a czeko sie im zabrania. - I na tym skończyłam swoją wypowiedź
-Lucy, lucy, lucy. Ty jeszcze wielu żeczy nie rozumiesz
-Pierdol sie Hazz
-Z tobą zawsze - zanim zdążyłam coś powiedziec zaatakował moje usta i zabrał mnie w świat pełen nagości , bliskości i namietnosci. Tak że nie musialam sie martwic w co sie ubrac...

***

Ostatni raz przejrzalam sie w lustrze poprawiając moją sukienke. Białe obcasy, łososiowa sukienka i blado różowa torebka, to był zestaw który sobie wybrałam
-Lucy! Musimy zaraz wyjechać
-Okey, okey wychodze juz
Niepewnie otworzyłam drzwi. Hazz ubrałl sie w czarny garnitur, białą koszule i czarne pantofle. Jego loczki były idealnie ułożone. A mi opadła szczęka.
-I co? Aż taka jebana marynarka?
-Wow -więcej z siebie wydusić nie mogłam -czemu ty, taki grecki bóg wybrałeś akurat mnie?
-A jakoś sie napatoczyłaś- udałam obrażoną i odwróciłam głowe w inną strone - żartuje, chodz bo sie zpóźnimy
-Okey - przytaknełam i ruszyliśmy

***
Siedzimy już dobrą godzine w restauracji. Była droga, spodziewałam sie czegoś w ciemnych kolorach a zwłaszcza po Hazzie, ale było inaczej. Było to duże jasne pomieszczenie w różnych odcieniach niebieskiego, białego, żółtego i różowego co dodawało uroku całej restauracji. Harry wybrał miejsce w głównej części pomieszczenia.
Nagle rozległ sie huk, można było słyszeć krzyki wystraszonych kobiet i dźwięk tłuczenia szyb. Spojrzałam przestraszona na Harrego. On wstał złapał mnie za ręke i wybiegliśmy, w wampirzym tempie znaleźliśmy się poza miastem. Na kompletnym zadupiu, wjechaliśmy do lasu. Nie mogłam z siebie nic wydusić, byłam zdenerwowana przestraszona i zupełnie nie wiedziałam co sie dzieje. Poczułam ciepłą dłoń na moim udzie i usłyszałam ciche "spokojnie nic ci nie grozi" uspokoiłam sie troche, ale tylko troche...
Witammm, jestem z rozdziałem. Ojj będzie sie działo :D Z tego ze jest rok szkolny rozdziały będa rzadziej ale... Kolejny rozdział już jutro! zapraszam <3

CZYTASZ=KOMENTUJESZ